niedziela, 18 listopada 2018

"Ostrożnie z miłością" Samantha Young - recenzja


Ava w końcu może opuścić rodzinne miasto, które musiała odwiedzi po latach. W końcu czuje ulgę. Jednak szczęście opuszcza ją bardzo szybko, kiedy na lotnisku spotyka nieokrzesanego i aroganckiego Szkota. Ich znajomość jest gwałtowna i choć nawet się nie lubią, to przymusowa przerwa w podróży kończy się namiętną nocą. Myślą, że już nigdy się nie spotkają, więc kiedy kilka dni później ich drogi ponownie się przecinają, postanawiają kontynuować znajomość. Seks bez zobowiązań! Czy to im się uda i namiętność wystarczy tej dwójce?

„Ostrożnie z miłością” to powieść sztampowa do bólu. Jest pełna zbiegów okoliczności i zakończenie nie zaskakują. Wiem, że nie brzmi to zachęcająco, ale taka właśnie jest ta książka, jednak pokochałam historię Avy i Caleba! Czy warto przeczytać najnowszą powieść Samanthy Young? Jak najbardziej!

Ava jest piękną i niezależną kobietą, którą w przeszłości zdradziła dwójka najbliższych jej osób. Dziewczyna nie poddała się rozpaczy i zawalczyła o siebie samą. Teraz jest wziętą projektantką, ma przyjaciółkę i cieszy się życiem. Podoba mi się, że nie jest to kolejna szara myszka ocalona przez przystojnego bogacza. Naprawdę polubiłam Avę i podziwiam ją za siłę  i pewność siebie, która z niej emanuje. Caleb, zwany również Szkotem Sukinkotem, pomimo oschłości i mrocznego spojrzenia, ma w sobie nieodparty urok skrzywdzonego mężczyzny.

Akcja jest bardzo szybka i od pierwszej strony porwała mnie w wir wydarzeń oraz uczuć gwałtownie wybuchających pomiędzy bohaterami. W książce można znaleźć bardzo namiętne sceny, których nie jest za dużo, ale te bardziej odważne, są bardzo dobrze napisana. Autorka nie przesadza i bardzo przyjemnie się czyta erotyczne fragmenty. W książce dzieje się naprawdę dużo, nie tylko między Avą i Calebe, ale też historia przyjaciółki Avy jest interesująca i poruszająca.

Seks bez zobowiązań może ma szansę zaistnieć, ale na dłuższy czas nigdy się nie sprawdzi. Ava i Caleb są tego świetnym przykładem. Kiedy zaczynają poznawać się lepiej i ich przeszłość powraca, napięcie gęstnieję i delektowałam się każdym słowem wybrzmiewającym między tą dwójką.

„Ostrożnie z miłością” to najlepszy romans, jaki czytałam w tym roku! Samantha Yang jest dla mnie królową tego gatunku i cenię jej książki za niebanalny humor, namiętność i ogniste dialogi. Między Avą i Calebem jest wyczuwalne napięcie i emocje, które udzieliły się również mi i od pierwszej strony nie mogłam oderwać się od lektury. Nie skreślajcie tej książki ze względu na sztampowy zarys fabuły, bo liczy się wykonanie, a autorka pisze jak marzenie. Gorąco polecam! 8/10
Ps. Okładka jest okropna! Gdzie ten seksowny wiking? 

czwartek, 15 listopada 2018

Miki. Nowa kolekcja bajek / Masza i Niedźwiedź. Tom 2. Złota księga bajek / Jeremi Przybora małoletnim i stuletnim - RECENZJA


Dziś kilka słów o nowościach dla najmłodszych. Mam syna i córkę, których dzieli półtora roku i choć różnica jest niewielka, to każdy z nich ma już swoje gusta czytelnicze.

„Złota księga bajek. Masza i Niedźwiedź” to świetna odpowiedź na wersje telewizyjną i dzieciom z pewnością się spodoba! Jest pięknie wydana, ilustrację kolorowe i przykuwające wzrok, ale to zawartość jest najważniejsza. Jest niemal identyczna z bajką telewizyjną, nawet czytanie każdej z przygód zajmuje tyle samo czasu, co oglądanie jej w telewizji. Masza ma swój charakterek i książka świetne to pokazuję, a i na końcu każdej z opowieści można dojrzeć jakiś morał, choć przede wszystkim chodzi tu o zabawę i rozrywkę. Polecam ją starszym dzieciom, w wieku przedszkolnym, a nawet wczesnoszkolnym, bo mogą poćwiczyć czytanie. Dla młodszych dzieci może okazać się trudniejszą lekturą, bo nie skupią swojej uwagi na tyle, by doczytać jedną bajkę do końca.
7/10

„Miki i Przyjaciele. Nowa kolekcja bajek” chyba nigdy się nie znudzi dzieciom, bo upływ lat tylko pokazuję wyjątkowość tych bohaterów. Zbiór sześciu bajek sprawdzi się idealnie jako dobranocka, bo historyjki są krótkie i ciekawe. Mój trzyletni synek jest tą książką zachwycony i z prawdziwą radością poznaje kolejne przygody, które przedstawiają przepiękne wartości, o których w dzisiejszych czasach łatwo zapomnieć i pogrążyć się w technice i komputerach. Miki wraz z przyjaciółmi pokazuję, czym jest prawdziwa przyjaźń i zabawa, co niewątpliwie jest ważne. Piękna okładka, która jest nie tylko twarda, ale i z gąbką stanowią kolejny plus. Cenię sobie wytrzymałość książek, szczególnie tych skierowanych do młodszych czytelników, bo oni lubią sami przeglądać bajki i podziwiać ilustracje. Jak najbardziej polecam! 8/10

„Jeremi Przybora. Małoletnim i Stuletnim”, to przepiękny zbiór bajek i baśni, który zachwyca od pierwszej strony. Już sama okładka robi wrażenie prostotą i elegancją, a zawartość olśniewa ilustracjami i pełnymi akcji i humoru opowieściami. Jeremi Przybora zwany również mistrzem słowa, spisał się perfekcyjnie, bo w tych skróconych, ale wszystkim dobrze znanym bajach zwarł wszystko, co dobra opowieść powinna w sobie mieć. Porywającą akcję, prawdziwą przygodę, oryginalnych bohaterów, humor i masę wartości, które są wplecione w fabułę i w subtelny sposób oddziałują na emocje czytelnika, zarówno tego młodszego jak i starszego.  Szesnaście bajek! Herkules, Kopciuszek, Alicja w Krainie Czarów, Bambi, Robin Hood ... Sprawią wiele radości dzieciom i umilą im dużo wieczorów, bo zbiór ten jest całkiem obszerny! Polecam 9/10

piątek, 9 listopada 2018

"Samobójca" Agnieszka Ziętarska - recenzja


Flora jest zamkniętą w sobie dziewczyną, która z bólem i samotnością radzi sobie sama. Nigdy nie zaznała rodzicielskiej miłości, a śmierć brata była druzgocącym przeżyciem. Kiedy jej rodzina zaczyna się rozpadać, Flora musi porodzić sobie z szarą rzeczywistością i nową szkołą. Nie jest to łatwe, bo niektórzy uczniowie czerpią przyjemność, obserwując krzywdę innych. Na szczęście pojawia się Felis, chłopak tajemniczy i pełen sprzeczności. Jednak to jego głęboko skrywana tajemnica zmieni przyszłość tej dwójki.

„Samobójca” to pierwszy tom magicznej serii, która zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie! Coś czuję, że „Niezmienni” z łatwością wkupią się w łaski miłośników paranormali i nietypowych romansów.

Autorka stworzyła świat bardzo podobny do tego, który znamy. Zwykli śmiertelnicy nie wiedzą o istnieniu Niezmiennych. Jest to niezwykła grupa ludzi, którzy nie są nieśmiertelni, ale z pewnością są długowieczni. Można podzielić ich na cztery grupy: Nauczyciel, Opiekun, Koszmar i Twórca.

Felis jest Opiekunem i jego zadaniem jest opieka nad dusza Flory. Ma jej towarzyszyć i opiekować się nią, sęk w tym, że Flora nie powinna być świadoma jego obecności, a jednak w przedziwny sposób go widzi i czuje. I tak miedzy tą dwójką zaczyna rodzić się więź, która zmieni dosłownie wszystko.

Książka jest typowym paranormalem i momentami można zauważyć, że autorka nie ustrzegła się schematów. Jednak… i to jest najważniejsze. Powieść ta jest naprawdę dobrze napisana. Autorka stworzyła bohaterkę, którą z łatwością polubiłam i nawiązałam z nią silną więź. Los Flory jest tak bardzo poruszający, że chwilami zapominałam o całym jej otoczeniu i skupiałam się tylko na tej zranionej dziewczynie. Pani Agnieszka nie stroni od trudnych tematów i w tej książce pokazała, jaki wpływ na młodą osobę ma przemoc w szkole, strata bliskiej osoby i brak wsparcia ze strony bliskich. Większość bohaterów zszokowała mnie swoją bezwzględnością i to te momenty były najbardziej emocjonujące. Felis jest postacią intrygującą, bo chwilami strasznie mnie denerwował. Jego postępowanie było dziwne i irracjonalne, lecz im dalej, tym lepiej i ostatecznie zdobył mnie swoimi wyborami i zdecydowaniem.

Akcja jest szybka i usiana licznymi zaskakującym momentami, lecz to emocje są najważniejsze i zapewniam Was, że wiele z nich mocno Was poruszy. Flora i Felis są narratorami i choć początkowo wolałam poznawać losy bohaterów z perspektywy Flory, to pod konie zmieniłam zdanie i  z prawdziwą przyjemnością poznawałam najskrytsze myśli Felisa.


Jak na debiut, jest to wyśmienita pozycja, która wciąga i wielokrotnie zaskakuję! Lecz… jedno mi się nie podobało. Autorka stworzyła świat niemal identyczny do tego, w którym żyjemy. Jedyną różnice stanowią Niezmienni, o których i tak nikt nie wie. Bohaterowie noszą dziwne imiona i z tego powodu, trudno niektórych zapamiętać. Jest to pewna alternatywa dla czytelników, którzy stronią od polskich powieści. Niektóre imiona były dziwne i musiałam sprawdzić ich znaczenie. Kiedy poznałam cechy tych imion, byłym bardzo zaskoczona, bo ich znaczenie niemal wiernie odzwierciedla charakter bohatera. Może nie jest to błędem i niektórzy do tej sprawy podejdą inaczej. Osobiście wolałabym jakieś bardziej znane imiona, które nie stwarzałyby wrażenia sztuczności.

„Samobójca” to idealna powieść dla młodzieży lubiących sporą dawkę emocji, osnutą licznymi tajemnicami i miłością, która rozkwita na oczach czytelnika!
7-/10

poniedziałek, 5 listopada 2018

"Wiedźmie opowieści" Olga Gromyko - recenzja


„Wiedźmie opowieści” po raz pierwszy w Polsce! Wielu fanów Wolhy czekało na ten moment! Ja również, dlatego kiedy książka wpadła w moje ręce, od razu zaczęłam czytać.

Książka z pewnością dla fanów Kronik Belorskich, bo ktoś nieznający tej serii, miałaby spory problem w odnalezieniu się w tym świecie. Jest to fantastyka w najczystszym wydaniu. Nowy świat, wiele magiczny istot i pomroka beztrosko hasająca po Belorii. Z tego też powodu, Wolha Redna nie ma problemu ze znalezieniem pracy, a Wiedźma przemierza Belorię w poszukiwaniu doświadczenia i przygód.

„Wiedźmie opowieści” to zbiór siedmiu opowiadań z czego sześć dotyczy Wolhy. Są to krótkie historie z dużą ilością nowych bohaterów. Akcja jest bardzo szybka i choć niektóre mają tyko 30-40 stron, to są zgrabnie napisane i dobrze się to czyta. Nie mam obiekcji odnośnie stylu autorki, bo uwielbiam ten świat i jej sarkazm, jednak te opowiadania nic nie wnoszą i niczym nie zaskakują. Nie sądziłam, że kiedyś to powiem, ale Wolha powinna ustąpić pola innym bohaterom, ponieważ jej wredność jakoś mi się znudziła. Być może mam takie odczucia, bo niedawno przeczytałam „Wiernych wrogów” i ta książka zrobiła na mnie piorunujące wrażenie, jedna z najlepszych jakie czytałam. Ponowne spotkanie z Wolhą było przyjemnym i odprężającym przeżyciem i to tyle.

Ostatnie opowiadanie okazało się najlepsze i pozytywnie wpływają na odbiór całości i gdybym miała oceniać tylko je, to dałbym 9/10. Historia Kościeja i Wasylisy jest najdłuższa i skupia się głównie na tej parze, więc można z nimi nawiązać jakiś kontakt. Świetne historia ze sporą dawką magii i burzliwych dialogów. Aż żal było się z nimi żegnać.


Podczas czytania „Wiedźmie opowieści” doskonale się bawiłam. Autorka ma talent do tworzenia wyrazistych postaci, a Wolha jak zawsze ma spore zapasy sarkastycznych uwag, którymi bawiła mnie do łez. Niby nic nowego, ale dobry dodatek do przygód Wolhy. Tak naprawdę historia Kościeja i Wasylisy okazała się najlepsza i całkowicie się w niej zatraciłam. Opowiadania obowiązkowe dla fanów Kronik Belorskich! 7/10

sobota, 3 listopada 2018

"Zdradzieckie serce" Mary E. Pearson - recenzja


Lia i Rafe trafiają do barbarzyńskiego królestwa, które nie bierze jeńców. Ich los wisi na włosku i  nawet najmniejszy błąd mogą przypłacić życiem. Kaden, który miała zabić dziewczynę, teraz pragnie zapewnić jej bezpieczeństwo, lecz nie jest to łatwe. Bezwzględny przywódca Vendy zaczyna interesować się Lią, jej Dar kusi Komizara, bo wie, że może wzmocnić jego władzę. I tak zaczyna się niebezpieczna walko o przetrwanie w mrocznym królestwie, gdzie nie ma litości i wybaczenia.

Pierwszy tom pochłonęłam w zastraszającym tempie i po skończonej lekturze długo leczyłam czytelniczego kaca. Jeśli nie znacie tej trylogii, to warto nadrobić, bo jest niezwykła. Młoda dziewczyna ucieka przed aranżowanym małżeństwem, lecz nikt nie przypuszczał, że cała sprawa przybierze tak dramatyczny obrót. „Zdradzieckie serce” zaczyna się w momencie zakończenia pierwszego tomu.

Venda jest mrocznym miejscem. Wszystko, co się w tej książce dzieje, oscyluje wokół Vendy. Ludzie są Vendą, państwo jest Vendą, nawet kobieta z przeszłości nazywa się Venda. Wiele przesłań i znaczeń, oraz ten niezwykły, przyciężki klimat, który owiał całą to opowieść.  Całość tworzy zgrabne tło dla toczących się wydarzeń i pomimo, że Venda jest surowym miejscem, gdzie dzieci dorastają za szybko, to w dziwny sposób, to miejsce fascynuje. Walka o władze toczy się na najwyższym poziomie i Lia uczy się obracać w tym świecie. Dziewczyna zaczyna grać w grę, której do końca nie rozumie, lecz z czasem nabiera wprawy.

Lia zmienia się na oczach czytelnika i już nie jest beztroską dziewczynką, lecz młodą kobietą, która doświadczyła za wiele. Lubię te dziewczynę, bo pomimo odpowiedzialności, która na niej ciąży, to nie robi z siebie męczennicy. Jest odważna i potrafi być też przebiegła. Troszkę stłamsiła ją Venda, ale takie życie i zagrożenie nie pozwoliło pokazać jej, że potrafi być też zabawna. Rafe i Kaden to bardzo ważne postacie, które wzbudzają masę emocji. Jeśli myślicie, że to kolejny trójkąt miłosny, to możecie odetchnąć, bo wcale tak nie jest. Miłość cały czas przewija się prze tę historię, lecz nie dominuje. Jest pokazana w naturalny sposób, bez ckliwości i patetycznych wyznań. Autorka zgrabnie ujęła uczucia między bohaterami i w naturalny sposób poprowadziła wątek miłosny, co w pełni mnie usatysfakcjonowało. Rafe ma lepsze i gorsze momenty, ale jestem całym sercem za nim! Jednak nad Kadenem załamywałam ręce z bezradności. Aż skręca mnie w dołu z ciekawości, jak potoczą się jego dalsze losy. W tej części pojawia się kolejny bohater. Komizar! Okrutny i przebiegły mężczyzna, który wystawi waszą cierpliwość na próbę. Bardzo burzliwa osobowość i charyzma, która momentami zachwyca.

Tajemnic w tej książce jest naprawdę sporo i powoli zaczynają wypływać na światło dzienne. Czuje ogromny niedosyt, bo autorka zaczęła tyle wątków i tak naprawdę, żadnego nie zakończyła. Mam nadzieję, że w finale wszystko zakończy i rozliczy każdego bohatera z jego przewinień, bo jestem bardzo pamiętliwą i mściwą czytelniczką i ci źli powinni zapłacić za swoje czyny. Jeśli chodzi o Dar, to jest dość tajemniczy i chwilami nie do końca go rozumiem.


Początkowo akcja toczy się równym rytmem. Poznajemy Vendę i jej mieszkańców. Z czasem wydarzenia nabierają tempa, a napięcie przybiera niebezpieczne rozmiary. Uwielbiam styl autorki. Dialogi są ogniste, klimat nieziemski, opisy zgrabne i nie za długie. Czyta się to po prostu obłędnie.

„Zdradzieckie serce” to porywająca powieść! Venda jest mrocznym i fascynującym miejsce, a w tym mroku można się zatracić. Mury zamku skrywają mrożące krew w żyłach tajemnice, które spijałam z kart powieści, delektując się każdym szczegółem. I w całym tym mroku znalazło się też miejsce na miłość, która choć piękna, to trudna i chwytająca za serce. Pięknie napisana powieść, w której znajdziecie sporo intryg, spektakularnych starć i tajemnic do odkrycia!  Gorąco polecam, bo Venda potrafi pochłonąć w całości! Gwałtowne emocje, szalona akcja i niezapomniana przygoda! Kocham to! 9/10

niedziela, 28 października 2018

"Podniebny" Kerstin Gier - recenzja



Fanny rzuca szkołę i zaczyna praktykę w Chateau Janvier. Piękne i urokliwe miejsce, które w okresie świąteczny przeżywa prawdziwy najazd turystów. Podniebny, bo tak nazywany jest hotel, to miejsce z tradycjami, lecz upływ czasu nie uszedł uwadze gości i niestety troszkę podupadł. Fanny zakochuję się w tym miejscu i kiedy zaczyna dochodzić do dziwnych zdarzeń, dziewczyna postanawia rozwikłać tajemnice. Z pomocą Bena, syna jednego z właścicieli, i Tristana, który błyszczy osobowością i licznymi talentami, postanawia znaleźć sprawcę.

Główna bohaterka to przeurocza dziewczyna, która jest bardzo ciekawska. Uwielbiam jej poczucie humoru i sarkazm. Tak naprawdę autorka wykreowała bohaterów niebanalnych i oryginalnych. Nie tylko Fanny jest interesującą osobą, bo Ben i Tristan również wzbudzają sympatię. Tak naprawdę wszyscy goście są  charakterystyczni i zapadają w pamięci.

Podniebny jest miejscem wyjątkowym i bardzo klimatycznym. Muszę przyznać, że samej mi się zamarzyło spędzić tam święta. Książka idealna na jesień, bo utrzymana jest w zimowych klimatach, a temat świąt jest miłym, lecz niedominującym dodatkiem.

Tak naprawdę o książce nie potrafię powiedzieć za wiele, bo największym plusem są bohaterowie, których z łatwością polubiłam, jednak początek jak dla mnie jest słaby. Bohaterka przez niemal 150 stron opowiada o Podniebnym i jego mieszkańcach, co momentami strasznie mnie nudziło. Zabrakło mi jakiegoś punktu zaczepienia, który by mnie wciągnął. Na szczęście z czasem akcja przyspiesza i zaczynają dziać się dziwne rzeczy, a wątek miłosny się rozkręca.

„Podniebny” to miła i przyjemna lektura idealna dla młodzieży. Przemili bohaterowie i tajemnica do rozwiązana w miejscu niezwykłym i pięknym. Jest to urocza i słodka lektura, ale bez większych zaskoczeń. Po słabym początku, końcówka okazała się bardzo dobra. Jeśli jesteście fanami autorki lub lubicie lekkie i niezobowiązujące powieści, to Podniebny będzie dobrym wyborem. 6/10

czwartek, 25 października 2018

"Gwiazdeczka" Maja Jaszewska - recenzja


Józia postanowiła spełnić swoje marzenia. Wyjeżdża z rodzinnego domu, by zacząć prace w redakcji psychologicznego magazynu dla kobiet „Przemiany”. Za oknem skwar, lato w pełni, ale już trwają prace nad świątecznym numerem. Dziewczyna powoli odnajduje się w tym rządnym sukcesu środowisku i nawiązuje nowe znajomości. Koleżanki stosują drakońskie diety i serwują zaskakujące porady, które może i są absurdalne, ale Józia z uporem zaczyna je stosować. Wszystko się zmienia, kiedy naczelna zleca jej wywiad a Jackiem Sobiepańskim. Przy tym mężczyźnie Józia rozkwita i coraz mniej przypomina szarą myszkę z Białkowej. Jednak… to Michał, chłopak kochający wiesze i czekoladę sprawia, że jest szczęśliwa.

Książka wciąga od pierwszej strony i to dzięki przesympatycznej Józi, z którą niejedna czytelniczka mogłaby się utożsamić. Młoda, miła, kochająca literaturę! Taka zwykła dziewczyna, a jednak wydaję się wyjątkowa i piękna. To inni sprawiają, że dziewczyna czuje się niepewnie i by wtopić się w tło, stosuję się do zasad obowiązujących w firmie. Autorka świetnie pokazała jak działa presja i z czym musi mierzyć się Józi.

Autorka ma bardzo przyjemny styl i świetne poczucie humoru. Cała korporacyjna walka i światowi ludzie są pokazani w bardzo wyolbrzymiony sposób, wręcz komiczny. To przekoloryzowanie bardzo mi się podoba, bo bohaterka krok po kroku zaczyna rozumieć, że pogoń za „doskonałością” nie zawsze jest potrzebny. Warto walczyć nie o idealne ciało i najmodniejsze ubrania, a o szczęście. Oczywiście wszystko w życiu jest ważne, tylko należy znaleźć umiar i nie popadać w skrajności w skrajność.

Tak jak wspomniałam, Józia – Dżozi (bo tak jest bardziej światowo) jest dobrze wykreowaną bohaterką. Do moich ulubieńców należy również Jacek, którego tak naprawdę od pierwszego spotkania nie polubiłam. Jest to zapatrzony w siebie i obłudny typ, który po prostu mnie bawił do łez. Jego fałszywość i płytkie rozmowy, a tylko takie potrafił prowadzić, przekraczały wszelkie granice. Niemniej jednak ubawił mnie setnie.

Książka jest wzbogacona o dość obszerny dział kulinarny, który jest naprawdę dobrym pomysłem. Rodzina Józi uwielbia gotować, o czym można się przekonać podczas czytania tej książki, a Białkowskie tradycje i smakowite nalewki kuszą. Teraz będziecie mogli sami przygotować je we własnym domu.

Podsumowując, „Gwiazdeczka” to słodka i zabawna opowieść o życiu, marzeniach i walce z własnymi słabościami. I co najważniejsze, nie zawsze musimy zatracić własne JA, by osiągnąć zamierzony cel. Prawdziwie inspirująca lektura! 6+/10

Premiera: 31.10.2018