środa, 22 lutego 2017

"Niewolnica" A.M. Chaudière- recenzja

Arina w dzieciństwie straciła rodzinę i od tej pory wiedzie żywot okrutny. Zniewolony, piękny mag, który nigdy nie posmakuję wolności, ale czy na pewno? Mag Aszarte- Azarel jest jej panem, Severio- to Gwardzista Akademii Morza Deszczów. Niczym ogień i woda, ale co zrobi Arina? Pozwoli swej duszy spłonąć podsycana żalem, nienawiścią i tęsknotą, czy jednak rzuci się w nieznane wody i da się porwać nieoczekiwanej miłości, która choć trudna, daję ukojenie i nadzieję na lepsze jutro.

Arina jest bohaterką trudną i należy ją postrzegać poprzez doświadczenia, które miały ogromny wpływ na jej osobowość. Zniewolenie i to na tle seksualnym niemal ją złamało, lecz w dziewczynie tli się jeszcze wola walki i siła, która nie raz Was zaskoczy. Ogromny plus za kreacje tej bohaterki. Arina dokonuję wyborów sprzecznych, czasami wręcz zaprzeczającym jej zdrowemu rozsądkowi, lecz nie irytowało mnie to, bo jej los jest tak poruszający i wpływający na czytelnika, że jej czyny można łatwo zrozumieć. Mamy tutaj do czynienia z syndromem sztokholmskim, co nie jest zaskakujące w przypadku bohaterki, bo będąc na jej miejscu, sami szukalibyśmy czegoś lepszego, choć minimalnie poprawiającego życie? Azarel jest zmiennym i tajemniczym bohaterem, z pewnością wywołuje negatywne uczucia, jednak są gorsi od niego, co stawia go w nico lepszym świetle, niemniej jednak nie wybaczę mu rzeczy, których się dopuścił, co nie znaczy, że nie chcę poznać jego motywów, a to nie do końca zostało wyjaśnione. Severio jest mężczyzną, którego łatwo obdarzyć sympatią, a moment, w którym się pojawia jest chwilą przełomową. Autorka tworzy ciekawych bohaterów, bo po za tą trójką spotkacie jeszcze niecodzienne grono przyjaciół dziewczyny, których los jest przeróżny, lecz na tyle ciekawy, by czytelnik zastanawiała się nad ich dalszymi przygodami.


„Niewolnica” to powieść wyjątkowa i nie bez powodu doczekała się trzeciego wydania. Przez kilka lat myślałam, iż to erotyk, co było moim rażącym błędem. Do powieści erotycznej nie po drodze tej książce, choć namiętności nie brakuję. Akcja jest szybka, a los dziewczyny poruszający. Szczególnie pierwsza część powieści nacechowana jest przemocą na tle seksualnym. Autorka jednak nie zagłębia się w szczegóły zbliżeń, lecz skupia się głównie na emocjach i strasznym losie Ariny. Azrarel w swoim okrucieństwie jest kreatywny, dlatego przygotujcie się na prawdziwą dawkę emocji, które bardzo często będę sprzeczne i dezorientujące. A.M. Chaudiere poruszyła trudny temat i w całości go udźwignęła. Seks, przemoc, miłość oraz wolność, to mieszanka wybuchowa i bardzo zajmująca, więc nuda nikomu nie grozi. Pomimo tematów seksualnych, nie zakwalifikowałabym powieści, tylko i wyłączne dla dorosłych, bo starsza młodzież również doceni „Niewolnice”.  Autorka piszę niezwykle lekko i w granicach dobrego smaku, a seks nie zawsze jest naznaczony bólem. Wręcz przeciwnie, bo ta budząca się nadzieja i chwiejne relacje Ariny oraz Severia, są jednocześnie czułe oraz romantyczne.

Obraz nowego świata zasługuję na uwagę. Klimat jest surowy, katastrofa sprzed lat zmieniał wygląd kontynentów, a społeczeństwo jest pełne magów, wampirów, wiedźm i z pewnością jeszcze innych zaskakujących istot. Narracja to strzał w dziesiątkę. Trzecioosobowy narrator ukazuję losy, w większości przypadków, towarzysząc pozostałym bohaterom i to ich spostrzeżenia odgrywają tu najistotniejszą rolę. Jest to rzadki zabieg, bynajmniej ja z tak prowadzoną narracją jeszcze nie miałam styczności, lecz jestem zachwycona.

„Niewolnica” to kawał dobrej fantastyki, podkręcona sporą dawką namiętności i przemocy! Historia Ariny głęboko zapada w pamięci i nie jestem w stanie sobie nawet wyobrazić, co też autorka przygotowała dla bohaterów w przyszłości. Marzę o kontynuacji, bo zakończenie wbija w fotel i pozostawia w skrajnym osłupieniu, a jedynym na to lekarstwem jest kolejna dawka „Niewolnicy”. Oszałamiająca, szokująca, niezwykle burzliwa, po prostu jedyna w swoim rodzaju powieść!

Polecam 5+/6 

Dziękuję!!!

wtorek, 21 lutego 2017

"Bursztynowy anioł" Anna Tabak- recenzja [przedpremierowa]

Aśka marzy o wielkiej miłości, zaręczynach i zamieszkaniu z chłopakiem. Jest dobrej myśli i wie, że ten wyjątkowy moment nadszedł. Jednak rzeczywistość jest brutalna, a jej marzenia w mgnieniu oka zostają roztrzaskane. Chłopak z nią zrywa, rodzina nie docenia, a znienawidzona praca i studia nie napawają optymizmem. Lecz nic straconego, bo na horyzoncie pojawia się bogaty i przystojny mężczyzna, jednak głupie zauroczenie może pozbawić Aśkę prawdziwej miłości, bo uczucia skrywają się tam, gdzie się ich najmniej spodziewamy.

„Bursztynowy Anioł” to debiut Anny Tabaki i jestem zauroczona lekkością pióra oraz klimatem, który otula całą powieść. Aśka jest dziewczyną żywiołową. Najpierw robi, a dopiero później myśli. Jak się pewnie domyślacie, nieraz wpakowało ją to w kompromitujące sytuacje. Dla niej były to momenty żenujące, ale zapewniam Was, że uśmiech będzie często gościł na waszych twarzach. Oczywiście potrafi być także irytująca i zbyt płaczliwa, lecz jest sympatyczną dziewczyną, która ma dwójkę równie cudownych przyjaciółek. Watek przyjaźni jest mocny i bardzo mi się podoba, że autorka poświęciła mu tyle czasu. W książce spotkacie kilku interesujących mężczyzn, lecz tylko dla jednego stracicie głowę. Jednak nie zdradzę Wam, kto jest tym szczególnym chłopakiem, bo poznanie go jest prawdziwą przyjemnością i chciałabym abyście sami mogli doświadczyć tej frajdy.

Akcja jest zawrotna, czasami nawet za szybka, ponieważ niektóre istotne momenty zostały zakończone zbyt gwałtownie. Pojawiło się również kilka zbiegów okoliczności, do których podeszłam z przymrużeniem oka. Historia mnie nie zaskoczyła, ale podczas lektury doskonale się bawiłam, prawdziwy relaks dla duszy i ciała. Aśka z upływem czasu zmienia się. Wieloletni związek nie wpłynął na nią pozytywnie, dlatego z ciekawością i dumą śledziłam jej drogę ku dorosłości i odkrywaniu samej siebie. Idealna książka dla młodzieży.

„Bursztynowy anioł” to historia o prawdziwej przyjaźni, utraconej miłości oraz walce o zaprzepaszczone marzenia. Poszukiwanie swojej drogi w życiu w wykonaniu Aśki to zabawne doświadczenie, lecz miłość jest cudownym dopełnieniem i rozczulającą serce przygodą. A wszystko to rozgrywa się na tle urokliwego Krakowa, malowniczych widoków i jeszcze wielu wspaniałych miejsc, które pozostawię Wam do odkrycia. Cieszcie się tą książką i chłońcie pozytywną energie, bo tego w tej powieści nie brakuje! 

4+/6

Dziękuję!


poniedziałek, 20 lutego 2017

ZAPOWIEDŹ! "Naznaczona" Joss Stirling

  • SERIA WYDAWNICZA : WYKLĘTA
Szesnastoletnia Kate wie, jak zniknąć i zatrzeć po sobie wszelkie ślady. Tym razem stała się jednak mimowolnym świadkiem tragedii. Musi ukryć się przed niebezpiecznym gangiem, który śledzi każdy jej krok.
Zadaniem Nathana jest działać w ukryciu i odnaleźć dziewczynę, zanim zrobią to przestępcy. Kiedy ścieżki tych dwojga krzyżują się, żadne nie jest przygotowane na uczucie, które spada na nich, jak grom z jasnego nieba.
Czy mogą zaufać sobie na tyle, żeby ocalić się nawzajem?
Czy następny pocałunek będzie tym ostatnim?

PREMIERA: 03.03.2017!
Recenzję pierwszego tomu znajdziecie TU!

piątek, 17 lutego 2017

"Kiedy pozostaje żal" Lisa De Jong- recenzja

Rachel była szczęśliwa, miała plany na przyszłość i wspaniałego chłopaka, jednak tragiczny wypadek burzy jej świat. Cory ginie, a dziewczyna pogrąża się w poczuciu winy i żalu. Kiedy powoli wychodzi z letargu okazuję się, że jej życie nie było tak bajkowe jak zawsze sądziła, a wspomnienia z feralnej nocy są dla niej zagadką. Czy przyjaciel z dzieciństwa pomoże jej uporać się z żalem i odkryć sekrety, które nie pozwalają Rachel powrócić w pełni do życia?

Seria „Rains” skradła moje serce, a pierwszy tom zrobił z niego prawdziwą mielonkę, bo bez wątpienia był to emocjonalny buldożer. Uwielbiam książki Lisy De Jong! Jest to seria, jednak spokojnie można czytać „Kiedy pozostaje żal” bez znajomości wszystkich części. Co prawda pojawia się bohaterka z pierwszego tomu i zostaje ujawnione, co też doświadczyła Kate, ale jest to bardzo zgrabnie ujęte i nie odgrywa dużej roli, więc każdy odnajdzie się w fabule.


Rachel oraz jej przyjaciel Sam całkowicie zdominowali powieść i wszystko kręci się wokół tej dwójki. Bohaterka doświadcza ogromnej straty, co w pewnym stopniu tłumaczy jej zachowanie. Jednych może irytować, lecz jej zagubienie, chwilowe przejawy zawiści, niezdecydowanie, czy choćby częsta ucieczka w samotność, wynika z utraty bliskiej osoby. Naprawdę jestem w stanie to zrozumieć, a nawet podziwiam autorkę, gdyż bardzo wiernie odwzorowała uczucia cierpiącej osoby. Temat żałoby nie należy do najłatwiejszych, ale Lisa De Jong doskonale sobie z nim poradziła. Sam natomiast jest chłopcem „wyklętym” z otoczenia, w którym dorastał. Jest definiowany przez błąd, jaki popełnił jego ojciec, lecz upływ lat zatarł ten wizerunek i teraz jest po prostu chłopcem o cudnych włosach, tajemniczym spojrzeniu i motorze, na którym każda dziewczyna chciałaby się przejechać. Brzmi schematycznie, ale to całkiem przyjemny chłopach, który zaskakuję swoją piękną duszą.

Fabuła nie jest zbyt oryginalna, a przewidywalność mnie rozczarowała. Wydarzenia mające miejsce tuż przed wypadkiem, nie stanowiły dla mnie sekretu, gdyż bardzo szybko połączyłam znaki, znaczące spojrzenia i małe okruchy wspomnień, które nie tylko ujawniły mi obraz minionych zdarzeń, ale nie były szokujące. Ponieważ nie chcę zdradzać fabuły, to dokładnych przykładów nie przytoczę, jednak jeden wielki zbieg okoliczności, co prawda niemający dużego wpływu na wydarzenia, mocno zapadł mi w pamięci i do końca mnie uwierał.

Książę, pomimo kilku minusów, czyta się szybko i z prawdziwą przyjemnością. Klimat jest cudowny. Małe miasteczka ma swój nieodparty urok, a parne lato potrafi wprawić w lekko rozleniwiony nastrój. Akcja nie należy do najszybszych, ale i droga do uzdrowienia duszy nie jest łatwa i wymaga czasu. Liczne emocje oraz rodząca się miłość, jest tak pięknie przedstawiona, że trudno oderwać się od lektury.


„Kiedy pozostaje żal” jest książką naładowaną emocjami, zagubieniem i bólem. Jeśli szukacie historii, która odbije piętno na waszym sercu, to Rachel i jej bolesne doświadczenia na pewno to zrobią. Polecam 4+/6

Dziękuję!

środa, 15 lutego 2017

"O czym szumią wierzby" Kenneth Grahame- recenzja

Szczur Wodny, Pan Ropuch oraz Kret, to postacie z jednej z najbardziej znanych i rozpoznawanych bajek na świecie. Bajka cieszyła się tak wielką sympatią, iż została przeniesiona na ekrany, co zadowoliło spore grono fanów.

Przedziwni bohaterowie serwują czytelnikowi niezapomniane przygody w pięknym otoczeniu dzikiej przyrody.  Tak naprawdę jest to fantastyka dla najmłodszych, tylko w bardzo delikatnym wydaniu, nieskażona jeszcze przemocą. Idealna lektura dla dzieci, może nie tych całkiem malutkich, bo opowieści są długie, ale starsze dziecko poczuję ten niepowtarzalny klimat, humor oraz piękno otaczającego nas świata. 

Kenneth Grahame sprawił, że zwierzęta mówią ludzkim głosem i posiadają całą gamę uczuć, co sprawia, że chciałoby się zaprzyjaźnić z postaciami, a nawet z tym lekko irytującym Ropuchem, bo co może być lepszego od licznych wypraw i emocjonujących przygód? Nowe wydanie prezentuję się przepiękne, twarda oprawa jest ogromnym plusem, a cudowne ilustracje idealnie dopełniają opowieści, które znajdziecie w książce.

„O czym szumią wierzby” to książka ponadczasowa i warta uwagi, z pewnością
doczeka się kolejnych wydań, bo nadal będzie czytana i doceniana. Przedstawia piękne wartości, a z upływem lat stają się one jeszcze wyrazistsze i być może dlatego, ta historia nadal będzie trwać. 5/6







Dziękuję! 

poniedziałek, 13 lutego 2017

"Atrament i krew" Rachel Caine- recenzja

Wielka Biblioteka jest potężna i bezwzględna. Posiada wiedzę, którą strzeże i wykorzystuję na swoją korzyść, a umiejętność posługiwania się alchemią i magią sprawia, że jest niepokonana. Zasilić szeregi Wielkiej Biblioteki jest marzeniem wielu, jednak tylko nieliczni mają taką szansę. Jess rozpoczyna naukę w Bibliotece, lecz jego przeszłość nie ułatwia mu nauki, a wręcz przeciwnie, gdyby wyszło na jaw, że jest szmuglerem książek, szybko zawisłby na stryczku. Nie tylko Jess ma sekrety i szybko przekonuję się, że najniebezpieczniejsze skrywa Wielka Biblioteka.

Cudowna! To jedno słowo idealnie odzwierciedla moje wrażenia po lekturze. Jestem zachwycona i tak naprawdę nie znalazłam żadnej wady, czy choćby malutkiego punkciku, do którego miałabym jakiekolwiek zastrzeżenia. Żeby nie rzucać słów na wiatr, postaram się wyjaśnić, dlaczego „Atrament i Krew” jest lekturą obowiązkową.

Świat wykreowany przez autorkę jest wyjątkowy. Wielka Biblioteka jest bezwzględna i surowo karze każdego, kto posiada jakąkolwiek książkę. Zbiera oryginały i przechowuję w archiwum. W przemyślany sposób porcjuje wiedzę mieszkańcom nowego świata. Jess jest przykładem, iż nie wszyscy przestrzegają surowych praw. Cała jego rodzina zajmuję się przemycaniem książek, lecz tylko chłopak pała do nich prawdziwą miłością. Podpalacze również pokazują swoją niechęć do biblioteki, co często kończy się tragiczne. Z tego wynika, że mamy okrutną władze, buntowników, przemytników i książki, które są wszechobecne i wszystko kręci się wokół nich. Na dokładkę mamy jeszcze wojnę, która była najmroczniejszym i najkrwawszym elementem powieści. Wszystko to sprawia, że „Atrament i krew” jest wyjątkową powieścią i może ją czytać dosłownie każdy, zarówno młodzież, jaki starszy czytelnik doceni nowy obraz świata i na wiele godzin zamieszka w Wielkiej Bibliotece! 


Jess jest głównym bohaterem i podoba mi się, że nie jest najlepszy, najmądrzejszy, czy choćby najzabawniejszy. Owszem ma swoje mocne strony, ale autorka nie zrobiła z niego superbohatera. Chłopakowi w szkoleniu towarzyszą inni uczniowie, którzy szybko zapadają w pamięci. Jednych się kocha, a innych nienawidzi, ale najważniejsze, że potrafią wzbudzić w czytelniku emocje, o których nie miało się dotąd pojęcia.  Ilość znaczących bohaterów jest ogromna, więc nuda nikomu nie grozi.

Akcja jest bardzo szybka, uczniowie nie tylko odbywają szkolenie w Bibliotece, ale podróżują i są uczestnikami, często okrutnych i krwawych starć. Szybko nawiązałam więź z Jessem i być może, dlatego tak bardzo przeżywałam straty, które go nie ominęły, oraz ból i strach wiecznie obecne w powieści. Akcja jest gęsta i nieustannie coś się dzieję, lecz nie pędzi na złamanie karku. Magia również jest istotnym elementem i tu wielki plus za sposób, w jaki została wykorzystana. Czytając, czułam potęgę i moc Wielkiej Biblioteki. Nie spodziewałam się, że wątek miłosny się pojawi, jednak ostatecznie takowy jest, lecz nie dominuję, gdyż autorka poprowadziła go bardzo subtelnie i umiejętnie, z pewnością nie jest sztampowy.

„Atrament i Krew” to przesycona magią, krwią oraz dziką, niepohamowaną miłością do książek. Jestem zachwycona i polecam każdemu, kto liczy na niebanalną lekturę i pragnie doświadczyć czegoś niezapomnianego!

6/6


Dziękuję!

czwartek, 9 lutego 2017

"Ukryta Wyrocznia" Rick Riordan - recenzja

Rick Riordan jest znanym i docenianym pisarzem. Seria o Percym Jacksonie zdobyła miliony fanów, dlatego postanowiłam zasmakować twórczości pisarza. Książkę otrzymałam w boxie od księgarni internetowej Bokinabo, która owe boxy przygotowuję dla każdego czytelnika indywidualnie. Po określeniu swoich preferencji, miłą niespodzianką było, że pomysł na spersonalizowane boxy się sprawdził, bo szczerze ucieszyłam się z przesyłki.

„Ukryta wyrocznia” to pierwszy tom nowego cyklu zatytułowanego „Apollo i Boskie Próby”, który nadal nawiązuję do serii o Percym. Pierwszej serii nie czytała, jednak zadziwiająco szybko odnalazłam się w nowym środowisku. Apollo już nie jest bogiem, a zwykłym nastolatkiem, który musi odpokutować swoje winy, by ponownie stać się nieśmiertelnym. Dziwnym zrządzeniem losu spotyka młodziutką, lecz niezwykle uzdolnioną Meg, która staje się jego panią. Razem wyruszają do Obozu Herosów, lecz szybko okazuję się, że schronienie, na które liczyli nie jest możliwe, bo były bóg ma zbyt wielu wrogów i muszą sporo się napracować, by ujść z życiem. 


Bohaterowie są po prostu cudowni. Zapatrzony w siebie Apollo jest jedyny w sowim rodzaju i wcale nie przesadzam. Jego arogancja nie zna granic. Sam siebie nie postrzega jako egocentryka, ale jest w nim w każdym calu. Choć muszę przyznać mu kilka plusów, bo sytuacja, w której się znalazł nie należy do najłatwiejszych i silnie na niego oddziałuję.  Apollo się zmienia i to jest najpiękniejsze. Szybko obdarzyłam go sympatią i to głównie przez sarkazm, którym nieustannie się posłuję. Meg również jest ważną postacią i pomimo swojego młodego wieku,  jest potężna i niejednokrotnie Was zaskoczy.

Akcja to kolejny plus powieści. Szybka i nieprzewidywalna, a do tego pełna walki i zabawnych dialogów. Dałam się porwać magicznemu klimatowi i wiedziona ciekawością z zapartym tchem śledziłam losy bohaterów.  Autor niezwykle wprawnie posługuję się mitologią i bezproblemowo przekazuję wiedzę czytelnikowi. Powieść czyta się szybko i nie wymaga wielkiego skupienia, bo Rick Riordan bardzo plastycznie przedstawia przygody Apolla i naprawdę trudno oderwać się od lektury. Książa jest napisana prostym językiem, a mimo to na końcu znajdziecie słowniczek, który przede wszystkim opisuję postacie z mitologii, a takowych bohaterów jest pełno w tej powieści.


„Ukryta wyrocznia” to naładowana akcją powieść, która zabiera czytelnika w niepowtarzalną podróż. Dobra zabawa, nieprzeciętne postaci i odpowiednia dawka humoru, nie pozwoli oderwać się od lektury. Polecam 5-/6



Książkę znajdziecie TU!

Dziękuję!