piątek, 20 listopada 2020

"Wiele do stracenia" Marek Marcinowski - RECENZJA

Andrew Freshet to niezwykle ambitny mężczyzna, który marzy o awansie. Ciężko pracuje, by osiągnąć zamierzony cel. Służbowy wyjazd do Sierra Leone to dla niego prawdziwa szansa. Mężczyzna ujawnia przekręt na światową skale, a zdobyte przez niego informacje, pozwalają ocalić reputację banku inwestycyjnego, w którym pracuje i stracie przez bank milionów dolarów. Za tak umiejętne rozwiązanie sprawy, powinien otrzymać nagrodę, jednak spotyka go wielkie rozczarowanie. Rozżalony i zniechęcony Andrew od tego momenty zaczyna staczać się po równi pochyłej, a sprawy rodzinne mu tego nie ułatwiają. Z czym jeszcze przyjdzie mu się mierzyć? Świat finansów i niebezpiecznych interesów jest niezwykle kuszący, ale i pełen wyrzeczeń.


Książa intryguje od pierwszej strony. Od razu widać, że nie jest to powieść jednowymiarowa. Z jednej strony mamy giełdę i finansowe rozgrywki, dzięki czemu można poczuć wyjątkowy klimat i żądze pieniądza. Mamy też Andrew Fresheta i jego życie prywatne. Bardzo trudno opisać Andrew. Jest mężczyzną ambitnym, zdeterminowanym i popełniającym liczne błędy. Czy go polubiłam? Nie… A wręcz przeciwnie. Zawodził mnie na każdym kroku, szczególnie na początku. Problemy z alkoholem i lekceważące podejście do rodziny, niestety na stałe zawarzyły na mojej ocenie. Jednak jest bardzo wyrazistą postacią, która fascynuje. Jego błędy i poczynania śledziłam z zapartym tchem, a wiszące w powietrzu niebezpieczeństwo dodatkowo potęgowało wrażenia.


Pierwsza część książki ukazuje obraz świata owładniętego chciwością oraz potrzebą posiadania i sukcesu, gdzie oszustwa i zdrady nikogo już nie dziwią. Było to dla mnie coś nowego i z wielkim zainteresowaniem poznawałam to nowe środowisko. Druga część książki toczy się już na bardziej niebezpiecznym gruncie, zawiłe intrygi i liczne strzelaniny wciągają i nie pozwalają oderwać się od lektury. 


„Wiele do stracenia” to powieść sensacyjna z wątkami obyczajowymi i thrilleru. Idealna dla każdego, zarówno kobiety, jak i mężczyźni będą usatysfakcjonowani powieścią. Świetnie prowadzona narracja, intrygujący bohaterowie i akcja, które pędzi na złamanie karku! Nuda nikomu nie grozi! Książka pokazuje do czego ludzie są zdolni dla pieniędzy, i do czego może doprowadzić bezwzględna pogoń za nimi. Polecam! 8/10


czwartek, 29 października 2020

"Magia łączy" Andrews Ilona - RECENZJA

Wow! To było coś! Dziewiąty tom już za mną i jedyne, co czuję, to smutek. Tyle lat z Kate i to uczucie zbliżającego się końca jest wręcz namacalne. Roland coraz bardziej ingeruję w terytorium Kate. Wojowniczka czuje się zagrożona, tak samo jak pozostali mieszkańcy Atlanty. Musi zebrać siły, by stanąć do wojny o wolność! Czy zmierzy się z własną krwią, by ocalić sowich bliskich?


Najlepsze Urban Fantasy, jakie kiedykolwiek czytałam. Świetnie wykreowany świat, bo mamy do czynienia z bardzo niezwykłym miejscem, w którym magia walczy z techniką. Mamy zmiennokształtnych, dziwnych bogów, anioły i całkowicie nietradycyjne wampiry. Każdy kolejny tom tej serii zaskakuje nowymi i to bardzo dziwnymi bohaterami. Autorzy przerobili wszystkie religie i mitologie, co zaowocowało niezłą zgrają intrygujących postaci.


Mogłabym doczepić się kilu rzeczy, jednak jest to 9 tom i ja nadal to kocham. Owszem, Kate dużo tu rozmyśla i boryka się z problemami natury egzystencjonalnej, lecz nadal ma w sobie ogień. Curan natomiast jest idealny! Wyrozumiały i bardzo oddany. W tej serii przewinęło się tyle postaci, że trudno wszystkich przeanalizować. Jak zawsze za mało Derecka i Andrei. Christopher dał czadu!   Jim… Jim… hmmm. Zawsze mnie zawodził. Jest bardzo oddany Gromadzie, jednak już w pierwszym tomie mi podpadł i niestety moja pobłażliwość w końcu się wypaliła i zwyczajnie mnie wykurzał. Nawet go nie lubię! Mam ochotę tupnąć nogą z czystej frustracji!


Akcja jak zawsze zawrotna. Kilka spektakularnych zwrotów akcji potrafi wbić w fotel! Czyta się bardzo szybko i to główne zasługa bohaterów, którzy przez te kilka lat stali się moimi przyjaciółmi i towarzyszami przygód. Trudno obiektywnie ocenić ten tom, bo minęło już tyle lat, a ja nadal jestem zachwycona i zżyta z Kate i Curranem.


Wątek Rolanda troszkę zdominował pozostałe sprawy, co nie do końca mi odpowiada, jednak czekam na kolejną część, by poznać dalsze losy moich ukochanych bohaterów! 




czwartek, 15 października 2020

"Syryjska legenda" Wojciech Kulawski - RECENZJA

Mark Radke przekazuje szwajcarskiemu rządowi dwadzieścia trzy karty, które mogą doprowadzić do ukrytego skarbu. Niemcy hitlerowskie ukryły kosztowności i dzieła sztuki, jednak mapa zapisana jest w języku pragermańskim. Wszystko wskazuje na to, że to Syria jest miejscem, w który skarb się znajduje. By wyprawa miała jakiekolwiek szanse powodzenia, zostają zatrudnieni światowej sławy archeolodzy. Tim Mayer i Sara Frei pracują ze sobą od lat i kiedy trafiają na taki trop, zrobią wszystko, by znaleźć miejsce docelowe i odkryć prawdę. W międzyczasie zostaje porwana córka znanego profesora, Lura, która związana jest z Markiem Radke. Sprawa z każdym dniem staję coraz bardziej zagmatwana, a piękna i malownicza Syria przeraża tradycjami i okrutnymi zwyczajami.


Zacznę od głównych bohaterów. Mark Radkę to mężczyzna z pod ciemnej gwiazdy. Handlarz narkotyków, który obecnie prowadzi podejrzane interesy.  Mężczyzna od miesięcy spotyka się z Laurą, dlatego kobieta nie spodziewa się ciosu z jego strony. Mark jest najbardziej kontrowersyjną postacią i od pierwszych stron wzbudza emocje. Czy on ma jakiekolwiek sumienie? Wielokrotnie o nim myślałam i analizowałam motywy nim kierujące. Jego powiązana z półświatkiem dodatkowo wzbudzają napięcie i kumulują rodzące się pytania.


Tim i Sara są bardzo sympatyczni i naprawdę ich polubiłam, to takie dobre duszę, które umilają lekturę. Dodatkowo mamy dobrodusznego profesorka, który dla swojej córki jest w tanie zrobić wszystko.


Początkowo historia Laury i szantażu jej ojca, nie ma nic wspólnego z ekspedycją poszukiwawczą. Jednak szybko okazuję się, że obie sprawy łączy Mark Radke. Powieść wydaję się zawiła i skomplikowana. Trzecioosobowy narrator lawiruje między postaciami oraz miejscami, ale żeby tego było mało, to i przeskoki czasowe się trafiają. Wszystko to składa się w piękną, dopracowaną całość. Najdrobniejszy szczegół ma znaczenie. Jestem pod ogromnym wrażeniem kunsztu pisarskiego autora. Jego wiedza, talent i pomysł na tę historię, robią ogromne wrażenie.


Wojciech Kulawski jest wszechstronnym autorem i nie trzyma się sztywno jednego gatunku i to widać w tej książce.  „Syryjska legenda” to mieszanka sensacji, przygody oraz romansu, a aspekt historyczny jest cudownym dopełnieniem.


Miejsce wydarzeń również ma znaczenie. Syria to malowniczy kraj, który zachwyca górskimi oraz pustynnymi widokami. Kraj ten ma jednak drugie oblicze, te przerażające i okrutne.  Kobiety w nim są tłamszone, a czarny rynek i handel żywym towarem kwitnie w najlepsze. Jednak piękno potrafi być zwodnicze.


„Syryjska legenda” wciąga od pierwszej strony i trzyma w napięciu do ostatniej. Przewrotna akcja zaskakuję licznymi zwrotami akcji, a los bohaterów nie pozostaje obojętny dla czytelnika. Książka piekielnie dobra, również warsztat autora ma tu znaczenie. Pięknie napisana i cudownie się ją czyta. Mieszanka gatunków idealnie się tu sprawdziła i szczerze przyznam, że dawno nie trafiłam na tak skrzętnie dopracowaną powieść. Polecam 9/10



niedziela, 11 października 2020

"Tylko Twoja" Monika Grzechowiak - RECENZJA


Anna Roze pracuje w dobrze prosperującej firmie budowlanej. Jest księgową, ale niech Was to nie zwiedzie. Lubi dobrą zabawę i uwielbia swoją siostrę! Kochają wspólnie spędzać czas i podczas jednego z ich wspólnych wyjazdów, poznaje pewnego przystojniaka, lecz ich drogi się rozchodzą. Anna przeżywa szok, kiedy kilka dni później w firmie spotyka Michela Blanca, właściciela potężnego imperium budowlanego i hotelarskiego. Firmy nawiązują współprace, lecz pod jednym warunkiem. Anna zacznie staż w firmie Michela. Podróż do Francji na zawsze odmieni jej życie.


„Tylko Twoja” to romans z mocnymi elementami erotyki, jest jej naprawdę sporo, lecz inne wątki również są ważne i sprawiają, że ta książka to nie tylko ostry i namiętny seks. Jest to historia dwójki ludzi, którzy pragną bliskości i uczuć, jednak doświadczenia z przeszłości stanowią pewien problem.  


Anna jest zarówno główną bohaterką, jak i narratorką. Całkiem dobrze relacjonuje rozwój wypadków i łatwo ją polubić. Taka normalna dziewczyna, która stara się postępowa racjonalnie, lecz czasami ulega emocjom. Podoba mi się jej relacja z siostrą. Mają tylko siebie i widać, że kochają się ponad wszystko. Mogą polegać na sobie i to jest piękne.


„Tylko Twoja” to debiut Moniki Grzechowiak i to całkiem udany. Czyta się szybo. Akcja jest przewrotna a kilka zwrotów akcji potrafi wbić w fotel. Seks jest tu ważny i do opisanych scen nie mam większych uwag. Odważny, gorący i jakoś szczególnie nieprzesadzony. A w takich książkach ciężko zachować umiar i realność. Dlatego wielki plus. Jednak jest kilka rzeczy, które mi się nie podobały. Zacznę od siostry Anny. Wspomniałam prędzej, że lubię ich relacje, bo w końcu siostry powinny się wspierać. Ale… w książkach nadmierna wulgarność mnie zwyczajnie denerwuje. Wiktoria jest pełna energii. Niezależna i zabawna, jednak jej język jest ostry, a żarty nieprzyzwoite. Dziewczyna strasznie mnie irytowała. Michele również nie do końca przypadł mi do gustu. Owszem, jest piekielnie przystojny i potrafi zawrócić w głowie, jednak jego apodyktyczność sięga zenitu, a kilka jego czynów jest niewybaczalnych. Jestem surowa, ale uważam, że Anna wybaczyła mu zbyt łatwo.


Fabuła jest sztampowa i jak to bywa w erotykach, męski bohater ma kasy jak lodu. „Tylko Twoja” niczym szczególnym na tle tego gatunku się nie wyróżnia, ale z pewnością broni się dobrze prowadzoną akcją i twistami fabularnymi, które całkowicie zmieniają rozwój wypadków.



„Tylko Twoja” to udany debiut  Moniki Grzechowiak. Książka idealna dla fanów gorących erotyków, bo w tej książce miłosnych uniesień nie brakuje, a szybka akcja nikomu nie pozwoli się nudzić. Piękne widoki, gorące uczucie i nutka niebezpieczeństwa! To wszystko czeka na Was w tej książce. 6/10


wtorek, 15 września 2020

"The game" Davide Morosinotto, Lucia Vaccarino - RECENZJA


Cecylia nie ma wyboru, po tym jak jej ojciec dostaje pracę w Kolorado, musi zamieszkać u matki. Nie miała z nią kontaktu od miesięcy i nie potrafi sobie z tym poradzić. Żal rośnie z każdym kolejnym dniem, a nowa szkoła nie ułatwia sprawy. Otoczenie, w którym każdy się zna, może wydawać się miłym miejscem, jednak ta mieścina skrywa liczne sekrety, które potrafią przerazić. Uwierzcie mi, jest się czego bać, tym bardziej, że uczniowie grają w grę, która nie uznaje rezygnacji. Jeśli wchodzisz do gry, to już do samego końca!


Główną bohaterką jest Cece, trzynastolatka pragnąca miłości matki, a ostatnie miesiące bez kontaktu z nią, rozbudziły w niej uczucie niechęci, a nawet nienawiści.  Naprawdę mogę ją zrozumieć. Dzieci powinny być kochane, bez względu na kłopoty dorosłych. Ich relacja mnie zafascynowała od samego początku. To książka dla młodszej młodzieży, zważywszy na wiek bohaterów, jednak fabuła oraz rozwój wypadków, mogą zachwycić również starszych. Do młodzieży nie zaliczam się od dobrych paru lat, a jednak trudno było mi się oderwać od lektury.


Akcja toczy się w zastraszającym tempie, choć fabuła wydaję się prosta. Mamy nową dziewczynę w szkole, w której uczniowie zachowują się dziwnie i dochodzi w niej do strasznych sytuacji. Dorośli milczą i przymykają oko na wybryki dzieciaków. Co ukrywają, dlaczego milczą, a może, czego się obawiają?


Tyle pytań, a rozwiązanie nie jest wcale oczywiste. Największą wadą tej książki jest objętość, bo niestety lektura jest bardzo krótka, niespełna 170 stron czyni z niej tylko powiastkę na miły wieczór. Szkoda, bo czytało mi się ją obłędnie. Spokojnie można by wyciągnąć z tej historii więcej, a tak na końcu pozostaje dziwna pustka i uczucie pozostawienia kilku spraw niedokończonych.  


„The Game” to powieść rozrywkowa, nieco mroczna, bo otula już gęsty i niecodzienny klimat. Młodszych porwie wir akcji, a starszych rodzinne problemy, które nawet po skończonej lekturze spędzają mi sen z powiek. Każdy moment w tej książce ma znaczenie i to można wyczuć.


Lektura stanowczo za krótka, czuję ogromy niedosyt, bo czytało się za dobrze, by kończyć tę przygodę tak szybko. Powieść  o dorastaniu i nawiązywaniu nowych relacji. Dręczenie również znajdziecie w tej powieści i może dzięki temu niektórzy zastanowią się dwa razy, nim sprawią komuś przykrość.


„The Game” to powieść wielowymiarowa, która wciąga i zachwyca. Po skończonej lekturze mogę powiedzieć tylko tyle - WIĘCEJ! Chcę więcej! 8/10



sobota, 29 sierpnia 2020

"Królowa pszczół" Nina Nirali - RECENZJA


Skylar postawiona w trudnej sytuacji, nie wie, co zrobić ze swoim życiem. Jest sławną autorką książek i może się wydawać, że ma wszystko. Jednak życie to coś znacznie więcej niż pieniądze. Ostatecznie opuszcza Anglie i udaję się do Indii, gdzie po raz pierwszy posmakuje życia w pełni. Na jej drodze staje Ravish, który szybko zyskuje jej sympatie.  Oboje dźwigają emocjonalny bagaż i nie są to dobre wspomnienia. Czy uda im się zapomnieć o przeszłości? A może to spotkanie pewnej dziewczynki będzie punktem zwrotnym w ich życiu?


Na początku poznajemy Ravisha i małą Anu, z pozoru nic ich nie łączy. Z jednej strony mamy Ravisha, który wykiwany przez wspólnika nie ma już nic i pracuję, jako taksówkarz, by zarobić na życie, a w Indiach jest to jeden z najgorzej płatnych zawodów. Wydaję się cyniczny i zrezygnowany, lecz szybko pokazuje się z lepszej strony. To zdeterminowany mężczyzna, który skradł moje serce dobrocią i pogodą ducha.


Historia Anu wstrząsnęła mną do głębi. Dziewczynka ma osiem lat, a tak naprawdę nigdy nie doświadczyła matczynej miłości, od dziecka była lekceważona. W Indiach tylko chłopcy są wartościowi i choć młodzi powoli zaczynają iść za duchem czasu, to tradycja w tej kulturze jest mocno zakorzeniona i wiele praktyk, dla nas niedopuszczalnych, tam jest na porządku dziennym. Dziewczyna ucieka z rodzinnej wioski do Mumbaju, lecz i tam spotyka ją gorzkie rozczarowanie.


„Królowa pszczół” to powieść obyczajowa z mocnym wątkiem romantycznym. To, że między Skylar i Ravishem zaiskrzy, jest do przewidzenia, jednak kiedy w ich życiu pojawi się Anu, wydarzenia zaczynają nabierać tempa i trudno przewidzieć, co będzie dalej. Powieść jest doszlifowana i pięknie napisana, co jest zasługą warsztatu autorki. 


Powieść oryginalna pod wieloma względami. Główna bohaterka jest silna i pewna swoich przekonań. Bardzo długo nie potrafiłam odkryć jej tajemnicy, a kiedy wszystko stało się jasne, cała historia nabrała jeszcze mocniejszego wydźwięku.  Również pozostali bohaterowie są dobrze wykreowani. Indię kuszą, gdyż jest to świat barwny, radosny i piękny. Jednak pod tą przykrywką kryje się bieda i okrutne tradycje. Całość jest otulana gęstym, intensywnym klimatem, dzięki czemu czytając historię Skylar, można poczuć się jak w innym świecie.


Książka niezwykła i piekielnie wciągająca. Barwna i bardzo intensywna opowieść o miłości. Nie brak w niej gorzkich momentów i rozczarowań. I właśnie to sprawia, że ta historia tak bardzo działa na czytelnika. Na długo zapada w pamięci i skłania do refleksji. „Królowa Pszczół” to jeden z najlepszych romansów, jakie miałam przyjemność czytać. Z całą pewnością niebanalna lektura, ponieważ wyróżnia się na tle innych powieści, zarówno pod względem postaci jak i przepięknych krajobrazów. Indię kokietują, lecz należy pamiętać, że pod bogatymi strojami kryje się wiele niebezpieczeństw oraz tradycji, które niektórych mogą przerazić. Gorąco polecam! 9/10 




niedziela, 16 sierpnia 2020

"Cyjan" Camille Gale - RECENZJA

Życie Skye zmieniło się diametralnie, po tym jak do jej biura wkroczył Daniel. Wilkołak i piekielnie przystojny mężczyzną. Choć ludzkość od lat jest świadoma istnienia nieludzi, to nadal trzyma się od nich na dystans. Trzydziestolatka zaskarbiła sobie sympatię miejscowej watahy. Niestety wydarzenia mające miejsce w poprzedniej części, odbiły na niej swoje piętno. Kobieta wśród wilków czuje się bardzo dobrze, lecz zniknięcie jej wampirzego przyjaciela, nie daje jej spokoju. Intensywnie szuka Dantego. Sprawy nie ułatwia fakt, że w mieście zaczyna dochodzić do brutalnych morderstw. Czy aby na pewno Skye może zaufać swoim przyjaciołom? Prawda potrafi być szokująca, lecz to niewiedza stanowi największe zagrożenie. 


Seria Indygo, to typowy cykl Urban Fantasy. Tak naprawdę, te książki niczym szczególnym się nie wyróżniają. Są wilkołaki, wampiry, wiedźmy oraz kilka innych rodzajów nieludzi. Brakuje mi tego typu książek, w ostatnich latach ten gatunek został nieco zapomniany, a jeśli już trafiam na jakąś nowość, to nie zachwyciła mnie. Camille Gale poradziła sobie z tym tematem bardzo bobrze. Pierwsza część mnie zaintrygowała i wyczekiwałam premiery tomu drugiego! Cyjan zaskoczył mnie pod wieloma względami, ale najważniejsze jest to, że ta część jest jeszcze lepsza od Indygo. 


Akcja jest intensywna. Nieustannie coś się dzieje. Mnogość wątków nie pozwala się nudzić.  Z jednej strony mamy skomplikowany wątek miłosny. Skye związana jest z Danielem, ale chemia między nią a Tristanem oraz wampirem, jest wyczuwalna. Może się wydawać, że będzie to jakiś dziwny trójkąt, a bohaterka będzie przeżywać ckliwe rozterki, lecz na szczęście tak nie jest. Autorka umiejętnie poprowadziła ten wątek i czuję się usatysfakcjonowana. Tajemnicze morderstwa również ciekawią i trudno przewidzieć, co będzie dalej.


Jeśli chodzi o postacie, to główna bohaterka, oraz narratorka, jest sympatyczna. Z łatwością można ją polubić. Moim ulubieńcem jest jednak Tristan, Loczka też bardzo polubiłam, bo jest pyskaty i na swój sposób, zabawny. Dante natomiast jest nieco zamknięty w sobie, ale taki już urok wampirów. Daniel jest jednym z głównych bohaterów i niby nic nie można mu zarzucić, jednak nie skradł mojego serca, a lubię po nocach powzdychać do głównego bohatera ;) On jednak zwyczajnie na mnie nie działa. 


Jeśli lubicie szybką akcje, magię, wilki oraz wampiry, to ten tom jest lekturą wartą uwagi. Powieść wciąga! Akcja nie pozwala się nudzić, a liczne tajemnice bohaterów trzymają w napięciu! Zwroty akcji również się pojawiają i niejednokrotnie wbiły mnie w fotel. Podczas lektury tej książki, bawiłam się przednie i z uśmiechem na ustach wspominam poczynania bohaterów! Jak najbardziej polecam! 8/10