środa, 18 kwietnia 2018

"Story of Bad Boys. Tom 1" Aloha Mathilde - recenzja


Liliana Wilson pragnie zapomnieć o przeszłości i zacząć wszystko od nowa. Wymarzone studia dziennikarskie dają jej taką możliwość. Los Angeles jest daleko od domu, jednak dziewczyna czuję, że w końcu może odetchnąć. Dziwna pomyłka sprawia, że Lili zamiast dwóch współlokatorek, będzie miała dwóch dużych, muskularnych i przystojnych chłopaków. Evan jest ciepły i miły, a Cameron to prawdziwa bestia.  Wszystko jakoś się układa, tylko tajemnicze bójki i częste powroty zakrwawionych współlokatorów, wzbudzają niepokój Liliany.

Opis nie zaskakuję i jestem tego świadoma. Jest sztampowy i cała książka również taka jest, jednak fanki takich książek jak np. „Chodząca katastrofa”, będą w pełni zadowolone. Nie tylko dla młodzieży, bo i starsze czytelniczki znajdą w tej powieści coś dla siebie. 

Bohaterowie to temat rzeka i można opowiadać o nich długo i niekoniecznie dobrze. Główna bohatera jest spokojną dziewczyną, której czasami brakuje pazura. Jest bardzo naturalna i choć popełnia będę, mówi często przykre rzeczy i podporządkowuję się Cameronowi, to z czasem ujawnia się jej prawdziwa osobowość. Potrafi być irytująca, jednak ma w sobie świeżość i łatwo nawiązać z nią wieź. Kiedy była zraniona, czułam te emocje i choć sama Lili była świadoma swojej małostkowości i zazdrości, to ja popierałam zemstę! Tak, jestem złą osobą, ale nie można pozwolić sobie, by jakiś nieobliczalny przystojniak nas ranił! Solidarnie jestem za Lili! Evan jest słodziakiem, o którym nie mam nic więcej do powiedzenia, poza tym, że go uwielbiam. A o Cameronie mam do powiedzenia bardzo duuużo! Pragnę go znielubić i jestem temu bliska, tylko zawsze zrobi coś, co jednak mnie rozmiękcza. Ogólnie nie rozumiem jego zachowania i zmiennych nastrojów. Jest zaborczy wobec Lili, mimo że bzyka się z laską w pokoju obok. Nie wiem, czego mam się po nim spodziewać, ale mam nadzieję, że mnie zaskoczy i to pozytywnie. Jak na razie mu nie ufam, bo takie postępowanie jest nie do przyjęcia!  

Wątków jest kilka i zacznę od tych najbardziej oczywistych. Kto wzbudzi zainteresowanie Lili, łatwo się domyślić i jest to bardzo burzliwy temat. Tajemnice chłopaków są intrygujące i wzbudzają ciekawość, jednak to inna sprawa zaprząta moje myśli. PRZESZŁOŚĆ LILI! Kilka urywków jej wspomnień nie wyjaśniają za wiele, a zagrożenie wiszące w powietrzu jest wyczuwalne, a kiedy dziewczyna otrzymuję niemiłą wiadomość, moje ciekawość sięgnęła zenitu. Bardzo obiecujący wątek, o wielkim potencje i możliwościach! Mam nadzieję, że autorka poświęci mu więcej uwagi w następnym tomie i skupi się na tym właśnie zagrożeniu, bo to coś nowego!


Akcja jest szybka. Bohaterka zmaga się z trudami nowego życia, zawiera nowe znajomości i w tej powieści nie ma miejsca na nudę. Autorka ma przyjemny styl. Młodzieżowy język, jednak jest bardzo przystępny. Dialogi cechuję naturalność, opisy nie są za długie i naprawdę przyjemnie się czyta tę powieść! 

„Story of Bad Boys” to burzliwa powieść, która pomimo kilku irytujących momentów, jest naprawdę wciągająca. Co ja mówię? Ta książka uzależnia! I wcale nie przesadzam. Już po kilku stronach wiedziałam, że zakocham się w tej historii. Naturalna bohaterka, zagrożenie, liczne tajemnice oraz namiętność, która przyprawia o szybsze bicie serca! Mieszanka wybuchową! Fabuła niepozorna, ale niektóre wątki są oryginalne i jeszcze długo po lekturze, nie opuszczają myśli czytelnika. Jest to obiecujący początek serii, który szalenie rozbudził moje oczekiwania i pragnę dorwać w swoje ręce tom 2, bo ten pozostawił po sobie ogromny niedosyt! 7/10

Dziękuję!
Patronat 





poniedziałek, 16 kwietnia 2018

"Dziesięć poniżej zera" Whitney Barbetti - recenzja

Parker nie miała łatwego życia, została bezpowrotnie zraniona. Blizny stanowią jej cześć i choć nie pamięta wszystkiego, to wie, że już nigdy nie będzie taka sama jak przed atakiem seryjnego mordercy. Kiedy Parker dostaje smsa od Everetta, postanawia zaryzykować i spotkać się z nim. Przypadkowa wiadomości odmieni życie tej dwójki, bo Parker żyje choć jest martwa w środku, a Everett jest pełen życia, choć umiera. Przygotujcie się na zderzenie dwóch różnych charakterów i liczne wybuchy emocji.

„Dziesięć poniżej zera” to książka, która zachwyciła mnie od pierwszej strony, mogę dopatrywać się tu kilku nieścisłości, ale po skończonej lekturze jestem bardzo zadowolona.

Parker i Everett grają pierwsze skrzypce i to ich historia jest najważniejsza. Dziewczyna jest zimna i wycofana, pragnie spokoju i życia pozbawionego emocji. Nie czuć nić, to też uczucie... Pustki. Wielkiej, przytłaczającej, i przede wszystkim smutnej nicości, która nie pozwala cieszyć się życiem. Szkoda, że więcej uwagi autorka nie poświęciła przeszłości Parker i ataku mordercy, który naznaczył ją bliznami na twarzy i ręce. Tak przynajmniej uważałam przez większość książki, ale na koniec uznałam, że to wypadło naturalnie. Everett ma zmienne nastroje, ale jest dobry i nieustępliwy. Chwilami zachowuję się jak arogancki dupek, ale nie bez powodu i dzięki temu tak bardzo oddziałuję na Parker. Świetna postać, która ma niejednego asa w rękawie i wyciąga go w najmniej spodziewanym momencie.

Akcja od pierwszej strony jest zawrotna. Trzysta stron to niewiele i chyba dlatego ta książka tak bardzo mnie zachwyciła. Autorka nie przeciąga i nie roztrząsa mało istotnych spraw i co najważniejsze, nie szuka sztucznych problemów, by namieszać. Bohaterowie podróżują i odwiedzają ciekawe miejsca. Ich podróż jest ciekawa i nie ma tu miejsca na nudę.

„Dziesięć poniżej zera” to kwintesencja romansu! Bohaterowie zmieniają się na oczach czytelnika i muszę Wam powiedzieć, że ta przemiana jest spektakularna! Następuje stopniowo i można zaobserwować drobne zmiany oraz sytuacje, które oddziałują na Everetta i Parker! To jest po prostu piękne. Autorka nie zrobiła z tej książki przesadzonego dramatu, który wyciska łzy. Owszem, wzruszyłam się, lecz nie czułam się przytłoczona. Szczerze? Nie lubię, kiedy autorzy skupiają się na śmierci i sypią ckliwymi tekstami. Relacja bohaterów jest skomplikowana, często nie są dla siebie mili, a ich rozmowy iskrzą. Nagromadzone w nich uczucia buzują i często wybuchają. I takie jest życie! Nieprzewidywalne! Często mówimy rzeczy, który późnej żałujemy.  Jest też namiętnie, a wszystko to wypadło bardzo naturalnie. „Dziesięć poniżej zera” bawi, wzrusza i skłania do refleksji na życiem! Podoba mi się ta historia i szczerze polecam! 8/10! 

Dziękuję!
Patronat 



poniedziałek, 9 kwietnia 2018

"Sztylet ślubny" Aleksandra Ruda - recenzja


„Sztylet rodowy” oscylował w zaskakujące wydarzenia i teraz Głosy Królewskie muszą zmierzyć się z pomroką i wojną domową. Mila/ Jasnota skrywa potężną moc i może ofiarować wybrankowi serca władze nad Dominium, lecz chętnych na bycie Władcą jest wielu, czy Jasnota wybierz zgodnie z głosem serca?

Królewska drużyna ledwo uszła z życiem i teraz zmierza do bezpiecznego miejsca. Niestety los nie jest łaskawy i nieustanie rzuca im kłody pod nogi, bądź wilki, martwaki i inne paskudztwa. Aleksandra Ruda jest jedną z moich ulubionych pisarek. Uniwersum, jakie stworzyła jest tłem dla przygód Mili, ale i inna seria jest osadzona w tym świecie. Cykl o Olgierdzie, Ottonie oraz Irdze, skradł moje serce i liczę, że w końcu doczekamy się w Polsce pełnego wydania tej serii. Nowa trylogia tej autorki jest prawdziwym objawianiem i całkowicie poddałam się przygodzie!

Drugi tom nadal jest porywający i można się pośmiać! Muszę zaznaczyć, że wiele scen jest przesadzonych, ale taki styl ma autorka i głównym celem jest tu zabawa i przyjemność. Pierwszy tom wyciskał łzy i zdziwiłam się, że „Sztylet ślubny” jest bardziej poważny. Początek to typowe „lanie wody”. Przygoda, walka i ciągłe leczenie! Dobrze się czyta, ale dopiero od płowy tej powieści zaczynają się rozgrywać ważne sceny. Jasnota ujawnia szczegóły ze swojej przeszłości i z radością mówię, że nie jeden czytelnik będzie zszokowany!

„Sztylet Ślubny” to prawdziwy spektakl czwórki bohaterów, bo choć drużyna liczy sobie sześciu członków, to Tisa i Percival irytują swoją postawą i egoizmem, którym dosłownie emanują. Jasnota jest bardzo niezdecydowana. Jako narratorka spisuję się całkiem nieźle, to liczę, że w kolejnym tomie wykaże się większym zdecydowaniem. Jaromira usilnie próbowałam pokochać, ba ma potencjał, jednak więcej razy chciałam go walnąć w łeb, niż przytulić. Liczyłam, że w końcu zawalczy o swoją narzeczoną, jednak on postępował sprzecznie z moimi oczekiwaniami. Bolało mnie serce i dusza, bo zachowywał się dziwnie i skandalicznie. Takie postępowanie raniło Jasnotę, jednak to ja bardziej cierpiałam niż ona sama! Hmmm…. Jarek, ty mi się lepiej popraw, bo nie ręczę za siebie! Dranisz to troll, który swoim ciepłem, przyjaźnią i szczerością,
całkowicie rozłożył mnie na łopatki i w tej niecodziennej pozie wzdychałam to tego potężnego trollowego mężczyzny! O bohaterach długo można mówić, ale to Daezael jest gwiazdą tej serii. Jasnota i Jaromir są zmienni i wywołują sprzeczne uczucia. Oboje są nieprzewidywalni, ale to elf, od początku do końca, postępuję konsekwentnie. Uzdrowiciel jest egoistycznym, pesymistycznym i sarkastycznym osobnikiem, który swoją osobą potrafi przyćmić każdego.  Najbarwniejsza postać tej historii, lecz ma w sobie to coś !

„Sztylet ślubny” zaskakuję pod wieloma względami. Tajemnice zostają ujawnione, a szybka akcja i liczne zwroty akcji, nie pozwalają oderwać się od lektury. Autora ma świetny styl i doskonałe poczucie humoru! Pokochałam bohaterów już dawno i po tym tomie darze ich jeszcze większą sympatią! Naprawdę chcę się więcej, szczególnie, że finał jest szokujący.   Moje nerwy są w strzępkach, uczucia zostały zmiażdżone i tylko miłość do bohaterów pozwala mi jakoś funkcjonować. Pani Ruda jest mistrzynią kuriozalnych zakończeń i pozostawia czytelnika w skrajnym osłupieniu. Mam nadzieję, że finałowy tom zostanie wydany wkrótce.  8/10


Dziękuję! 


Książka pod patronatem bloga KSIĄŻKI MONI

czwartek, 5 kwietnia 2018

"Co ukrywa Summer?" Joss Stirling - recenzja


Summer z pozoru ma wszystko, ale tak naprawdę nie ma nic. Piękny dom i pieniądze nie są najważniejsze. Dziewczyna pragnie przyjaciół i możliwości wyboru, jednak stan jej matki jest poważny i tylko ona może utrzymać ją w ryzach. Zrozpaczony ojciec jest tego świadomy, więc zmusza Summer do izolacji i przebywania w pobliżu domu. Kiedy jeden z Benedictów niesłusznie zostaje uznany za zdrajcę, postanawia mu pomóc. Wraz z jego braćmi i ojcem wyrusza do Afganistanu, gdzie jej życie przechodzi kompletną rewolucję! Hal Robinson jest młodym żołnierzem oraz niezwykłym optymistą, jednak jego spotkanie z Summer nie należy do udanych. Muszą nauczyć się współpracować i szybko się okazuję, że to jedno z trudniejszych wyzwań, z jakimi muszą się zmierzyć.

Seria o Braciach Benedictach towarzyszy mi od lat. Co dziwne, kiedy czytam nowy tom, wydaję się lepszy od pozostałych. Mam wielki sentyment do tej serii. Jest to już szósta część, a każda opowiada losy dwójki przeznaczonych, często nie samych braci, jednak wszystko sprowadza się do siódemki Benedictów.

„Co ukrywa Summer” jest ostatnim tomem i niestety jest zbyt cukierkowo. Zacznę od rzeczy, które łatwo poddać w wątpliwość, jednak nie przeszkadzały mi za bardzo. Hal ma dopiero siedemnaście lat, rzucił szkołę i jest żołnierzem, co samo w sobie jest absurdalne, ale w świece Sawantów zdarzają się dziwniejsze rzeczy. Ta część jest mocno powiązana z światem przestępczym, a biorąc ugrzeczniony styl autorki, to zabrakło mi krwi i śmieci. Być może dziwnie to brzmi, ale jeśli dochodzi do starcia, szczególnie większej grupy, to można spodziewać się, że ktoś umrze. To tyle, jeśli chodzi o minusy! Teraz pora na plusy, a jest ich znacznie więcej!

Sawanci są ludźmi, tylko posiadają różne zdolności. Niektórzy potrafią leczyć, inni mają silny dar perswazji, a główna bohaterka – Summer, może zawładnąć innym człowiekiem, oraz odczytać jego myśli. Zdolność potężna i przerażająca, ale bardzo przydatna. Każdy Sawant ma swojego przeznaczonego, czyli osobę, z która wiąże go więź jedyna w swoim rodzaju, lecz odnaleźć swoją drugą połówkę nie jest łatwo, tym bardziej że może się ona znajdować na innym kontynencie. Pomysł fajny i autorka świetnie go wykorzystała, bo każda z książek jest inna. Miejsce wydarzeń również zaskakuję, bo akcja w każdej części rozgrywa się pięknym miejscach, co potęguję niezwykły i uroczy klimat. Tym razem bohaterowie jadą do niebezpiecznego Afganistanu, który ma również swój urok!

Bohaterowie również zasługują na plus. Summer wydaję się „sztywna”, ale tak została wychowana i pomimo skrytości, to jest ciepłą i dbającą o innych osobą. Szybko ją polubiłam, i zważywszy na jej trudną sytuację rodzinną, szczerze kibicowałam tej dziewczynie. Z Halem było różnie, bo więcej razy chciałam go zabić, niż przytulić. Oboje tworzą parę wybuchową i przygotujcie się na burzliwe dialogi i sprzeczne emocje!

Akcja jest zawrotna i to uwielbiam w tej serii. Czyta się szybko i z prawdziwą przyjemnością. Niezwykły klimat wprawił mnie w leniwy i rozmarzony stan. Lubię książki Joss Stirling i jest jedną z moich ulubionych pisarek książek dla młodzieży.

,„Co ukrywa Summer” to wybuchowe zakończenie przygody z braćmi Benedictami! Kolejna wspaniała podroż w surowym klimacie. Niebezpieczeństwo wiszące w powietrzy i seksowny żołnierz, który zauroczy każdą dziewczynę.  Powieść idealna dla młodzieży i choć ja już do tej grupy się nie zaliczam, to nadal z zapartym tchem śledziłam losy Summer i Hala! Polecam 7/10

Dziękuję! 

Patronat: 



niedziela, 1 kwietnia 2018

"Ich obietnice" Tessa Dare - recenzja


Książe Ashbury wrócił z wojny z ciężkimi obrażeniami. Zaszył się w pięknym pałacu i pogrąża się w coraz  to większej samotności i rozpaczy. Liczne blizny, zerwane zaręczyny i obowiązek, bo pomimo przeciwności losu, musi zapewnić ciągłość rodu. Emma pewnego dnia zjawia się w biurze księcia ubrane w okropną suknie ślubną i żąda zapłaty z nią. Hmmmm…. Dziewczyna?  Jest! Suknia? Jest! Książe wykorzystuję okazję i składa Emmie propozycję nie do odrzucenia.   Czy taki związek może się udać?

Tessa Dare od dziś jest moją mistrzynią romansu historycznego! Całkowicie mnie oczarowała!

Bohaterowie to nie żadne papierowe postaci, a pełni życia i pragnień ludzie. Ash w głębi serca jest dobry i został bardzo zraniony. Natarczywe spojrzenia i odtrącenie przez narzeczoną pozostawiło po sobie ślad. Rany na duszy są o wiele bardziej bolesne, a uleczenie ich wymaga większego wysiłku. Emma jest odważna i niezależna. W młodości przekonała się, że nie należy ufać mężczyzną, a mimo to potrafi przełamać uprzedzenia i zawalczyć o miłość.

Książka przewidywalna, jednak czytałam ją z prawdziwą rozkoszą. Relacja między bohaterami jest chwiejna i każda z prowadzonych przez nich rozmów, sprawiała mi ogromną przyjemność. Było emocjonalnie, wybuchowo, i w wielu przypadkach zabawnie. Sprawa potwora grasującego po ulicach troszkę przesadzona. „Ich obietnice” to nie tylko dobry romans historyczny, ale jest również bardzo dobrym romansem samym w sobie! Jeśli ktoś się obawia tego gatunku, to powinien przeczytać tę książkę! 


Autorka ma lekkie pióro. Porusza trudne tematy, ale nie roztrząsa ich nadmiernie i dzięki wyśmienitemu poczuciu humory, stworzyła powieść lekką, zabawna i pełną uczuć! Namiętne sceny przyprawiają o szybsze bicie serca i pewnie niejedna autorka erotyków, mogłaby czerpać inspirację od Pani Tessy! Bohaterowie są sympatyczni i łatwo ich polubić. Emma udowadnia, że można popełniać błędy i najważniejsze, by wyciągać z nich wnioski. Ash natomiast ma mała obsesję na punkcie swojego wyglądu, ale w jego sytuacji jest to jak najbardziej zrozumiałe. Mimo wszystko uwielbiam go, jego zmiana i nabieranie pewności siebie, koiło mój żal i napawało optymizmem.

„Ich obietnice” jest romansem, który wciąga od pierwszej strony. Lekki i przyjemny styl. Trudny temat i liczne wybuchy namiętności, tworzą idealnie skonstruowaną powieść. Z pewnością sięgnę po kolejne książki autorki, bo lektura tej powieści sprawiła mi prawdziwą przyjemność! 7/10

Książkę do kupienia TU!

Patronat !


sobota, 31 marca 2018

Kwiecień 2018: Zapowiedzi / Patronaty

Premiera: 11.04.2018

W towarzystwie zabójców. Tom 1. Zabić Sarai

Sarai miała zaledwie czternaście lat, kiedy matka uciekła z nią do Meksyku, gdzie zamieszkały ze znanym baronem narkotykowym. Z biegiem lat dziewczyna zapomniała, co to znaczy wieść normalne życie, ale nigdy nie porzuciła nadziei, że pewnego dnia ucieknie z miejsca, w którym była przetrzymywana przez ostatnie dziewięć lat.

Victor jest bezlitosnym płatnym mordercą, który – podobnie jak Sarai – znał tylko życie przepełnione śmiercią i przemocą. Kiedy zjawia się w domu brutalnego Javiera, żeby poznać szczegóły zlecenia i odebrać zapłatę, Sarai dostrzega w nim jedyną szansę na odzyskanie wolności. Jednak sprawy przybierają niespodziewany obrót i zamiast dotrzeć bezpieczne do Tucson, Sarai trafia w ręce kolejnego niebezpiecznego mężczyzny.

Mimowolnie zaplątany w ucieczkę, Victor opiera się swojej prymitywnej naturze i postanawia pomóc Sarai. Z czasem rodzi się między nimi wyjątkowa więź, która sprawia, że Victor jest w stanie zrobić wszystko, żeby utrzymać Sarai przy życiu. Jest gotowy postawić na szali nawet relacje z własnym bratem i współpracownikiem, Niklasem, który podobnie jak wszyscy inni pragnie jej śmierci.
Zaufanie, jakie rodzi się pomiędzy nietypową dwójką, coraz bardziej zbliża ich do siebie i tylko podsyca żarzące się uczucie. Jednak bezwzględna natura Victora i jego profesja mogą się okazać niewystarczające, by uratować Sarai. Ostatecznie władza, jaką dziewczyna posiadła nad Victorem, może być tym, co ją zabije.

***

Premiera: 18.04.2018
Po raz pierwszy w Polsce – pełne wydanie Sagi Księżycowej w oryginalnej oprawie graficznej!
Baśniowo-futurystyczna opowieść, w której Czerwony Kapturek spotyka Kopciuszka.
Cinder - bohaterka pierwszego tomu bestsellerowej Sagi Księżycowej powraca i kolejny raz wpada w wielkie kłopoty. Tymczasem po drugiej stronie świata znika babcia Scarlet Benoit. Szybko okazuje się, że Scarlet nie wie o niej wielu rzeczy. Nie wie także o śmiertelnym niebezpieczeństwie, w jakim przeżyła całe swoje życie. A kiedy spotyka Wilka, pięściarza, który może posiadać informacje o miejscu pobytu jej babci, wzbrania się przez zaufaniem mu. Coś ją do niego jednak przyciąga. A jego do niej.
Kiedy Scarlet i Wilk wyjaśniają jedną tajemnicę, natychmiast napotykają na następną, a to prowadzi ich do Cinder. Teraz razem muszą stale być o krok przed Levaną, mściwą królową Księżycowych.
Przygoda trwa w tej świeżej opowieści, łączącej elementy baśni o Kopciuszku i Czerwonym Kapturku.

***

Premiera: 26.04.2018
Pierwszy tom bestsellerowej serii fantasy dla młodzieży!
Życie Piper i jej młodszego brata zmienia się w ciągu jednej nocy. Po tragicznej śmierci ich matki lądują na idyllicznej wyspie pod opieką nieprzyzwoicie bogatej babci, której nigdy wcześniej nie spotkali. Dziewczyna zaczyna się buntować, bo jedyne co można robić w Raven Hollow to zanudzić się na śmierć.
„Biały Kruk  to pierwszy tom serii Raven, w której wątki paranormalne łączą się z romansem i tajemnicami! To idealna propozycja dla fanów książek fantasy, którzy zakochali się historiach takich jak Saga Zmierzch, Akademia Wampirów czy Dary Anioła!”
Kiedy na drodze Piper staje zabójczo przystojny Zane Hunter, okazuje się, że życie na wyspie może być całkiem znośne. Między parą zaczyna iskrzyć, chłopak ma w sobie coś niezwykłego… coś nadprzyrodzonego i śmiertelnie niebezpiecznego. Dlaczego jednak trzyma ją na dystans?
Piper nigdy wcześniej nie zastanawiała się nad przeszłością swojej rodziny i była przekonana, że jest zwykłą nastolatką,. Dlaczego wszyscy w Raven Hollow sprawiają wrażenie, jakby doskonale ją znali i co oznaczają niezwykłe tatuaże, które ożywają na jej oczach?
Kiedy ktoś próbuje zabić dziewczynę, staje się jasne, że ona i jej babcia muszą sobie dużo wyjaśnić. Kim jest Piper? Czym jest Zane? Czy ten cały nadprzyrodzony świat, który znała tylko z filmów może być prawdziwy?

***
Premiera: 18.04.2018
"Perłowa dama" wciągnie cię w świat gwiazd i demonów, cyrkowych sztuczek i miłości. 
Magiczny cyrk powraca. Ciemność znów atakuje. Takiego obrotu wydarzeń nikt się nie spodziewał!
Alicja walczy o przetrwanie w mrocznych podziemiach Hadesu, gdzie brat Hadriana, Tristan, staje się jej jedynym sprzymierzeńcem. Gdy dziewczyna w końcu ucieka, okazuje się to początkiem niebezpiecznych przygód. W nadziei na złamanie klątwy ciążącej nad braćmi, Circus Lumos wyruszają w daleką drogę i odkrywają sekrety potężnych magów. Pomiędzy Alicją i Tristanem nawiązuje się nić sympatii i życie dziewczyny kolejny raz przewróci się do góry nogami.
Jak potoczą się dalej losy cyrku? Co wydarzy się między Alicją a Tristanem? Kim jest tytułowa Perłowa Dama? Sięgnij po książkę i wyrusz w podróż z cyrkową trupą świateł i cieni. 


***
Premiera: 18 kwietnia 2018
Liliana Wilson nie spodziewała się, że jej życie tak bardzo się zmieni, gdy zacznie studia dziennikarskie na uniwersytecie w Los Angeles.
Strasznie tęskni za swoją najlepszą przyjaciółką Rosie, być może na zawsze pogrążoną w śpiączce. Wie jednak, że wyjazd z rodzinnego miasta, z którym wiąże się tyle przytłaczających wspomnień i trudnych relacji, był dla niej jedynym wyjściem. 
 
Zaplanowała sobie jasną i bezpieczną przyszłość – dyplom za kilka lat, a potem podróże po świecie. Jej plany pokrzyżowali jednak nowi współlokatorzy: Evan i Cameron. Pierwszy jest dla niej bratem, którego nigdy nie miała, drugi zaś, zdystansowany i chłodny, budzi w niej uczucia, których sama nie może zrozumieć.
 
Kiedy Lili odkrywa, że ci dwaj regularnie wracają do domu poobijani, czuje narastający niepokój. O co chodzi? Czy to jakieś męskie sprawy honoru? A może mroczne sekrety niegrzecznych chłopców? Jeden z nich niezwykle ją pociąga, ale przecież obiecała sobie, że skupi się wyłącznie na studiach,

Gdy nie można oprzeć się zakazanej miłości, a niechciana przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć, szansa na spokój jest bliska zeru…

***
Nie ma tego dużo, więc może w końcu nadrobię zaległości ;) A Wy na co czekacie w kwietniu? 

wtorek, 27 marca 2018

"Sztylet Ślubny" Aleksandra Ruda - Fragment!



SZTYLET ŚLUBNY
FRAGMENT

Furgon, skrzypiąc pękniętą osią, jechał powoli drogą. Koleiny zarosły świeżą, zieloną trawą i nie było na nich ani jednego śladu kół wozu czy końskich kopyt. Wszędzie dokoła dziewicza przyroda radowała się wiosną, głośno szczebiotały ptaki, całymi stadami zrywające się z gałęzi do lotu.
Nie miałam bladego pojęcia, dokąd jedziemy, tak samo, jak cała reszta naszej drużyny królewskich głosów. Zdaje się, że zabłądziliśmy jeszcze wtedy, gdy nas otruto w mieście, którego burmistrz nie miał ochoty odkrywać przed nami sekretów swoich ksiąg rachunkowych. Nocna, rozpaczliwa ucieczka przed śmiercią w postaci wielkiego stada wilkołaków tylko wszystko pogorszyła.
Wracać też nie mogliśmy, gdyż nad trupami wilkołaków już krążyły worony – ogromne, drapieżne ptaszyska wielkości krowy – należało więc zabierać się jak najdalej, żebyśmy nie zostali ich przekąską.
- Jedziemy naprzód – zdecydował Dranisz po dłuższej chwili studiowania mapy. – A potem się zobaczy, co dalej. Skoro jest droga, to musi nas gdzieś zaprowadzić.
- Ludzka maniera rysowania map pogrąża mnie w jeszcze głębszej depresji – oznajmił Daezael, wzgardliwie tykając palcem jednolitą, zieloną plamę wstydliwie ozdobioną dwiema krzywymi choineczkami. – Jesteśmy gdzieś tutaj, tak? Wszystko jasne! A najważniejsze: jak szczegółowo narysowane!
- Nie wiem, gdzie Jarek skręcił z głównej drogi, kiedy źle się poczuł! – burknął troll. Dwie doby temu burmistrz głównego miasta dominium nie wymyślił nic lepszego, jak tylko dosypać nam trucizny do jedzenia. Wykaraskaliśmy się z opałów jedynie dzięki elfickim medykamentom i sile magii rodu. – I nie wiem, kędy prowadziłeś furgon nocą. Więc skąd mogę wiedzieć, gdzie jesteśmy, skoro tutaj zaznaczona jest tylko główna droga i rzeka na granicy królestwa?!
- A dlaczego nie wzięliście szczegółowej mapy dominium od jego Władcy, Bicza?
U starego, lecz szalenie ambitnego arystokraty gościliśmy niedawno, a Jaromir przyjaźnił się z Tomigostem Biczem, więc w jego zamku mogliśmy otrzymać wszystko, czego tylko zapragnęliśmy.
- Skąd mam wiedzieć?! – ryknął Dranisz, ciskając mapę w głąb furgonu.
Jaromir Wilk po nocnym starciu z wilkołakami pogrążył się w głębokim śnie. Był wyczerpany magicznie, więc dowództwo przejął troll, jako najwyższy stopniem i posiadający doświadczenie bojowe. Pomimo tego, że na wiedzy i doświadczeniu mu nie zbywało, Dranisz nie miał ochoty wydawać rozkazów (w dodatku takiemu obszarpanemu wojsku). Martwił się o przyjaciela i złośliwe przytyki elfa drażniły go bardziej niż zwykle.
- Nie kłóćcie się – poprosiłam. – Wszyscy razem znaleźliśmy się w tej sytuacji i razem będziemy się z niej wyplątywać. Kłótnie tylko wszystko pogorszą.
- Nienawidzę, kiedy jesteś taka – powiedział Daezael. – Zwróćcie mi tę poprzednią Milę! Kiedy jesteś taka spokojna i mówisz oklepane frazesy, mam ochotę cię udusić. Cięciwą od mojego połamanego łuku.
Łuk elfa rzeczywiście ucierpiał podczas starcia z wilkołakami, jednak mnie się wydawało, że najbardziej zaszkodził mu mój upadek w kolczaste krzewy – biedny oręż złagodził obrażenia, ale sam nie przetrwał. Oczywiście rozsądnie to przemilczałam.
- Byłoby ci lżej, gdybym miotała się histerycznie i krzyczała: Aaaaa, zginiemy, zginiemy!? – spytałam, pocierając zadrapania.
Wcześniej jedynie Czestomir Dąb, mój przyjaciel z dzieciństwa, potrafił tak szybko doprowadzić mnie do białej gorączki, jednak teraz zdobył godnego rywala w postaci elfa z depresją. Mimo wszystko szanowałam ich obu jednakowo mocno.
Zamiast odpowiedzieć, Daezael objął głowę rękami i przycisnął twarz do kolan. Pod naciągniętą tkaniną jego koszuli wystąpiły kręgi i żebra. Uzdrowiciel wyglądał na bezbronnego i kruchego, jak nigdy.
Teraz wszyscy moi towarzysze nielekkiej służby w imię królewskich podatków drzemali wewnątrz furgonu, a ja siedziałam na koźle i uważnie wpatrywałam się w drogę, starannie omijając wyboje i jamy. Pojazd napędzała magia, a w obecnej chwili ja byłam jedyną osobą, która mogła go ruszyć z miejsca. Percival uprzedził, że w razie czego furgon nie wytrzyma kolejnej katastrofy, a my zostaniemy na obcym terytorium bez środka transportu i dachu nad głową.
- Posuń się – mruknął ochryple uzdrowiciel za moimi plecami.
Drgnęłam zaskoczona. Pogrążona w myślach nie słyszałam, jak podszedł.
- Napięte nerwy? – zauważył, ciężko przetaczając się nad oparciem ławki i kładąc głowę na mych kolanach.
Daezael wyglądał jeszcze gorzej niż godzinę temu. Skóra mocno opinała kości, policzki zapadły się, a oczy na tle zielonkawej twarzy wydawały się ogromne.
- Co z tobą? Bardzo źle? – zapytałam.
- Głupie pytanie – warknął. – Nie. Czuję się świetnie. Tak dobrze, że na moim ciele niebawem wyrosną kwiaty.
Umierając, elfy zmieniały się w kwietniki, ale z jakiegoś powodu mnie się zawsze wydawało, że na mogile naszego uzdrowiciela wzejdą tylko osty.
- Czemu nic nie robisz? Dlaczego się nie uleczysz? – zaniepokoiłam się. Owszem, Daezael był złośliwym mizantropem, ale przy tym… pierwszą osobą, która stała mi się naprawdę bliska w ciągu ubiegłych dwóch lat, nie licząc niani.
- A co ja mogę zrobić? – wyszeptał, zamykając oczy i wyciągając chude ręce wzdłuż ciała. – Przesadziłem z magią. Najpierw leczyłem was z zatrucia, potem gnałem furgonem, uciekając przed wilkołakami… Nie jestem z żelaza, nie mogę cały czas jechać na stymulatorach. Pozostało mi tylko umrzeć na kolanach pięknej dziewczyny. A skoro pięknej tu nie ma, to muszę się zadowolić tym, co jest.
Nie powiem, by określenie moich kolan, jako najlepszego miejsca do umierania mnie uradowało.
- Mogę coś dla ciebie zrobić? – spytałam żałośnie.
Elf otworzył jedno oko.
- A co jesteś gotowa zrobić, żeby mnie uratować?
Zastanowiłam się chwilę, ale jednak zdecydowałam.
- Wszystko!
- Wszystko? – powtórzył Daezael podejrzliwie. – Nawet więcej niż dla kapitana?
- Tak – odparłam stanowczo. Wobec Jaromira nie żywiłam żadnych szczególnie ciepłych uczuć, choć rozumiałam, że nie przeżyjemy bez jego dowództwa.
- W takim razie daj mi swojej krwi – zajęczał umierający i szeroko otworzył usta.
Zatrzymałam furgon i wyjęłam z pochwy swój sztylet. Ostatecznie poprzednio zgodziłam się na seans wyższej magii z użyciem mojej krwi, by ocalić kapitana. W czym elf miałby być gorszy?
- Nie – zaprotestował Daezael. – Ja chcę cię ugryźć! Zębami!
- Jesteś elfem czy wampirem? Nie wystarczy ci krew z nacięcia? Musisz gryźć?
- Oczywiście! Zawsze marzyłem, by spróbować, jak to jest, tylko jakoś nie trafiałem na odpowiedni nadgarstek…
- Daezael! – oburzyłam się. Miałam ochotę zrzucić go z kolan. – Wydurniasz się? Potrzebna ci moja krew czy nie?!
- Nie – odparł elf, jakby nigdy nic, objął mnie w talii i przytulił twarz do brzucha. – Mumughmghuymmm…
- Co?
Uzdrowiciel raczył oderwać się ode mnie i wyjaśnić:
- Mówię, że z jakiej racji miałbym się leczyć krwią tobie podobnych? Kompletnie nie znasz się na fizjologii elfów. Po prostu muszę odpocząć.
- Ale dlaczego u mnie na kolanach? Idź do furgonu, połóż się wygodnie i śpij, ile chcesz.
- A wiesz, dlaczego bogaci starcy otaczają się młodymi dziewczętami? Po to, by spijać z nich życiową energię! I ja też będę spijał… Nie kręć się! Oddychaj równo! Stwórz mi normalne, uspokajające warunki dla pełnowartościowej regeneracji.
- I dlatego koniecznie musisz mi dyszeć w brzuch? To łaskocze.
Elf przewrócił się na plecy i w zadumie popatrzył do góry, na mój podbródek, aż przejął mnie dreszcz.
- Powiedz, Mila, kiedy ostatnio oddychał w twój brzuch mężczyzna – tak po prostu, odpoczywając i czerpiąc z tego przyjemność? Nie tęsknisz za tym?
Długo milczałam, wpatrując się w powoli wpełzającą pod koła drogę.
- Skąd tak dużo o mnie wiesz? Przecież nigdy niczego nie opowiadałam o tym, jak żyłam, zanim wstąpiłam na służbę. Dlaczego wydaje mi się, że rozumiesz mnie lepiej, niż ktokolwiek inny?
- Dziecino – odezwał się Daezael pobłażliwie. – Jestem uzdrowicielem. Z racji zawodu powinienem umieć zgadywać, co pacjenci przede mną skrywają. A ty na dodatek jesteś zbyt interesującą zabawką, żeby cię nie obserwować.
- Zabawką?
- No, ewentualnie cennym egzemplarzem w mojej kolekcji ludzkich dziwactw. Wybierz sobie określenie, które bardziej ci się podoba. Oddychaj równo! Czemu serce ci tak wali? Nie zamierzam nikomu zdradzać twoich tajemnic. Przeciwnie, będę z przyjemnością obserwował, jak same wyłażą na wierzch. Ależ będzie ubaw!