środa, 18 października 2017

"Płonący świat" Isaac Marion - recenzja [przedpremierowa]

R jest zagubiony i głodny. Rozumie więcej niż inni i więcej też mówi, ale ma bardzo poważny problem. Jest martwy! Jak żyje martwy człowiek? Jako bardzo niepewna i krwiożercza istota. R jest zombie i łaknie mięsa oraz mózgu, który skrywa upragnione wspomnienia. Pewnego dnia R podczas polowania „zakochuję się” w Julie. R czuje potrzebę chronienia tej dziewczyny, a fakt, że zjadł mózg jej chłopaka, nie ułatwia sprawy.

Jest to moja druga książka o zombie, jednak ta jest taka bardziej tradycyjna i muszę uczciwe powiedzieć, że książka bardzo mi się podobała. Pierwszy tom to przede wszystkim historia R i jego uczuć, jako martwego człowieka. Brak wspomnień i potrzeba jedzenia mięsa jest troszkę szokująca, lecz w gruncie rzeczy R ma w sobie nieodparty urok. Jest mordercą, a mimo to uwielbiam jego prostolinijność i sposób, w jaki wymawia słowo – bezpieczna.

Z biegiem wydarzeń akcja przyspiesza, a R się zmienia i jest to przemiana, co najmniej szokująca. „Płonący świat” jest godną kontynuacja i znacząco przewyższa poziomem pierwszą część.

Świat jest zniszczony przez wojnę, zarazę i żądze władzy. Zombie zarażają coraz to nowych ludzi, jednak niektórym udaję się umknąć śmierci. R i jego Zombiastyczny przyjaciel M, na powrót oddychają, lecz zagrożenie nie mija. Niebezpieczeństwo przychodzi z najmniej oczekiwanego miejsca, a bohaterowie będą zmuszeni odbyć podróż w poszukiwaniu bezpiecznego miejsca, lecz azyl jest tylko marzeniem, bo droga usiana jest niebezpieczeństwami. 

Drugi tom przeczytałam bezpośrednio po pierwszej części i styl autora bez wątpienia zyskuję na wartości. Książka jest bardziej naładowana emocjami. Dzieję się więcej. Dowiadujemy się więcej o epidemii. Bohaterowie ujawniają swoją przeszłość, a sam R nękany jest przez wspomina, które z jednej strony fascynują, a z drugiej przerażają. Narratorem nadal jest R, co jest świetnym rozwiązaniem. Pojawia się kilka rozdziałów zatytułowanych „MY” i te momenty są początkowo dezorientujące, lecz z czasem również ciekawią.


Drugi tom jest w każdym calu lepszy. Skupiłam się nie tylko na R i Julie, bo losy Abrama, Nory i M są równie ważne. Autor operuje ostrym językiem i nie stroni od dosadnych tekstów. Z pewnością nie są to wymuskane książeczki i spodobają się również starszym czytelniom bez względu na płeć.


„Wiecznie żywy” oraz „Płonący świat” to książki mocno porąbane. Groteskowe i zabawne jednocześnie, czasami śmiałam się w nieodpowiednich momentach, a może taki był cel autora? Chyba każdy w tej serii nie zachowuję się racjonalnie, jednak to szaleństwo wabi i zachwyca. Mroczne otocznie, śmiertelne zagrożenie i walko o przetrwanie, nie pozwalają oderwać się od lektury. Nadal jestem zdziwiona, że drugi tom tak pozytywnie wpływa na odbiór całej serii.  Z przeciętnej serii wyszła bardzo dobra dystopia, która zaskoczy niejednego czytelnika. Nie bójcie się zombie! One tylko pragną waszych mózgów! Pełna zwrotów akcji  historia, którą jak najbardziej polecam! 8/10

Dziękuję!


niedziela, 15 października 2017

"My Little Pony" bez tajemnic! Atlas, Kocham ten film i książeczki z modelami!

1.Twilight Sparkle, Rainbow Dash, Pinkie Pie, Fluttershy, Rarity, Applejack i Spike doczekali się wielkiej kinowej premiery, a co za tym idzie, Wydawnictwo Egmont wydało kolejną książkę z serii „Kocham ten film”. Bajki z tego cyklu towarzyszyły mi i mojej córce przez wiele wieczorów, dlatego „My Little Pony” było obowiązkową pozycją w naszej biblioteczce. Storm King pragnie zawładnąć całą magią Equestrii, a odważne kucyki postanawiają zapobiec katastrofie. Lekka, przyjemna lektura na wieczór. Piękne i barwne ilustrację cieszyły się zainteresowaniem dziecka, jednak tym razem daję dodatkowy plus za białe pola, na których był tekst. Znacząco ułatwiało to czytane. Polecam wszystkim fanom kucyków!  

2. „Atlas świata. My Little Pony” to prawdziwa gratka dla fanów Eguestrii! Książka została pięknie wydana. Duży format, twarda okładka i cudowne sztywne, a do tego w całości kolorowe strony. Atlas robi wrażenie ze względów estetycznych, lecz tak naprawdę jest prawdziwą skarbnicą wiedzy na temat Eguestrii. Magiczna kraina jest pełna tajemnic i fascynujących miejsc, które teraz zostały opisane w jednym miejscu. Dodatkowo bohaterowie zostali szczegółowo przedstawieni. Nie obawiajcie się, nie jest to zbiorowisko suchych faktów, ponieważ Spike w roli narratora spisał się idealnie i dzięki jego gawędziarskim umiejętnościom, Atlas sprawdzi się również, jako bajka. Figurka dołączona do książki jest świetnym pomysłem, a moja córka szybko zaopiekowała się małym smokiem.


3. 

„My Little Pony. Wielka tajemnica Pinkie Pie” oraz „Pora na czas”, to pierwsze książeczki z serii „Bajeczka z modelem”. Książeczki bardzo mi się podobają. Jest to bajka o przygodach znanych i lubianych bohaterów serialu. Ilustracje robią wrażenie, a sama bajeczka jest ciekawa. Do książeczki dołączony jest kartonowy domek, który można złożyć i ozdobić samodzielnie. Polecam delikatne rozgięcie zszywaczy i wyciągnięcie kartek z modelem. Dzięki temu bajka posłuży długo, bez większych śladów użytkowania. Przedszkolak z pomocą rodziców poradzi sobie z tworzeniem tekturowej budowli. Największą zaletą tego zestawu jest bez wątpienia model kucyka. Wielkość przyzwoita, a wierne odzwierciedlenie znanych bohaterek, zyskuję uznanie najmłodszych. Kolejne książki z tej serii bez wątpienia znajdą się w biblioteczce mojej córki, bo jest to nie tylko bajka, ale i świetna zabawa dla najmłodszych.  





Dziękuję! 

sobota, 14 października 2017

"Alicja w Krainie Czarów" Kalendarz 2018 - recenzja


Koniec roku coraz bliżej, a wydawcy prześcigają się w pomysłach, na coraz to nowe kalendarze. Ostatnio wypatrzyłam piękny i niezwykle kobiecy kalendarz „Alicja w krainie czarów”.

Planer jest dużym i praktycznym ułatwieniem, z którego z pewnością będę korzystać. Sporo ciekawostek również jest miłym dodatkiem, a cytaty i piękna grafika to prawdziwa uczta dla oka. Kalendarz zawiera wszystko to, co powinien, a nie zawsze tak jest.  Układ tydzień na stronie, jest bardzo dobrym rozwiązaniem. Miejsca na notatki nie ma zbyt wiele, szczególnie, jeśli ktoś lubi zapisywać wszystko skrupulatnie. Dziennik znajduje się po lewej stronie,  a notatnik po prawej, dlatego można się nim posiłkować, gdyby zabrakło miejsca. Dodatkowo na końcu kalendarza znajdziecie kilka wolnych kartek.


Estetyczny i piękny kalendarz, który szczerze polecam. 8/10!

Dziękuję!

piątek, 13 października 2017

"Dziesięć tysięcy słońc nad tobą" Claudia Gray - recenzja

Paul zostaje rozszczepiony i Margeurite wyrusza w niebezpieczną podróż, by poskładać swoją miłość w jedną całość. W wędrówce między światami będzie jej towarzyszył przyjaciel, który pragnie ocalić Paula i pozyskać lek dla siebie. Podczas tej wyprawy bohaterowie odkryją intrygi Conleya. Margeurite wierzy w przeznaczenie, jednak ta podróż burzy jej dotychczasowe wyobrażenia. Czy uda im się ocalić siebie, miłość i świat?  

Multiwszechświaty i nieskończona ilość wersji jednej osoby? Tak, to możliwe. Co może się wydarzyć, zawsze się dzieję, z tym, że GDZIEŚ indziej. Marguerite Caine jest córką znanych naukowców, którzy starają się udowodnić istnienie innych wymiarów, które są alternatywnymi rzeczywistościami. Oni znają prawdę, bo wynaleźli Firebrida, przyrząd umożliwiający podróżowanie między światami. Fabuła z pewnością niebanalna i intrygująca. Chwilami te podróże przypominają przeskoki w czasie, bo każdy ze światów jest na innym poziomie rozwoju. Każda z nowych rzeczywistości jest zaskoczeniem i nigdy nie wiadomo, co czeka na bohaterów po "drugiej stronie". 

Bohaterowie są nieprzewidywalni. Stała jest tylko główna bohaterka, która zawsze zachowuje świadomość po przeskoku, a jest to bardzo ważne, gdyż inni podróżnicy nie mają tak dobrze. „Wchodząc” w samą siebie, szybko musi odnaleźć się w sytuacji, by nie zdradzić, kim naprawdę jest. To lojalna i odważna dziewczyna, co prawda popełnia błędy, ale jest jeszcze młoda i poddaje się emocjom. Bardzo ja polubiłam i w napięciu śledziłam jej losy. Ten tom jest przeciwieństwem poprzedniego. W pierwszej część każda nowa wersja Paula przekonywała dziewczynę, że są sobie przeznaczeni. Ten tom wręcz przeciwnie, bo każdy nowy świat w pewnym stopniu ukazywał Paula w gorszym świetle. Sporo to namieszało i niezbyt mnie zachwyciło. Relację Margeurite, Paula i Theo, były irytujące i uważam ten motyw za najsłabszy. 

Wątek wojny o władzę jest jak najbardziej trafiony. Duży nacisk na rodzinę również mnie zadowolił. Tylko wątek miłosny wzbudza moje wątpliwości. Pozytywne uczucia zacierają się przez wydarzenia z tej części. Jestem ciekawa jak potoczy się sprawa Margeurite i Paula, lecz mogę być nieobiektywna, gdyż tego chłopaka szczerze polubiłam i będę mu kibicować do samego końca, bez względu na to, co wywiną jego inne wersje. Brzmi to chaotycznie, ale książkę czyta się lekko, łatwo odnaleźć się w toczących wydarzeniach i nawet początek oraz liczne wspomnienia bohaterki tego nie zmieniły.


„Dziesięć tysięcy słońc nad tobą” to oryginalna powieść dla młodzieży, a wizja świata zaskoczy niejednego czytelnika. Powieść jest naładowana emocjami, intrygami oraz miłością, więc jeśli lubicie lekkie, a przy tym niesztampowe lektury, to ta seria jest pozycją obowiązkową! Polecam 6/10!

Dziękuję! 
Wydawnictwo Jaguar

wtorek, 10 października 2017

"Znak kości" Patricia Briggs - recenzja

Mercedes Thompson jest mechanikiem i zmiennokształtną, która ma przedziwny talent do ładowania się w kłopoty. Wampiry pałają żądzą zemsty, za to, co zrobiła, a Stefan nieoczekiwanie ląduję w jej salonie, tylko jest w tak złym stanie, że trudno go rozpoznać. Dodatkowo Mercy zacieśnia więzi ze stadem wilkołaków, a dawna znajoma prosi ją o pomoc. Czy i tym razem Mercedes wyjdzie cało z opresji?

„Znak kości” to najlepsza część, jak dotąd, i jestem nią szczerze zachwycona! Akcja od pierwszej strony pędzi, a ja całkowicie przepadłam. Autorka lubi powoli wprowadzać czytelnika w sprawy, jednak ten tom jest inny i na pewno jest to pozytywna zmiana.

Mercedes jest twardą kobietą, lecz w poprzedniej części została bardzo skrzywdzona i teraz walczy z atakami paniki oraz stara się powrócić do formy. Ukojenie daję jej związek z Adamem, miejscowym alfą. Watek miłosny jest bardzo dobrze prowadzony. Męscy czytelnicy nie będą się irytować z powodu westchnień zakochanej bohaterki, bo zwyczajnie ich nie ma. Miłość jest ważna na tyle, by i kobiecy fani byli usatysfakcjonowani, jednak nie ma tu przesady. Autora przede wszystkim skupia się na przygodach Mercy i wątku przewodnim, czyli sprawie, którą kobieta musi rozwiązać.

Seria o Mercedes Thompson to przednie Urban Fantasy i wszystko podoba mi się w tych książkach. Świat przedstawiony jest tym, co uwielbiam w tym gatunku. Wampiry, wilkołaki i nieludzie istnieją i są zaskakującymi postaciami. Główna bohaterka jest twarda i nie daje sobie w kasze dmuchać, dodatkowo zna swoje słabości i nie wychodzi na niepokonanego herosa. Wątki kryminalne są świetnym dodatkiem, a relacje damsko-męskie dodają lekkości. Seria idealna dla każdego fana gatunku!

Autorka pisze lekko, a ponieważ jest to literatura rozrywkowa, korzystnie wpływa to na odbiór całej powieści. Czerpałam prawdziwą przyjemność z lektury i nie mogę doczekać się kolejnego tomu.


„Znak kości” jest jeszcze lepszy niż poprzednie książki i wzmaga apetyt! Mercy nie pozwala nudzić się czytelnikowi! Uwielbiam ją i mogłabym czytać o jej przygodach bez najdrobniejszej przerwy. Szybka akcja, namiętność, nieoczekiwane znajomości i niebezpieczeństwo wiszące w powietrzy, to prawdziwa mieszanka wybuchowa.  Polecam! 8/10

Patronat 

niedziela, 8 października 2017

"Silmarillion. Wersja ilustrowana" J.R.R. Tolkien - recenzja

Nowe wydanie „Silmarillionu” skłoniło mnie do tego, by posmakować prozy Tolkiena. Jestem kompletnym laikiem i nie czytałam jeszcze żadnej z książek autora. Podobno tę książkę należy czytać przez sławną trylogią, gdyż opowiada ona historię Pierwszej Ery Świata, czyli Dawnych Dniach, poprzedzających epokę przed wydarzeniami w Władcy Pierścienia. Ja mam mieszane uczucia, bo gdybym znała, choć w znikomym stopniu ten złożony świat, to łatwiej byłoby mi się odnaleźć w tej powieści.

Piekielnie trudna lektura wymagająca skupienia. Nie jest to zła książka, wręcz przeciwnie, ponieważ określenie GENIALNA lepiej do niej pasuje. Jak to bywa z geniuszami, ich wiedza jest tak wielka, że zwykły laik może wszystkiego nie zrozumieć. Bardzo duża ilość imion, miejsc, krain i ras. „Silmarillion” to prawdziwa skarbnica wiedzy, to nie jest książka, a biblia lub encyklopedia Tolkienowskiego świata.

Autor w tym zbiorze opowiadań nakreślił początki świata i pokazał, jakie wydarzenia miały miejsce sporo przed Władcą Pierścienia. Mnogość mitów i legend zachwycają drobiazgowością. To, co z jednej strony jest przerażające, z drugiej zdumiewa perfekcją. Autor zaplanował swój świat w najdrobniejszym szczególe i mam wrażenie, że najdrobniejsze źdźbło trawy nie ośmieliłby się zadrżeć na wietrze bez zgody autora.

Autor ma doskonały styl, który szlifował przez lata i jest to wyczuwalne. Pisze z polotem! Książka napisana niemal ciągiem, a dialogi pojawiały się sporadycznie, co trochę mi ciążyło, gdyż lubię interakcję między bohaterami, a tutaj głównie byłam zafascynowana złożonością świata przedstawionego, a z bohaterami nie nawiązałam więzi.  Przyczyną tego były zbyt krótkie opowiadania, i było ich za wiele.

„Silmarillion” to spora cegiełka, która prezentuje się przepięknie! Twarda okładka i ten wyróżniający się grzbiet, zauroczą każdą okładkową srokę! Jest to już kolejne wydanie, do tego ilustrowane. Ted Nasmith jest zagorzałym fanem Tolkiena i z zapałem ilustruje Śródziemie. Jego prace są barwne, szczegółowe, ułatwiają wyobrażenie sobie bohaterów. Pan Nasmith tchnął życie w te lustrację i każdą prace szczegółowo oglądałam i analizowałam. Sporym ułatwieniem jest indeks, który ma blisko pięćdziesiąt stron. Już sam ten fakt ukazuję ogrom tej pozycji, a i tak w tym słowniczku nie zostały ujęte wszystkie nazwy.



J. R. R. Tolkien to geniusz, który na wieki wpisała się w kanon literatury fantastycznej. Jest perfekcjonistą w tym, co robi i mogę się tylko zachwycać jego dziełem. Trudna? Jak dla mnie tak, chwilami nudna, jednak tych porywających momentów było więcej. Zachwycające ilustrację, również pozytywnie wpływają na odbiór całej powieści. Niecierpliwie wyczekuję nowego wydania Władcy Pierścieni, by ponownie wkroczyć do tego świata i lepiej poznać bohaterów. Książka bez wątpienia należy do tych, do których można wracać i za każdym razem odkrywać coś nowego! 8/10!

Dziękuję! 

czwartek, 5 października 2017

"Pochodnia w mroku" Sabaa Tahir - recenzja

„Pochodnia w mroku” to drugi tom serii, która szturmem wdarła się do mojego serca i zrobiła tam prawdziwe pobojowisko. Już sporo czasu minęło od mojego pierwszego spotkania z bohaterami i niestety upływ czasu zatarł wszystkie pozytywne uczucia. Dopiero teraz, już sporo po premierze, nie mogę sobie wybaczyć, że tak długo zwlekałam z lekturą, bo od pierwszych stron poczułam tę magię, która mnie zachwyciła w pierwszym tomie!

Sabaa Tahir stworzyła świat, w którym bezwzględne Imperium sprawuję władze nad mniejszymi plemionami. Najbardziej dotkniętą społecznością są Scholarzy. Wojny, dyskryminacja, przemoc, zabójstwa i bestialskie więzienia. To wszystko czeka na Scholarów i inne plemiona.

Rzeczywistość wykreowana przez autorkę jest przytłaczająca. Ogrom przemocy chwilami jest przesadzony. Zbyt dużo zabójstw, by na chłodno przyjąć taki obrót spraw. Niektóre decyzję bohaterów również budzą wątpliwości. Może nie jest to książka idealna, bo cały czas się zastanawiam, skąd Laia wzięła zioła w tej zatęchłej piwnicy, by na szybko przyrządzić ziółka potrzebne w tej właśnie chwili. Te kilka minusików jestem w stanie wybaczyć, bo cała reszta jest zachwycając.

Elias i Laia to główni bohaterowie, jednak w tym tomie do głosu dochodzi Helena, która zaczęła sprawować nową funkcję i niestety jest zmuszona podejmować trudne decyzję. Wszyscy są ze sobą mocno związani, jednak w pewnym momencie ich drogi się rozłączają.  Nie spodziewałam się, że tak bardzo zżyję się z tą trójką. Elias to dobry i młody mężczyzna, który dorastał w złym środowisku i wyrósł na Maskę, lecz w głębi serca pragnie dobra i ocalenia. Laia jest Scholarską dziewczyną, która przetrwała terror Komendantki i ma w sobie wiele tajemnic, o których pewnie sama nie wie. Co się tyczy Heleny, to nie wiem, czego się po niej spodziewać. Jej droga życiowa nie należy do najłatwiejszych i nie sądziłam, że tak bardzo zaciekawi mnie ta dziewczyna.

Akcja w „Pochodni w mroku” pędzi do przodu! Cała fabuła opiera się na ucieczce Eliasa i Laii. Obije pragną ocalić brata dziewczyny i choć może wydawać się to proste, to cała ich droga jest usiana nieprzewidywalnymi zwrotami akcji. Ciągłe walki nie pozwalają oderwać się od lektury. Napięcie wzrasta wraz z rozwojem wydarzeń. Magia, która w pierwszym tomie była znikoma, tutaj spektakularnie wybucha. Wszystko jest osnute tajemnicą i niezwykłym czarem. Do gry wchodzą Dżiny, a losy Eliasa przyprawiają o zawrót głowy. Całkowite zaskoczenie. Wow!


Całą tę historię spowija mrok i przemoc, lecz pomimo trudnego tematu, to książkę czyta się zadziwiająco lekko. Autorka ma doskonały styl. Opisy są plastyczne, dialogi wartkie, a sami bohaterowie z łatwością wkradają się w łasi czytelnika. Elias, Laia oraz Helena, to idealnie wykreowane postacie. Pełne życia i uczuć. W powieści znajdziecie jeszcze sporo ciekawych bohaterów, a niektóry doprowadzą Was do szały!


„Pochodnia w mroku” to doskonała kontynuacja znakomitej serii. Mam wrażenie, że książka jest niedoceniana u nas, a szkoda. Autorka stworzyła mocny i zdumiewający świat, w którym przetrwają najsilniejsi. Polecam całym sercem i czekam na ciąg dalszy, bo autorka ma talent do kończenia książek w najmniej oczekiwanym momencie!  Ja muszę przeczytać trzeci tom!!!! 9/10

Dziękuję!

wtorek, 3 października 2017

"Szamańskie tango" Aneta Jadowska - recenzja

Szamańska seria to wyśmienity cykl Urban Fantasy, który zadowoli najbardziej wytrawnego fana tego gatunku, a „Szamańskie tango” jest tylko potwierdzeniem wyjątkowości i oryginalności przygód Witkaca!

Witkac nieubłaganie zbliża się do czterdziestki, a w jego życiu prawdziwa rewolucja. Wraca miłość sprzed lat i to nie sama, a z dzieckiem, o którym nie miał pojęcia. Teraz stara się nadrobić stracony czas i nawiązać więź z córką, lecz bycie rodzicem to wymagające wielkich pokładów cierpliwości zajęcie. Kiedy Wiktoria zaczyna zachowywać się podejrzanie, szybko okazuję się, że jej życie jest w niebezpieczeństwie, by ocalić córkę, Witkac wyrusza w podróż, która na zawsze odmieni jego losy. Ale to nie jedyne problemy mężczyzny, bo praca w policji stoi pod znakiem zapytania, a Sęp, jak to on tylko potrafi, zaskakuję w najmniej oczekiwanych momentach.

Autorka ma świetny styl. Nie stroni od dosadnego słownictwa, a ostre potyczki słowne jak zawsze wzbudzają mój entuzjazm. Ten tom jest jeszcze lepszy od pierwszej części, a akcja pędzi do przodu. W tej książce nie ma miejsca na nudę. Nieustannie coś się dzieję i chwilami współczułam głównemu bohaterowi tej ciągłej bieganiny i presji.

Bohaterowie to mieszanka wybuchowa. Witkaca dosłownie uwielbiam, właściwie trudno go nie lubić, bo przecież jest obdarzony urokiem, któremu trudno się oprzeć. Wiktoria to typowa nastolatka. Irytuje chwilami, ale ma niespełna piętnaście lat, więc większość błędów puściłam jej płazem. Autorce udało się pokazać podobieństwo ojca i córki i mam tu na myśli ich charaktery! Kurczaczek jest zdolna i posiada wielką moc, co może przerazić dorosłego, a co dopiero nastolatkę? Ale ona jest silna i potrafi zawalczyć o swoje! Sęp w tej części jest ważną postacią i momentami naprawdę zaskakuję, te chwile poddają w wątpliwość jego wcześniejsze zachowanie i jego obecność umilała mi czytanie.

Świat przedstawiony jest ciekawy i taki obraz rzeczywistości bardzo mi się podoba. Magia zmieszana z codziennością jest moją ulubioną mieszanką, dlatego zaczytałam się w tej książce bez pamięci. Ilustracje w książce, to świetny pomysł, który pozwala jeszcze bardziej zżyć się z bohaterami.



Czekam na ciąg dalszy, bo uwielbiam bohaterów i ich magiczne perypetie. „Szamańskie tango” to nie tylko dobra fantastyka, to jedna z najlepszych książek naszych rodzimych autorów w tym gatunku. Dobrze napisana, wciągająca, zwroty akcji są nieprzewidywalne, a bohaterowie potrafią namieszać. Jak najbardziej polecam! 7/10!






Patronat: 

sobota, 30 września 2017

"Jej Wysokość Marionetka" Melinda Salisbury - recenzja

„Jej wysokość marionetka” to długo wyczekiwany finał wyśmienitej trylogii dla młodzieży, która niestety nie jest tak zauważalna jak powinna.

Tywlla jest córką Zjadaczki grzechów. Od trzynastego roku życia była wychowywana na królową i małżonkę Księcia Mereka. Szalona królowa została zgładzona, a kraj pogrążył się w wojnie pod okrutnymi rządami Śpiącego Księcia – Aureka. Errin to siostra zdrajcy, jednak ona jest mądrą i dobrą dziewczyną, a dla ocalenia ukochanego alchemika jest zdolna do wielkich poświęceń. Ludzie z każdym dniem są coraz bardziej przerażeni! Tywlla, jako jedyna może wzniecić ducha walki i postanawia ocalić nie tylko najbliższych, ale i całe królestwo.

Jest to trzeci tom serii i z radością oznajmiam, że jest on najlepszy. Pierwsza część była dobra, jednak trudny charakter Tywlli potrafił być irytujący. Dziewczyna wszystko bierze do siebie i jest zbyt poważna. Drugi tom całkowicie zdeklasował pierwszą część i w całości należał do Errin. To świetnie wykreowana bohatera, łatwo obdarzyć ją sympatią a jej postępowanie wzbudza podziw. Naturalna i lojalna, co prawda popełnia błędy, jednak kompletnie mi to nie przeszkadzało. Losy tych dziewczyn w pewnej chwili się łączą, co zmienia całkowicie bieg wydarzeń.

Bohaterowie nie mają łatwego życia i niektórym nie udaję się wyjść cało z opresji. Jest to smutne, lecz jestem zachwycona tym, co autorka robi z bohaterami. Laif jest największą zagadką tej historii i czuję mały zawód, bo jego złożona natura wymaga wręcz wyjaśnień!

Dużo akcji, słownych potyczek, odrobina polityki i miłosnych rozterek. Nowy obraz świata zachwyca i przeraża jednocześnie. Świetnie napisana! Całą trylogie czyta się zadziwiająco łatwo, a pożegnanie z bohaterami następuję zbyt szybko. Wątek miłosny nie jest tu najistotniejszy, ale zajmuję drugie miejsce i nie spodziewałam się, że autorka dokona tylu przewrotów w tym temacie. Podoba mi się to, iż uczucia się zmieniają i kształtują na nowo. 


„Jej wysokość marionetka” to książka pochłaniająca i jest to bardzo dobre zwieńczenie całej trylogii. Po skończonej lekturze czuję smutek, że to już koniec i pożegnanie z ulubionym bohaterami. Pierwszy tom nie jest w pełni satysfakcjonujący, ale kolejne dwie książki to prawdziwe petardy, a liczne twisty fabularne, spektakularne starcia i miłosne uniesienia, nawet na moment nie pozwalają oderwać się od lektury! Polecam 9/10! 

Dziękuję!

czwartek, 28 września 2017

"Małżeństwo doskonałe" Julia Quinn - recenzja

Elizabeth kocha swoje rodzeństwo całym sercem i od pięciu lat walczy o przetrwanie, by zapewnić rodzinie godne życie. Młoda kobieta jest damą do towarzystwa lady Danbury i to w jej domu znajduję książkę, która bezpowrotnie odmienia jej życie. Każdy dobrze wie, iż najlepsze rezultaty osiąga się przez ćwiczenia, więc Elizabeth pieczołowicie stosuję się do rad zawartych  w książce „Jak poślubić markiza”. Nieoczekiwanie pomoc i rady otrzymuję również od nowego zarządcy Lady Donbury, który notabene jest markizem, tylko aktualnie wypełnia tajną misję.

Tożsamość markiza Riverdale jest znana od samego początku, dlatego z jeszcze większym zainteresowaniem śledziłam losy bohaterów. James to człowiek o silnym i wybuchowym charakterze. Jest lojalny wobec najbliższych i szalenie podobało mi się jego podejście do etykiety, która dawniej była bardzo istotna. Mężczyzna dość swobodnie zwraca się do bliskich mu osób, co zdradza jego miękkie serce. Elizabeth jest dumna, co nie zawsze jest dobre, lecz z drugiej strony dobrze świadczy to o jej osobowości. Młoda, lecz zważywszy na okoliczności, musiała szybko dorosnąć, by zająć się trójką rodzeństwa. Niezdara, ale ostra dziewczyna, która sarkazmem dorównuję lady Donbury, co niewątpliwie jest zaletą. Oboje tworzą parę ognistą i to zderzenie dwóch silnych charakterów jest zjawiskowe.

W powieść zostały opisane losy Jamesa i Elizabeth, jednak lady Donbury, również zasługuję na uwagę. Ze swoim charakterystycznym poczuciem humoru  jest legendom na londyńskich salonach. Malcolm jest postacią, która nieustannie gdzieś przemyka w tle, a jego zmienny i zazwyczaj wredny charakterek daje o sobie znać w najmniej oczekiwanych momentach, ale jemu można wybaczać wszystko, bo jest kotem.

Świetnie napisana książka, lekka, przyjemna oraz osnuta cudownym klimatem. Momentami przewidywalna do bólu, jednak miło spędziłam czas czytając tę książkę. Akcja jest szybka, dialogi cięte, a za sprawą lady Donbury, humor wkradała się w niemal każdą rozmowę. Romans historyczny, to gatunek który nadal potrafi mnie oczarować i uwielbiam powieści, które swoją delikatnością potrafią wywołać rozmarzone westchnienie. Namiętność między bohaterami chwilami sięga zenitu, a autorka umiejętnie przedstawiła namiętne sceny. W książce nie znajdziecie szczegółowych opisów pocałunków, jednak są tak ujęte, że czytelnik mocnej je przeżywa, niż gdyby wszystko było podane jak na tacy. Zakończenie to prawdziwy chaos śmiechu, złości, oraz namiętności. Pomimo swoje prostoty, książka jest przesycona emocjami.

Niepowtarzalny klimat, barwni bohaterowi, delikatne uczucia i rozpalająca namiętność! Czego chcieć więcej?


Polecam 6/10! 

Dziękuję!
Książka pod patronatem:


poniedziałek, 25 września 2017

"Drogie życie" Meghan Quinn - recenzja

Drogie Życie,
Wiesz, że nie zawsze byłam zadowolona i często narzekałam. Po latach człowiek zaczyna rozumieć, że narzekanie i szukanie winnych nic nie daję. Kochamy, pragniemy, tracimy, a nawet umieramy. Jesteś nieprzewidywalne Życie! Ala takie właśnie jesteś i trzeba się z tym pogodzić.

Życie, opowiem ci o czymś wyjątkowym i pięknym! Tak, pięknym, bo inaczej tego doświadczenia nie mogę nazwać. Przeczytałam książkę i poznałam historię czwórki młodych ludzi stojących na rozdrożu dróg. Hollyn straciła męża, Jace oddał córeczkę do adopcji, Daisy była chowana pod kloszem i pragnie doświadczać życia w pełni, a Carter zaznał wielkiego rozczarowania.

Oj... Życie… nie jestem w stanie wyrazić w pełni swoich uczuć, bo pokochałam tych ludzi. Ich wady czynią ich prawdziwymi, zalety zachwycają, a przemiana, jaka w nich zachodzi odurza! Carter jest przepełniony złością, a Daisy to niewinna, ale odważną istota. Dwa przeciwieństwa działają na siebie odkrywczo i wyzwalają w sobie głęboko ukryte uczucia. Hollyn i Jace są już bardziej dopasowani, ale przeszłość nie daję o sobie zapomnieć. Przyznaję, że moje serce biło mocno, lecz dla Cartera i Daisy biło już niebezpiecznie szybko! Dobrowolnie czy nie, to cała czwórka pragnie zmian i by w ich historii nastał jakiś istotny zwrot, biorą udział w terapii? Grupie wsparcia? Zwała jak zwał, ale program „Drogie życie” ma na celu pomóc ludziom zagubionym.

Życie, całkowicie mnie zaskoczyłeś! Zderzenie charakterów i różnych planów. Zmienna narracja. Morze emocji. Namiętność i czułość! Czyste szaleństwo! Śledzenie losów bohaterów było inspirującym doświadczeniem i nie mogłam oderwać się od lektury nawet na moment. Dramat jest, ale bez przesady! Tu głównie chodzi o nadzieję i cały czas to wyczuwałam.  Pragnęłam byś Życie było łaskawsze dla tej czwórki! Strasznie ich pokochałam.

Ta książka inspiruję i motywuje do działania. Pomimo trudnych momentów, napawa optymizmem! „Drogie życie” to piękna afirmacja życia! Jedna z najlepszych książek, jakie czytałam.

Drogie Życie,
Takimi książkami spełniasz marzenia czytelników!
Dziękuję!

Monika 


niedziela, 24 września 2017

"Obsesja" Katarzyna Berenika Miszczuk - recenzja [przedpremierowa]

Joanna Skoczek jest rozwódką, psychiatrą i posiadaczką niezbyt urodziwego kota Kołtuna. Kobieta próbuję zacząć wszystko od nowa. Kupuje kawalerkę w Warszawie i zaczyna pracę w szpitalu. Praca jest wymagająca, jednak to nie ona spędza sen z powiek Asi. Pewnego razu otrzymuję tajemniczy lista, a każdy kolejny jest coraz bardziej niepokojący. Sprawa komplikuję się jeszcze bardziej, kiedy dochodzi do serii brutalnych morderstw, a wszystkie ofiary są rażąco podobne do młodej lekarki. Wszystko wskazuję na to, że zabójca sprzed lat powrócił! Asia jest sama w Warszawie, ale pomoc oferuję jej przystojny chirurg i pewien nieokrzesany lekarz medycyny sądowej.

„Obsesja” to thriller z elementami romansu, choć przyznaję, że tego drugiego spodziewałam się znacznie więcej. Początek jakoś mnie nie powalił, jednak kiedy doszło do pierwszego morderstwa, akcja nabiera tempa i trudno było mi się oderwać od lektury.

Bohaterowie są świetnie wykreowani. Joanna jest psychiatrą, jej kontakt z pacjentami jest naturalny, a myśli w pełni zrozumiałe, nawet te lekko sarkastyczne uwagi. Miła, niezależna i łatwo ją polubić. Każdy z jej przyjaciół jest barwną postacią. Pewien chirurg wywoływał u mnie uczucie, które do najmilszych nie należały. Nadęty i zbyt pewny siebie Tomasz zachowuję się wręcz skandalicznie! Za to Marek, medyk sądowy, jest bardzo sympatyczny. Podoba mi się jego poczucie humoru, a ja zawszę cenie sobie dobry dowcip u bohaterów.

Autorce całkowicie udało się wywieść mnie w pole. Wielkie brawa za skrzętnie uknutą sieć intryg. Podczas czytania moje typy względem prawdziwej tożsamości mordercy zmieniały się, ale pod koniec byłam niemal pewna swojego wyboru. Zakończenie to całkowite zaskoczenie i aż śmiać mi się chciało z własnej niedomyślności. Akcja nie należy do zawrotnych, ale z pewnością nie jest nudno. Napięcie wzrasta z każdą stroną, a wątek miłosny jest miłym dopełnieniem. Autorka świetnie wykorzystała swoje wykształcenie i wszystkie zagadnienia związane ze szpitalem, jego funkcjonowaniem czy stricte zdrowotne, były ujęte w profesjonalny sposób. 


Narracja jest zmienna. Z jednej strony mamy bezpośrednią relację Asi i jej wewnętrzne obawy oraz pragnienia. Trzecioosobowa narracją pojawia się rzadko, ale dzięki niej poznajemy wydarzenie bezpośrednio niezwiązane z lekarką. Dodatkowo dochodzą krótkie urywki z poczynań mordercy, które są tak tajemnicze, że trudno z nich coś wywnioskować. Całość naprawdę dobrze się czyta. Pomimo morderstw i niebezpieczeństwa, to powieść jest lekka i można przy niej miło spędzić czas. Pojawia się kilka zabawnych akcentów i sytuacji, więc jak dla mnie jest to thriller niemal idealny. Lubię mieszankę morderczo- miłosną, więc w całości jestem na TAK!


„Obsesja” to książka, która potrafi nie tylko wywołać gęsią skórkę u czytelnika, ale w najmniej oczekiwanych momentach doprowadzić do śmiechu. Tajemnicza i nieprzewidywalna akcja w całości pochłania czytelnika! Polecam 7/10


Dziękuję!

piątek, 22 września 2017

"Błękit szafiru" Kerstin Gier - recenzja

Gwendolyn jest z pozoru zwykłą nastolatką, ale mieszka w domu pełnym tajemnic. Kiedy nieoczekiwanie wychodzi na jaw fakt, że to ona jest legendarną podróżniczką, wszyscy są zszokowani, a najbardziej zdumiona jest sama Gwendolyn. Nie pobierała misteriów, lekcji etykiety i fechtunku, a przeszłość kolosalnie różni się od świata w którym dorastała. Czy dziewczyna odnajdzie się w nowej sytuacji? Drugi podróżnik zamiast jej pomóc, tylko mąci w głowie, więc Gwen musi sama odkryć tajemnice chronografu i wielce tajemniczego oraz mrocznego Hrabiego.

„Błękit szafiru” to drugi tom Trylogii Czasu i ponownie wracam do tej książki. Mam słabość do tej serii i to za sprawą samej głównej bohaterki. Gwendolyn potrafi zaskoczyć. Najczęściej najpierw mówi, później myśli. Targają nią różne emocje i wcale tego nie ukrywa. Jest sympatyczna i łatwo nawiązać z nią więź. Gideon w tym tomie jest najbardziej irytujący, tak naprawdę trudno było mi go lubić. Z jednej strony niepewny, by moment później zabłysnąć bijącą po oczach zarozumiałością. Jego postępowanie wydaję się obłudne i wyrachowane. Naprawdę wiele będzie musiał zrobić w przyszłości, by wyjaśnić swoje postępowanie i mam nadzieję, że długo będzie się płaszczyć, gdyż chorobliwie pragnę czerpać z tego przyjemność.

Gideon i Gwen to mieszanka wybuchowa i każda ich rozmowa jest ekscytująca. Najczęściej bawią mnie ich rozmowy, ale zważywszy na zachowanie chłopaka, byłam cały czas podenerwowana. Przyjaciółka Gwen również jest ciekawą postacią, jednak w tej części do akcji wkracza pewien uroczy gargulec. Xemerius w każdej sytuacji potrafi serwować konstruktywne uwagi, nie zawsze pożądane, lecz z pewnością zabawne.

Akcja toczy się bezpośrednio po wydarzeniach z pierwszego tomu. W tej części śledzimy przygody bohaterów przez kilka dni. Początek rozwija się dość powoli i niczym szczególnym nie zaskakuje, jednak zakończenie w całości to wynagradza. Ciąg zdarzeń, które bezpośrednio się łączą i całkowicie odmieniają bieg wydarzeń, nawet na moment nie pozwoliły oderwać mi się od lektury. Zakończenie to prawdziwy szok i zbrodnia na sercu czytelnika o duszy romantyka!



Trylogia Czasu to nie tylko jedna z najlepszych serii młodzieżowych, ale i najprzyjemniejsza! „Błękit szafiru” po raz kolejny zabiera czytelnika w podróż poprzez epoki, a niezwykły klimat pozwala poczuć magię przygody i miłości. Dużo wrażeń, wspaniali bohaterowie, zjawiskowe podróże w czasie i niebezpieczeństwo wiszące w powietrzu! Ta książka ma w sobie wszystko to, co kocham w powieściach młodzieżowych! Polecam 8/10!

Dziękuję!

czwartek, 21 września 2017

"Sekretnik Szeptuchy. Co każda Słowianka wiedzieć powinna" Miszczuk Katarzyna Berenika - recenzja

„Sekretnik Szeptuchy. Co każdy Słowianin wiedzieć powinien”, to prawdziwa gratka dla fanów serii KWIAT PAPROCI! Jestem wielką fanką wszelkich dodatków, czy też gadżetów nawiązujące do ulubionych serii, a ten „Sekretnik” jest cudowny. 






1.      Kalendarz! Tak, przede wszystkim jest to dziennik i chyba tylko do niego mam małe uwagi. Na końcu znajduje się kalendarz na 2017,2018 i 2019 rok z zaznaczeniem świąt i dni tygodnia. Co się tyczy ogólnego dziennika, to nie podoba mi się to, iż nie ma uwzględnionych dni tygodnia, a z pewnością jest to podstawa. Być może zdecydowano się na taki zabieg ze względów praktycznych, by kalendarz posłużył znacznie dłużej niż jeden rok. 



2.      Książka! W tym „Sekretniku” znajdziecie nie tylko fragmenty pierwszych trzech tomów serii, ale i „Przesilenia”, którego premiera jest przewidziana na 2018 r. Te krótkie urywki ogromnie zaostrzają apetyt na kolejny tom! Jeśli ktoś ma ochotę na więcej, to dwa opowiadania znajdujące się w dzienniku, troszkę złagodzą niedosyt! Mam nadzieję, że kolejny tom zostanie wzbogacony o te opowiadania.

3.      Porady Szeptuchy! Dziennik w nie obfituje i są w dużej mierze zabawnym i miłym dodatkiem.



4.      Kolorowanka! To chyba mój ulubiony element tego dziennika. Piękne ilustrację, obrazują sceny z książek. Przy odrobinie chęci można tchnąć w nie życie i pokolorować. Seria o Gosławie doczekała się własnej kolorowanki! WOW! 

„Sekretnik Szeptuchy” polecam wszystkim fanom serii i nie tylko! 7/10



Dziękuję!





środa, 20 września 2017

"Małżeństwo doskonałe" QUINN JULIA - ZAPOWIEDŹ

PREMIERA: 26.09.2017!  
Każda powieść Julii Quinn iskrzy się humorem i czaruje romantyzmem.
„ROMANTIC TIMES”

Cóż za szczęśliwy zbieg okoliczności!
Elizabeth Hotchkiss natrafi a w bibliotece na książkę pod obiecującym tytułem „Jak poślubić markiza”. Napisaną jakby specjalnie dla niej.
Bo Elizabeth musi wyjść bogato za mąż. Jako skromna dama do towarzystwa nie zdoła zapewnić przyszłości trójce rodzeństwa.
Drugim szczęśliwym trafem jest pojawienie się Jamesa Sidwella, zarządcy majątku chlebodawczyni Elizabeth. Ma on tajne zadanie: zdemaskować podły szantaż. Jego pierwszą podejrzaną staje się… Elizabeth.
A równocześnie James jest zaintrygowany piękną dziewczyną.
Szarmancko oferuje jej swą pomoc w znalezieniu męża. Proponuje, by praktykowała na nim zaczerpnięte z książki wskazówki. Lecz zbyt doskonała praktyka niesie zgoła nieoczekiwane niebezpieczeństwa.
Zwłaszcza że Elizabeth nie jest tym, kim się Jamesowi wydaje. A on nie jest tym, kim wydaje się jej...
Zabawniejsza wersja Rozważnej i romantycznej, ze szczyptą dobrego kryminału i wielką miłością w tle. Przecudowna. Napisana lekko, zabawnie, z gracją, pełna humoru i nieobliczalna jak kobieta poszukująca męża. 
Sandra Kortas-Dorsz, dlaLejdis.pl
Przezabawna, urocza książka, która przypadnie do gustu wszystkim miłośniczkom romantycznych historii ze szczęśliwym zakończeniem.
Iga Wiśniewska, naszksiazkowir.blogspot.com
Romantyczna powieść o miłości. Dla każdej kobiety.
Weronika Tomala, blog: Kto czyta książki żyje podwójnie

JULIA QUINN, jedna z największych gwiazd romansu historycznego, ukończyła Harvard i studiowała medycynę w Yale. Jej powieści są wydawane w blisko milionowych nakładach, wyróżniane najważniejszymi nagrodami, w tym kilkukrotnie najbardziej prestiżową: RITA Award (odpowiednik filmowego Oscara). Wspaniałe dialogi i niezapomniane postacie bohaterek – pełnych energii, odważnych kobiet, gotowych łamać konwenanse epoki – nadają nieodparty urok błyskotliwym powieściom Julii Quinn, nazywanej współczesną Jane Austin.
PATRONAT! 

wtorek, 19 września 2017

"Dzikie królestwo" Gin Phillips - recenzja [przedpremierowa]

Dzieci kochają ogrody zoologiczne, a czteroletni Lincoln wręcz ubóstwia to miejsce. Joan spędza kolejny piękny dzień wraz z synem i kiedy zmierzają do wyjścia, doznaje ogromnego szoku. Dźwięki, które zaniepokoiły ją kilka minut prędzej, okazują się strzałami, a kobieta od tego momentu myśli tylko o bezpieczeństwie swojego syna. Ucieka w głąb pełnego zakamarków ogrodu, by przetrwać najgorsze zagrożenie i ocalić Lincolna. Czy uda jej się ukryć przed łowcami?

„Dzikie królestwo” intryguje opisem, piękną okładką i fabułą, którą każdy rodzić uzna za kuszącą! Joan i Lincoln są głównymi bohaterami i to na nich całkowicie skupia się czytelnik. Matka i syn, oraz bezgraniczna miłość. Sytuacja w jakiej się znaleźli ukazuje ogrom oraz bezwzględność tego uczucia. Tak naprawdę to zwyczajna rodzina i kolejny wypad do zoo. Każdy rodzic był w takiej sytuacji, jednak dalsze wydarzenia stawiają tę dwójkę w kryzysowej sytuacji i tylko opanowanie może ich ocalić. Uwierzcie mi, czterolatek jest nieprzewidywalny! Śmiech w mgnieniu oka może przerodzić się w płacz, co w zaistniałej sytuacji nie jest pożądane. Bardzo realnie odzwierciedlone rozmowy matki z synem. Bez upiększania, co bardzo pozytywnie wpływa na odbiór całej powieści.

Wszechwiedzący narrator lawiruję miedzy oprawcami, a uciekinierami. Jest przy tym tajemniczy, a czytelnik analizuję postępowanie strzelców. Akcja jest dość powolna. Bardzo dużo rozmów Joan z synem i częste upominanie, spowalnia akcję, co początkowo utrudniało mi w pełni cieszyć się lekturą. Z biegiem wydarzeń i wzrostem zagrożenia, moja ekscytacja rosła. Nie czułam strachu, ale nieustannie byłam zniecierpliwiona i pobudzona, bo tak młody bohater, jakim jest Lincoln, wpływa na uczucia czytelnika i wzbudza masę emocji. Druga część książki znacznie lepsza, bo po prostu dzieję się więcej.


 Trwają prace nad ekranizacją powieści, a w roli głównej wystąpi znana z "Wilk z Wall Street","Tarzan: Legenda" oraz genialnej roli szalonej Harley Quinn z "Suicide Squad" Margot Robbie. Nie jestem zdziwiona, że zdecydowano się na ekranizację, gdyż powieść jest jedną z tych, które mają potencjał i na ekranie mogą okazać się lepsze od książki. Mało jest takich przypadków, ale trafiają się i „Dzikie królestwo” może być jednym z nich.


„Dzikie królestwo” to thriller dla każdego i łatwo zaczytać się tej powieści. Porywająca akcja i szaleństwo emocji potrafią oczarować najbardziej wymagającego czytelnika. W swojej prostocie jest to książka urokliwa i z pewnością warta polecania. 7/10!

Dziękuję!