wtorek, 16 października 2018

"Lucyfer" Jennifer L. Armentrout - recenzja


Jula Hughes to rozważna kobieta, która boi się ryzyka. Ma jednak dość takiego życia i nieustannego chowania się we własnej skorupie. Pod wpływem impulsu ( i butelki wina) składa podanie o prace w agencji. Pilnie potrzebuje zmiany i kiedy dostaje odpowiedź, bez wahania porzuca prace w szpitalu, by pokonać kilka tysięcy kilometrów i zaopiekować się młodą kobietą. Tymczasem w rodzinie de Vincent nie dzieje się za dobrze, bo głowa rodziny umiera w podejrzanych okolicznościach, a tajemnicze głosy ze strychu zaczynają przybierać na sile. Klątwa, zemsta, a może choroba psychiczna? Tyle pytań, a tak mało odpowiedzi.

Jennifer L. Armentrout to autorka dobrze mi znana i po jej książki sięgam w ciemno. Szczerze powiem, że mało mnie interesuje, o czym będzie jej kolejna książka. Jeszcze na żadnej się nie zawiodłam i lubię ten dreszczy niepewności i zaskoczenia, kiedy zaczynam czytać powieść spod pióra tej wyśmienitej pisarki.

Początek jest naprawdę gorący i nieco zaskakujący. Nadmiar namiętności przyprawia o zawroty głowy, lecz dalszy rozwój wypadków podobał mi się o wiele bardziej! Zacznę do stylu autorki, który za każdym razem mnie zachwyca. Pisze lekko i po prostu pięknie. Dialogi są wartkie i naładowane emocjami, a przy tym są naturalne. Opisy nie przytłaczają, a akcja wciąga od pierwszej strony. W tej książce pojawiły się też elementy erotyki, które są świetnie przedstawione. Z jednej strony słodko, a z drugiej pikantnie. Jestem wybredna w tym temacie, lecz autorka potrafi tak ująć sprawy, że można tylko wzdychać z rozmarzenia. Za styl, język, dialogi i emocję, daję jej 10!

Głównymi bohaterami są Julia i Lucian, zwany również Lucyferem. Ona jest kobietą z przeszłością, która powoli stara się spełniać marzenia i próbuje nowych rzeczy. Lucian to jeden z braci de Vincent. Rodzina znana w całym kraju, która ma władze i pieniądze. Ma równie rodzinną klątwę. Temat sporny i kontrowersyjny. Nie będę zdradzała, co jest prawdą, lecz wymaga to głębszych przemyśleń. Bohaterowie ignorują niektóre podejrzane sytuacje, co nieco mnie rozczarowało.  

„Lucyfer” to przede wszystkim romans, a wszelkie elementy thrillera i kryminału
są tylko dodatkiem. Jak dla mnie to niewykorzystany potencjał, bo w tej rodzinie naprawdę dzieją się dziwne rzeczy, które wymagają wyjaśnień i rozwiązania, a takowych nie otrzymałam. Niby wszystko kończy się logicznie, a jednak wiele spraw zaprząta moje myśli.  Autorka porusza wiele wątków. Przeszłość braci, tajemnicze zgony i zaginięcia, cienie i bluszcz, o którym nie mogę zapomnieć, piekielnie mnie zaciekawiły, lecz to wątek miłosny dominuje.

„Lucyfer” to pierwszorzędny romans i nie sądziłam, że w tym gatunku jeszcze mnie coś zaskoczy. Jest to coś nowego, świeżego i piekielnie wciągającego. Gorący i intrygujący rozwój wypadków burzy krew w żyłach i chcę się tylko więcej. Może nie jest to do końca idealna powieść, ale liczę, że w kolejnych tomach otrzymam więcej odpowiedzi i lepiej poznam pozostałych braci de Vincent!  Cudownie słodka lektura owiana niezwykłym klimatem bagnistej Luizjany! 9/10!

"Drugie życie Izabel" J.A. Redmerski - recenzja


Po tym jak Victor zostawił Sarai w bezpiecznym miejscu, dziewczyna stara się prowadzić normalne życie. Nowi przyjaciele i praca nie dają jej szczęścia i powoli zaczyna się upewniać w przekonaniu, że tylko zemsta na Hamburgu da jej spokój ducha. Zaplanowany zamach jest pełen wad i ledwo udaję jej się ujść z życiem. Kiedy Victor ponownie ją odnajduje, Sarai  stawia mu warunek. Albo nauczy ją zabijać, dzięki czemu przetrwa, lub sama na ślepo żuci się w wir zemsty nie zważając na grożące jej niebezpieczeństwo. Tak oto zaczyna się desperacka walko o pokonanie demonów przeszłości.

Po przeczytaniu pierwszego tomu byłam zaskoczona i zachwycona. Ta szalona akcja nawet na moment nie pozwoliła mi się oderwać od lektury i co bardzo mnie cieszy, kontynuacja również jest ciekawa, a akcja zawrotna.  Jest to taki hardcorowy romans i z pewnością nie spodoba się wszystkim. Język jest osty i pełen wulgaryzmów, a sceny morderstw i tortur bardzo brutalne. Ten tom jest o wiele bardziej krwawy niż pierwszy. Nie sądziłam, że może być jeszcze mrocznie, a jednak tak właśnie jest. Uwielbiam ten klimat i świetnie bawiłam się podczas czytania!

Książka chwilami tak bardzo oderwana od rzeczywistości i grubymi nićmi szyta, że w niektóre sprawy trudno uwierzyć. Ale jest to też książka tak bardzo inna od tych, które czytam zazwyczaj, że zaspokoiła moją mroczną stronę w stu procentach. Książka dobra, lecz w tym tomie Sarai bardzo, ale to bardzo mnie irytowała.

Główna bohaterka przeżyła piekło w Meksyku i bezpowrotnie się zmieniła, lecz to nie tłumaczy jej lekkomyślności! Postępuje nierozsądnie, wiele spraw w ogóle jej nie obchodzi, a sformułowanie „Mam to gdzieś” pada nad wyraz często. Chce prowadzić życie w świecie zabójców, a jednak zachowuję się jak dziecka, które nie umie pojąć grożącego mu niebezpieczeństwa. Chce zabijać, zabijać i zabijać! Taka krwiożercza z niej bestia. Jakby miała klapki na oczach. Oczywiście nie jest tak przez cały czas, jednak jej nieodpowiedzialne zachowanie rzuca się w oczy. Co do Victora, to mam znacznie cieplejsze uczucia, bo mężczyzna zaczyna pokazywać emocje, co strasznie mi się podoba. Oboje zachowywali się jak stare małżeństwo, które zamiast kłócić się o to, kto ma pozmywać naczynia, kłócą się o zabicia Arthura Hamburga. W tym tomie mamy możliwość lepiej poznać Fredrika, który jest nieco przerażający, a następny tom, będzie właśnie o nim.


„Drugie życie Izabel” to mroczna lektura, która wywołuje skrajne emocje.  Z pewnością wciąga i fascynuję, ale też nie jest to powieść idealna. Sarai niestety pokazała się z nieco gorszej strony, przynajmniej na mnie nie zrobiła wrażenia, bo zachowywała się nieodpowiedzialne. Victor na szczęście nadrabia! Polecam miłośniczką gorących i niebezpiecznych romansów! 6+/10!

sobota, 13 października 2018

"Okrutny książę" Holly Black - recenzja


Trzy siostry, które przeżyły tragedię, muszą zmierzyć się z nową rzeczywistością. Zostają zabrane do krainy elfów – Elysium. Mija dziesięć lat, a Jude pragnie akceptacji, lecz elfy gardzą śmiertelnikami i na każdym kroku przypominają im, że są nic nie warci. Dziewczyna za wszelką cenę walczy o swoje miejsce w tym okrutnym miejscu. Najmłodszy książę i potomek Najwyższego Króla dokucza jej w szczególności. Jude ma już dość i zaczyna odkrywać tajemnice, które mogą odmienić los ich wszystkich. Czy umiejętnie rozegra te grę?

Holly Black z pewnością jest specjalistką od elfów i stworzyła kawał dobrej literatury młodzieżowej. W ostatnim czasie brakuję mi powieści o tej tematyce, dlatego chętnie po nią sięgnęłam. Świat Elfów kojarzy się z wieczną zabawą i pięknymi widokami, lecz w tym świecie nic nie jest takie, na jakie wygląda. Pod całą tą radości i wiecznymi przyjęciami, kryje się zepsucie, żądza władzy i siły. W takim świecie trudno żyć, o czym przekonała się główna bohaterka, która mimo przeciwności losu, uważa Elysium za swój dom.

Jude to dziwna postać. Dzięki temu, że jest narratorką, mamy możliwość poznania jej najskrytszych myśli. Z jednej strony jest wystraszona, jednak stara się to ukryć. Walczy z własnymi słabościami i uczy nowych rzeczy. Walka nie jest jej oba i potrafi wykorzystać swoje zdolności. Autorka nie stworzyła pięknej bohaterki o gołębim sercu, co to dokonuje heroicznych czynów. Jude jest silna, mądra i wyrachowana. Niby znamy jej motywy, a jednak chwilami postępuję egoistycznie, za co trudno ją polubić. I to jest najlepsze! Bohaterka dynamiczna i nieprzewidywalna, która wielokrotnie was zaskoczy.

Teraz wypadałoby napisać coś o czarnym charakterze, tylko od ko by tu zacząć, skora 80% postaci z tej książki wpasowuje się w ten niechlubny tytuł. Większość elfów jest okrutna. Cierpienie innych sprawia im przyjemność. Oczywiście są też ci milsi, ale jak to w życiu bywa, to nie oni sprawują władze. Bardzo trudno opisać bohaterów, bo myśląc o nich nie widzę Elfów, a motywy, bo każdy w tej książce chcę coś ugrać dla siebie.

Autorka ma bardzo przyjemny styl i świetni czytało mi się tę książę. Bardzo dużo przemocy i krwi, jednak bez nadmiaru szczegółów.  Akcja jest szybka, a twisty fabularne potrafią nieźle zaskoczyć. Wszystkich bohaterów łączy jedno, chęć posiadania władzy. I właśnie dlatego, te wszystkie intrygi tak trudno rozgryźć. Holly Black potrafi wodzić za nos czytelnika, by ten skupiała swoją uwagę nie tam, gdzie trzeba, by otocznie zrzucić bombę, która zniszczy wszystkie przypuszczenia. A finał, to już naprawdę wbija w fotel. Jeśli chodzi o wątek miłosny, to jest on raczej cieniem na horyzoncie, który nie przybrała ostatecznego kształtu i nie jest tak naprawdę istotny, bo w końcu miłość w tej krainie potrafi być zabójcza.

Napisana z polotem opowieść o krainie Elfów. Krwiożerczym i przerażającym miejscu, w którym można się zatracić. Dajcie się porwać czarowi tej mrocznej krainy i przeżyjcie niebezpieczną przygodę, bo „Okrutny Książę” z pewnością zgotuje Wam niezłą zabawę. Tylko pamiętajcie, że dla elfów i ludzi pojęcie ZABAWY  ma inne znaczenie. Świetna lektura! 8/10 

czwartek, 11 października 2018

"Disney klasyka + Kubuś i Przyjaciele - Biblioteka Bajek" - recenzja


Warto czytać dzieciom! Jest to fakt znany od lat, a jednak przez wielu lekceważony. W prosty i niewymagający sposób można pobudzić wyobraźnie młodego człowieka i rozbudzić w nim miłość do książek. Zależy to tylko od nas. Wystarczy kilka minut dziennie i wydaję mi się, że każdy znajdzie tak niewiele czasu. Ja swoim dzieciom czytam praktycznie od kołyski i teraz z dumą mogę powiedzieć, że sami dopominają się o bajkę na dobranoc. Od najmłodszych lat wiedzą, że czytanie to nie jest przykry obowiązek, a prawdziwa przygoda, tylko zapisana na kartkach.



Tym razem zdecydowałam się na książki z serii „Biblioteka Bajek. Kubuś i Przyjaciele” oraz „Biblioteka Bajek. Disney klasyka”. Niby ten sam cykl, a jednak książki bardzo różne. Dzieciom podobały się obie, więc powiem Wam o moich odczuciach, a że książek dla dzieci czytam dużo, mam, z czym porównać tę bajki. Więc zacznę od samego wykonania, bo cenię sobie wytrzymałość, tym bardziej, że dzieci czasami zapominają o delikatności. Te książki mają usztywnianą okładkę i piękne, grube strony. Ilustrację są przepiękne. Pokrywają praktycznie całe strony i przykuwają uwagę małego słuchacza, który z zainteresowaniem ogląda sceny przedstawione w książce. Wielki plus za ilość bajek! Każda książka zawiera ich ponad 15. „Kubuś” w całości jest poświęcony temu uroczemu bohaterowi, a „Disney” to zbiór najsłynniejszych bajek tej właśnie wytwórni.


Każda z historii ma ponad 20 stron i zapewniam, że czyta się je bardzo szybko, bo jest dużo ilustracji. „Disneya” polecam nieco starszym dzieciom, bo te bajki są już bardziej skomplikowane, za to „Kubuś” będzie idealny dla wszystkich. Może mam słabość do niego, jednak po latach nadal potrafi zauroczyć czytelnika, bez względu na wiek. Jest słodki, cudowny, miły i po prostu dobry. Uczy wielu pozytywnych rzeczy i to jest piękne. Książki sprawdzą się też do nauki czytania, bo czcionka jest duża, a tekst łatwy.  

„Biblioteka Bajek” to świetna seria dla najmłodszych! Pięknie wydana i co najważniejsze, każda z historii kończy się jakąś mądrą myślą, która zakorzenia się w młodym czytelniku i miejmy nadzieję, że kiedyś przyda mu się w życiu. Może przesadzam jeśli chodzi o „Kubusia”, ale cóż mogę powiedzieć? To mądry miś!  Szczerze polecam!
Kubuś 10/10
Disney 8/10

wtorek, 9 października 2018

"Magia wskrzesza" Ilona Andrews - recenzja


Tak! Doczekaliśmy się! Szósty, dotąd niepublikowany w Polsce, tom serii o Kate Daniels już w księgarniach! Lata czekałam na ten moment i jestem głęboko rozczarowana! Przeczytałam za szybko i zamiast delektować się lekturą, jak narkoman na głodzie, w całości przyjęłam dawkę Kate i Currana. Z pewnością jedna z lepszych części tej serii i co bardzo mnie cieszy, poziom nie spada, a wręcz przeciwnie. Mistrzowskie Urban Fantasy!

Coraz częściej dzieci Gromady ulegają swojej bestii. Lyc-V przybiera wysoki wskaźnik we krwi młodych zmiennokształtnych i wielu z nich zostaje loupem, szalonym i żądnym krwi potworem. Pomóc im może tylko panaceum, którego nie mogą zdobyć. Tylko Europejczycy dysponują tym specyfikiem.  Nieoczekiwanie otrzymują ofertę nie do odrzucenia. Za pomoc w rozstrzygnięciu sporu między zmiennokształtnymi Europejczykami, Gromada otrzyma spory zapas leku, więc bez zastanowienia przemierzają ocean, by ochronić ciężarną kobietę, choć wiedzą, że to pułapka.

Jeśli jesteście fanami fantastyki, to ta seria jest obowiązkową lekturą. Wampiry, zmiennokształtni i ogromna dawka magii. Z każdym kolejnym tomem pojawia się coraz więcej potworów i to takich, które nieźle potrafią zaskoczyć.  Jeśli znacie ten cykl, to nie będę pisać, z czym musi zmierzyć się Kate, ale warto zauważyć, że każdy kolejny tom przybliża główną bohaterkę do  punktu kulminacyjnego.

W tej części Kate nie zaskakuję, jest waleczna i bardzo lojalna. Od zawsze była samotna i zdana tylko na siebie, a teraz jest częścią Gromady. Odpowiada nie tylko za siebie, ale i za innych. Jest to jedna z moich ulubionych postaci literackich. Nie daje sobie w kasze dmuchać.  Walczy zawzięcie i posiada ogromną moc. Potrafi również zaśmiać się nieco maniakalnie, kiedy przelewa krew innych, co mnie zachwyca i przeraża równocześnie. Curran, to już inna bajka… Przez większość czasu chciałam nim mocno potrząsnąć, ale mam do niego słabość i wiele mogę mu wybaczyć, szczególnie, że ma kilka zalet. W każdej części spotykamy nowych bohaterów i tym razem również tak jest. Jestem tylko ciekawa, co pokarzą w przyszłości. Jak zawsze moim ulubieńcem jest Derek. Przypominając go sobie z początku tej serii, to cały czas się dziwię, jak bardzo ten młody mężczyzna się zmienił. Uwielbiam go!


Akcja jest gwałtowna i nieprzewidywalna! Napięcie rośnie z każdą kolejną stroną. Wątek miłosny przybrał na sile, i to kierunek, w którym się potoczył, wzbudził tak duży niepokój. Po prostu nie mogłam się oderwać o tej książki!

„Magia wskrzesza” jest genialna!  Zmiana miejsca dobrze zrobiła tej serii i wniosła nieco świeżości. Fabuła się zagęszcza, tajemnice powali wypływają na światło dzienne, a magia, jak to magia, nadal jest nieujarzmiona.  Kocham tę serię i gorąco polecam, bo to prawdziwa perełka w tym gatunku!
9/10!

środa, 3 października 2018

"Ucieczka z Krainy Czarów. Prawdziwa historia Królowej Kier" Elisa Puricelli Guerra - recenzja [przedpremierowa]


Przyszła Królowa marzy o wielkich podróżach i wolności, lecz jej los jest z góry zaplanowany. W wieku czternastu lat zostanie Królową i otrzyma imię. Podczas lektury pewnej książki odkrywa, że Czas jest człowiekiem, który posiada ogromną władze. Dziewczyna postanawia go odnaleźć i prosić, by zatrzymała czas, by nigdy nie została Królową siejącą postrach w Krainie Czarów. Podróż ta okazuję się większym wyzwaniem niż myślała, a nowe znajomości odmienią jej życie na zawsze.

Ileż to było retellingów „Alicji w Krainie Czarów”, a nawet historię Królowej Kier poznałam niedawno. „Ucieczka z Krainy Czarów” nie wydaję się niczym nowym, a jednak potrafi zaskoczyć. Sięgnęłam po książkę ze względu na świat przedstawiony, lecz nie przypuszczałam, że ta niepozorna książka dla dzieci i młodzieży pochłonie mnie bez reszty.

Przyszła Królowa ma trzynaście lat i jak każde dziecko w tym wieku, boi cię odpowiedzialności i obowiązków, które bez wątpienia na nią spadną w dniu objęcia tronu. Nie pochwala surowych rządów Królowej Mieczykowej, matki, od której nie zaznała nigdy miłości. Ścięcie głowy to wyrok często wykonywany, a najmniejsze błędy są srogo karane. Przyszła Królowa nie chcę takiego życia i dlatego ucieka. W tym momencie zaczyna się przygoda, która potrafi pochłonąć. Kraina Czarów obfituję w niezwykłe miejsca, gdzie zjedzenie dziwnych jabłek, czy jagód, może zmniejszyć lub powiększyć łakomczucha, gadające koty i wiele, wiele dziwnych i niewyjaśnionych zjawisk. Książka bardzo ciekawa i dobrze się ją czyta. Akcja zawrotna, cały czas coś się dzieję i trudno oderwać się od lektury.


Przyszła Królowa, to sympatyczna bohaterka, z którą łatwo nawiązać więź. Nie tylko ona wzbudza zainteresowanie, bo w całą historię zostają wplątani artyści, którym bliżej do złodziejaszków, i to oni bardzo fajnie rozkręcają akcję i potęgują napięcie. Książka skierowana do młodszych czytelników, lecz mnie bardzo zauroczyła. Autorka pisze lekko, a mimo to w dojrzały sposób, który docenią starsi czytelnicy. Zostają tu poruszone ważne tematy, takie jak odpowiedzialność, zdrada, czy trudna przyjaźń. Co jest dobra, a co złe?  I w końcu: Nie wszystko jest takie, jakie się wydaję. Zawsze warto walczyć o prawdę i nie ocenia zbyt szybko.

„Ucieczka z Krainy Czarów. Prawdziwa historia Królowej Kier” to pięknie napisana i skłaniająca do refleksji powieść! Czy polecam? Jak najbardziej. Więcej takich książek dla młodzieży, bo pod całą tą magią, jest wiele wartości, które każdy młody czytelnik z łatwością zauważy. I przygoda, piękna, pochłaniająca przygoda, która zabiera czytelnika do niezwykłego świata!
7/10

PREMIERA: 26.10.2018 
Książkę można już zamówić => TU!

niedziela, 30 września 2018

"Pan Perfekcyjny" Jewel E. Ann - recenzja


Ellen Rodgers jest idealną kandydatką do wynajęcia lokalu nad biurem Flinta Hopkinsa. Mężczyzna uwielbia kontrolę, spokój i ciszę, jednak nie przewidział tego, że Ellen szturmem wkroczy w jego życie i zburzy ten idealny świat. Muzykoterapeutka z wielkim zapałem ćwiczy z pacjentami, co przeszkadza Flintowi w pracy. Robi wszystko, by pozbyć się dziewczyny z budynku, ale jego autystyczny syn lubi Ellen i jej szczurzą rodzinkę. Pomimo przeciwności losu i tragicznych przeszłość, Ellen i Flinta ciągnie do siebie. Czy uda im się pokonać duchy przeszłości i odnaleźć szczęście?

Od dawna miałam chrapkę na tę książkę i kiedy dowiedziałam się, że zostanie wydana u nas, od razu wiedziałam, że ja przeczytam. Opis kusi, bo mamy tu do czynienia z dzieckiem autystycznym, lecz nie jest to historia o trudnym wychowaniu. Jest to romans i wszystko inne jest tylko dodatkiem. Lubię takie połączenie, bo sam romans staje się niebanalny, a temat choroby nie przytłacza. Cała historia jest bardzo lekka.

Fabuła jest bardzo doba i co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Co do bohaterów, mam już bardziej mieszane uczucia. Harry, syn Flinta, jest najlepiej wykreowaną postacią. Chłopak mówi, co mu ślina na język przyniesie, nie ukrywa swoich uczuć i zawsze jest szczery. Ma lekkie objawy autyzmu. Nie jestem specjalistką w tej dziedzinie i nie wiem na ile autorka wiernie pokazała jej objawy, ale bardzo polubiłam tego zdolnego młodzieńca. Flint lubi kontrole i garnitury. Jego żona zginęła w wypadku, co bezpowrotnie go zmieniło. Mężczyzna boryka się z poczuciem winy. Z mocno bijącym sercem, obserwowałam, jak Flint zaczyna doceniać życie i się nim cieszyć. Co się tyczy Ellen, to jestem bardzo rozczarowana. Dawno nie spotkałam tak irytującej bohaterki. Szczególnie na początku mnie denerwowała, bo szczerze nie rozumiem jej postępowania. Owszem, ma przeszłość, która w jakiś tam sposób zmieniła ją, ale i tak nie rozumiem, dlaczego tak bardzo narzucała się Flintowi. On mówi nie, a ona go obłapia. Z czasem wszystko się zmienia, jednak jak dla mnie jest zbyt nachalna. Ma również leprze oblicze, bo kocha szczury i uwielbia pomagać innym. 

Akcja jest bardzo szybka, a liczne dialogi sprawiają, że książkę pochłania się w zawrotnym tempie. Ellen i Flint są narratorami, co bardzo lubię w romansach. Dzięki temu można lepiej poznać bohaterów. Autorka ma lekkie pióro i świetne poczucie humoru. Chwilami też jest naprawdę gorąco między bohaterami, i co bardzo mi się podoba, opisy seksu są bardzo dobre, bez większego zagłębiania się w szczegóły, a mimo to potrafią przyprawić o krwisty rumieniec.

„Pan Perfekcyjny” to przyjemna powieść, idealna na wieczór. Z pewnością nie jest pozbawiona wad i momentami trzeba przymknąć oko na zachowanie bohaterów, jednak ma też w sobie urok, któremu trudno się oprzeć. 6+/10

wtorek, 25 września 2018

"Wierni wrogowie" Olga Gromyko - recenzja


Szelena jest piękną i niezależną kobietą. Nieco zębatą i włochatą, ale uwielbia swoje wilcze oblicze, a ja tym bardziej uwielbiam ją za to! Niestety nie wszyscy podzielają tę fascynację i pragną schwytać wilczyce. Jeden mag w szczególności marzy o zemście na tym gatunku, lecz pech chciał, że to Szelena znajduję nieszczęśnika bliskiego śmierci i postanawia go wyleczyć, bo w końcu pojedynek między tą dwójką powinien być uczciwy. I tak oto wilczyca mieszka z magiem pragnącym jej śmierci, który ma zawziętego ucznia, skrzydlatego przyjaciela i moce, które potrafią przerazić. Kiedy zaczyna dochodzić do tajemniczych zabójstw z udziałem nieznanych potworów, ta zaskakująca grupa zaczyna tworzyć drużynę i wyrusza w podróż, by rozwikłać zagadkę i ocalić własne życie!

„Wierni wrogowie” to idealny tytuł dla tej historii i jeśli liczycie na ponowne spotkanie z Wolhą Redną, to srogo się zawiedziecie. Jest to niezależna historia i opowiada losy całkowicie nowych bohaterów. Łączy je tylko kilka szczegółów, których mniej uważni czytelnicy nie wyłapią, oraz  wspaniałe uniwersum. Wilkołaki, smoki, elfy, krasnoludy i jeszcze wiele innych ras tworzy mieszankę iście ognistą, zapewniając czytelnikowi ogrom radości i emocji.

Główną bohaterkę pokochałam od pierwszej strony i ta miłość z każdą kolejną tylko się umacniała.

Zacznę jednak od tego, że w moim odczuciu jest to książka bardziej dojrzała, niż te, które przeczytałam do tej pory. Autorka nadal ma lekkie pióro i ostry sarkazm, lecz skrzętnie wplątała w całą historię przeszłość wilkołaczycy. Krótkie wspomnienia początkowo niewiele mówią o jej przeszłości, lecz z biegiem wydarzeń nabiera się pewnych podejrzeń. Są to bardzo wzruszające momenty. Wilcza, piękna i nostalgiczna pieśń, była niemal wstrząsająca. I z tego też powodu, główna bohaterka jest twardą babką, która miękkie serce dokładnie ukrywa.

Bohaterowie przemierzają mroźną krainę i podczas tej wyprawy przewija się bardzo barwna plejada postaci. Każdy z nowo poznany jest na tyle charakterystyczny, że szybko zapada w pamięci. Co do samej drużyny, to często dochodzi między nimi do przepychanek słownych, lecz w tych najgorszych chwilach potrafią zawalczyć o towarzysza.

Akcja jest dynamiczna, a dialogi wartka, co niewątpliwie stanowi kolejny plus. Szczerze przyznaję, że „Wierni Wrogowie” są jedną z mich ulubionych powieść i tęsknie za Szel i Weresem, który pomimo wrednego charakterku rozkocha w sobie niejedną czytelniczkę.

„Wierni wrogowie” to raczej klasyczne fantasy, dla wszystkich wielbicieli gatunku! Świetnie wykreowane postaci i jeszcze lepszy humor, który bardzo sobie cenę. Widowiskowe starcia i prawdziwa kryminalna zagadka nie pozwalają oderwać się od lektury, która niestety już za mną. Jak wytrzymać do kolejnego tomu? Ah… jak ja tęsknię za tymi wariatami! Świetna książka! Która udowodniła mi, że jednak mam słabość do nekromantów!  Polecam! 9/10

sobota, 22 września 2018

"Krew hydry" Michelle Madow - recenzja


„Krew hydry” to drygi tom z serii Elementals i bardzo się cieszę, że jest to książka lepsza od pierwszego tomu. Nicole, Blake, Danielle, Chris i Kate są potomkami bogów. Pewnego dnia Kometa Olimpijska obdarza ich mocą pięciu żywiołów. Jednak zdążenie to miało znacznie poważniejsze konsekwencje, a mianowicie osłabiło Portal prowadzący do Kerberosu. Potwory powoli zaczynają przekraczać słabnącą barierę i stanowią śmiertelne zagrożenie. Cała piątka jest obdarzona mocą dość silną, by walczyć z potworami, lecz nie na tyle, by unicestwić je ostatecznie. Kiedy odkrywają, że pomóc im może pewna mikstura, wyruszają w podróż, by zebrać wszystkie składniki, jednak zapewniam Was, że zadanie to jest piekielnie trudne.

Ten tom w całości skupia się miksturze, która może pomóc w walce z potworami. Do jej przyrządzenia potrzebują: nasion owocu lotosu, mleka od świętych nieśmiertelnych krów Heliosa, oraz krwi zabitej hydry. Jak sami widzicie, zadanie nie należy do najłatwiejszych. Bohaterowie przemierzają wody, by zdobyć wszystkie składniki, bo w końcu od tego zależy przyszły los ziemi. Przygoda, przygoda i jeszcze raz przygoda. Bohaterowie walczą i bawią się. Podczas lektury z pewnością nie można się nudzić, bo akcja pędzi do przodu, a dialogi są wartkie. Książkę czyta się bardzo szybko, i to jest zasługa dużej ilości dialogów, co ja osobiście bardzo lubię. Język prosty i młodzieżowy, a wątek miłosny nie dominuję, ale z pewnością stanowi istotny element tej historii.


Ten tom rozgrywa się kilka tygodni po wydarzeniach z pierwszej części, jednak bohaterowie nieznacznie się zmienili. Najwidoczniejsza zmiana zaszła w Danielle i choć początkowo jej nie polubiłam, to tu kilka razy bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Kate i Chris jakoś tak przemknęli przez ten tom, za to narratorka i główna bohaterka Nicole z pewnością zyskała nieco pewności siebie. Sympatyczna i odważna dziewczyna, która jest lojalna względem przyjaciół. Blaka również łatwo obdarzyć sympatią, bo pomimo pięknego oblicza, ma również głowę na karku.

Motyw przewodni jest cudowny, a mitologia grecka z pewnością stanowi szerokie pole do popisu. Autorka czerpię inspirację z opowieści i miesza nowy świat z tym „boskim”.

„Krew hydry” jest dobrą kontynuacją i z przyjemnością będę śledzić dalsze przygody Nicole. Seria z pewnością stricte młodzieżowa i spodoba się fanom mitologii, lekkich romansów i przygodówek.
 7-/10

poniedziałek, 17 września 2018

Gra strategiczna Manhattan - recenzja


Wyobraźcie sobie, że jesteście inwestorami, którzy mają kasy jak lodu i pragną stworzyć światowej potęgi metropolię.  Drapacze chmur żądzą i każdy marzy o najwyższych budynkach. Kto wygra? Inwestor mający przewagę pod względem ilości i wielkości!

Często sięgam po gry planszowe, szczególnie te dla młodszych graczy. Tym razem zdecydowałam się na grę dla starszych. Wszyscy powyżej 8 lat, idealnie wczują się w rolę inwestora. Gra jest przeznaczana dla 2-4 graczy i każda rozgrywka trwa ok. 30 min.

Uwielbiam tę grę, bo jest niezwykle prosta i nieskomplikowana, a przy tym zajmująca i zmuszający do strategicznego myślenia. Jeśli udział w grze biorą 4 osoby, każdy wybiera 1 postać i jeden kolor budynków. Ja miałam 1 przeciwnika i w przypadku, kiedy to walka toczy się między dwójką inwestorów, każdy z nich wybiera 1 postać, ale dwa kolory budynków. Instrukcja jest prosta i już po jednej rundzie wiadomo, o co chodzi. Na planszy jest 6 dzielnic, w których znajduję się 9 miejsc do zabudowy. Kart budynków pokazują gdzie można ustawić budynek, ale dzielnice i rozmiar budynku wybiera sam gracz. W wariancie z 2 graczami, rund jest 4 i każda runda trwa tak długo, aż budynki się skończą. W każdej rundzie dobiera się 4 budynki, a w tym przypadku 8 (2 kolory po 4 budynki). Wydaję się to skomplikowane, ale takie nie jest.

Losowość? Może się tylko tak wydawać, bo karty budynków dobiera się w ciemno, ale wykorzystanie tej kart wymaga głębszych przemyśleń. Którą kartę wykorzystać i jaki duży budynek postawić, zależy tylko od gracza, a jeszcze trzeba wybrać dzielnice, w której budować. To gracz o wszystkim decyduję. Po każdej rundzie liczy się punkty i pionki (małe budynki ustawione na starcie) przesuwają się o odpowiednią liczbę zdobytych punktów. Punkty zdobywa się za najwyższy budynek w dzielnicy, za przewagę budynków w dzielnicy i po 1 puncie za budynek na całej planszy.

Dawno nie trafiłam na tak przyjemną grę. Z pewnością posłuży lata, bo tak naprawdę nie ma co się w niej popsuć. Budynki są plastikowe, plansza twarda i solidna, a karty sztywne i wytrzymałe.    Interakcję zachodzące między bohaterami są najlepsze, bo kiedy karta budynków pozwala ustawić budynek na przeciwniku, aż zacierałam ręce z zadowolenia. Świetna zabawa dla całej rodziny! Polecam 8/10!  

Nagrody i wyróżnienia:
– 1995 Årets Spel (Szwecja) Najlepsza gra familijna,
– 1995 Vuoden Perhepeli (Finlandia), Gra roku,

– 1994 Spiel des Jahres, Gra roku.
Gra do kupienia => TU!

czwartek, 13 września 2018

"Moja Jane Eyre" - recenzja


Jane Eyre marzy, by zostać guwernantką. Ciepła posada, regularne posiłki i przy odrobinie szczęścia, miłość. Kiedy zaczyna pracę w Thornefield Hall jej plan zaczyna się spełniać. Mroczny i dziwny pan Rochester szybko kradnie serce Jane! Starszy, gburowaty i tajemniczy…. Czy to się może udać? Gdyby duchy nie maczały w całej sprawie paluchów, to może wiek nie byłby istotny, a dzieli ich sporo. Nic w tej książce nie jest pewne, a już z pewnością zdrowie psychiczne, co niektórych bohaterów!

W tej powieści Jane Eyre wcale nie gra pierwszych skrzypiec. Już przed lekturą nastawiłam się, że to będzie opowieść o losach guwernantki. A jednak w całą sprawę wplątane są przyjaciółki Jane oraz członkowie towarzystwa.

Jane Eyre to wyważona młoda dama, która pragnie spokoju. Szczerze powiem, że jej małe aspiracje nie zrobiły na mnie wrażenia, a już jej obiekt westchnień rażąco mnie odpychał, bo Rochester jest po prostu blee… Za to Charlotta Bronte, to gwiazda jak się patrzy i od pierwszej strony pokochałam tę dziewczynę. Jest nie tylko miła, ale bardzo żywiołowa i wyszczekana. Co najważniejsze, pragnie zostać sławną pisarką (nazwisko zobowiązuję) i nawet na moment nie rozstaje się z notatnikiem. Bardzo sympatyczna postać i kiedy Charlotta wkracza do akcji, nuda nikomu nie grozi. Członkowie towarzystwa również maju tu dużo do powiedzenia.  Alexander jest agentem TRDZ, czyli Towarzystwa do spraw Relokacji Dusz Zbłąkanych, i wraz z ciamajdowatym asystentem, chcą zdobyć Latarnię. Janę chcę być guwernantką, Charlotte marzy o zostanie pisarką i agentką TRDZ w jednym, a Rochester chcę.. Oj, tego Wam nie zdradzę. Każdy ma inny cel do osiągnięcia, więc co ich łączy? Duchy! Bo jakoś całkiem żywotne są w tej powieści.

Książka specyficzna, bo jest to komedia fantastyczno - przygodowa z nutą romansu.  Jest to powieść, z którą miło można spędzić czas i przy okazji zdrowo się pośmiać. Akcja rozkręca się bardzo szybko i jest usiana licznymi twistami fabularnymi. Autorki wielokrotnie zwracają się do czytelników i komentują rozwój wypadków, bo jak same przekonują, ich opowieść jest prawdziwa. Jeśli szukacie wzruszającej historii, to ta powieść nie spełni Waszych oczekiwań. Jest to książka typowo rozrywkowa i na wiele spraw trzeba przymknąć oko. 

„Moja Jane Eyre” to zabawna i zagadkowa powieść, bo intryga goni intrygę! Uwielbiam takie historię i polecam wszystkim, którzy łakną sporej dawki sarkazmu. Bohaterowie to prawdziwa mieszanka wybuchowa, a szczególnie ci mniej materialni. Podsumowując, ta książka jest idealną receptą na dobry humor! 7/10!


wtorek, 11 września 2018

"Biegając boso" Amy Harmon - recenzja


Josie Jensen miała 9 lat, kiedy jej życie bezpowrotnie się zmieniło. Śmierć matki i żony zdruzgotała te rodzinę, lecz udało im się ocalić łączącą ich miłość. Od tego momentu dziewczynka coraz bardziej zamyka się w sobie i oddaje muzyce, która koi jej serce. Jako nieśmiała trzynastolatka poznaję Samuela. To niecodzienne spotkanie w autobusie, jest początkiem pięknej przyjaźni. On szuka swojego miejsca w życiu i opowiada Josie o legendach Indian Nawaho, a ona dzieli się wiedzą o znanych kompozytorach. Z pozoru różni ich wiele, ale tak naprawdę łączy wszystko. Mieli być nierozłączni, a jednak po szkole Sam wyjeżdża, a młodziutka Josie musi poradzić sobie z kolejną bolesną stratą. Ich ponowne spotkanie po latach nie wygląda tak jak powinno, czy ich przyjaźń nie przetrwała próby czasu?

Uwielbiam książki Amy Harmon! Autorka niczym wytrawny wirtuoz gra na uczuciach czytelnika, i nie jest to tania zagrywka. Pisarka tworzy niecodzienne powieści, które są wyjątkowe i poruszające. Ta książka nie jest zaskoczeniem, a wręcz potwierdzeniem talentu i dużej emocjonalności Pani Harmon, bo „Biegając boso” to jej najlepsza powieść!

Główna bohaterka mieszka w małym miasteczku, gdzie mieszkańcy to porządni i dobrzy ludzie. Dbają o siebie nawzajem, nie oczekując rewanżu. Kocham taką małomiasteczkową mentalność.  Ta cała otoczka małej mieściny, w której wszyscy się znają, sprawia, że historia Josie jest osnuta niezwykłym klimatem. Często w książkach autorki można spotkać nawiązanie do kościoła i wiary. Daje to cudowne połączenie.

Josie straciła matkę mając dziewięć lat i od tego dnia przejęła część jej obowiązków. Może się wydawać, że to za szybko i zbyt wiele jak dla takiej małej dziewczynki. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że cała rodzina doświadczyła straty i każdy musiał przyjąć pewien ciężar na swoje barki. Josie ma samych braci i to jej przypadły obowiązki domowe, ponieważ ojciec musiał więcej pracować, by utrzymać rodzinę. Dziewczyna dorosła zbyt szybko. Stała się poważną trzynastolatką, która czyta klasykę i kocha grę na pianinie. Cudowna bohaterka, która mogłaby być wzorem dla niejednej nastolatki, bo wydaję się normalną i uroczą dziewczynką. Samuel to przystojny osiemnastolatek, jednak to nie jest kolejny Bad Boy! Mając matkę Indiankę i białego ojca, nie czuję się nigdzie jak w domu.  Szuka swojego miejsca w życiu i to Josie pokazuję mu, że warto walczyć i prosić o pomoc.


Nie jest to typowy romans. Josie jest narratorką i przez sporą część opowiada o swoich młodzieńczy latach. Nie znaczy to wcale, że jest to książka tylko dla młodzieży. Wręcz przeciwnie! Każda kobieta i nastolatka zatraci się  w tej powieści. Josie i Sama dzieli pięć lat i w tak młodym wieku jest to różnica ogromna. Samuel to rozumie i w pełni popieram jego wybory. Podziwiam jego decyzję i dlatego tak bardzo pokochałam tego bohatera. Świetnie wykreowane postaci, którzy swoją historią ujmują czytelnika. Akcja jest nieco leniwa, lecz z pewnością nie jest nudna. Sam opowiada o legendach i uwielbiałam te momenty, które zawsze kończyły się jakimś przesłaniem. Całości dopełnia muzyka!

„Biegając boso” jest piękną i poruszającą powieść. Życie potrafi zaskakiwać i nie zawsze jest piękne. Bohaterowie walczą o siebie, o miłość, o własną przyszłość. Taka z pozoru zwyczajną powieść, a jednak chwyta za serducho. Gorąco polecam! 9/10 

środa, 5 września 2018

"Pozwól mi zostać" Tijan - recenzja [przedpremierowa]

Świat Mackenzie runął w gruzach. Samotna, niepewna i wyobcowana. Ukojenie znajduje w obcym domu, w łóżku nieznajomego chłopaka. Kilka godzin prędzej, jej siostra bliźniaczka popełniła samobójstwo. Dziewczyna cierpi, ale tylko przy nim czuję się bezpiecznie.  Czy Mackenzie podźwignie się tej tragedii?

Nie spodziewałam się takiej książki. Tak mocnej. Tak bolesnej. Tak bardzo prawdziwej. Po skończonej lekturze czuję się wydrenowana z jakichkolwiek uczuć. Ta historia mną wstrząsnęła. To nie jest kolejny banalny romans. To historia dziewczyny, która straciła siostrę i w pewnym stopniu także rodziców i brata.

Mackenzie poznaje Ryana w dość niecodziennych okolicznościach, bo tego samego dnia znalazła ciało swojej siostry bliźniaczki Willow. Relacja między tą dwójką bardzo szybko się rozwija, ale ma to również sensowne wyjaśnienie i z pewnością nie jest podszyte młodzieńczymi żądzami. Chłopak rozumie dziewczynę i stara się ją wspierać. Jestem zachwycona tym wątkiem, bo w końcu jest on wolny od sztucznych problemów. Owszem, bohaterka zaczyna nową szkołę i musi odnaleźć się w hierarchii tam obowiązującej. Walczy o pozycje, nie by być popularną, ale żeby nikt jej nie tłamsił. Jednak sam związek Mackenzie i Ryana jest piękny. Nie idealny, czy cukierkowy. Oparty na zrozumieniu i wsparciu. Ich relacja dominuje, lecz nie przytłacza innych wątków i co najważniejsze, autorka poświęciła uwagę innym, bardzo istotnym sprawom.

Żałoba! Ona tutaj dominuje i odbija swoje piętno na każdym z bohaterów. Rozumiem, że można sobie z nią nie poradzić, ale nawet ta wiedza nie pozwoliła mi zrozumieć rodziców głównej bohaterki. To oni są dorośli, to oni powinni pomagać swoim pociechom, a nie pozostawić ich samym sobie. Długo rozmyślałam nad ich postępowaniem i nie potępiam ich, ale ich postawa mnie zasmuciła, ponieważ była tka prawdziwa. Strata dziecka jest czymś niewyobrażalnym, z czym trzeba się mierzyć do końca życia, jednak ich bierność trudno przyjąć z chłodną obojętnością.

To nie jest kolejny romans dla nastolatek! Tu romans jest dojrzały, a mimo to wyszedł niezwykle naturalnie. Tak naprawdę jest to historia Mackenzie i Willow. Dwie bliźniaczki, nierozłączne, kochające siebie i rodzinę. A jednak Willow odebrała sobie życie i pozostawiła Mackenzie samą, lecz przez całą książkę jest obecna. Jest niemal namacalna. Główna bohaterka walczy o siebie i choć jest jej bardzo trudno, to wszystkie jej załamania potrafią wbić w fotel! Naprawdę dawno nie czytała takiej książki.

„Pozwól mi zostać” to prawdziwa petarda! Ta książka mnie wchłonęła i wszystko przeżywałam razem z Mackenzie. Czułam jej ból i szaleństwo. A finał? Druzgocący! A mimo wszystko czyje się zadowolenie. Czy polecam? Tak! Koniecznie musicie przeczytać! 9/10


niedziela, 2 września 2018

"Ostatni mag" Lisa Maxwell - recenzja


Obdarzeni potężną mocą Magini, żyją jak w klatce. Bezlitosna i odbierająca moce Krawędź otacza Nowy Jork. Każda próba pokonania bariery kończy się śmiercią, bądź utratą zmysłów. Esta jest jedną z najzdolniejszych złodziejek w historii, pomaga jej moc władania czasem. Ukradła dziesiątki cennych artefaktów, lecz przyszedł czas, by ukradła księga, która być może wyzwoli Maginów. W tym celu dziewczyna przenosi się do 1902 roku i odkrywa, że jej życie jest jednym wielkim kłamstwem. Gangi Maginów, okrutny Zakon i magia, która może doprowadzić do zguby!

„Ostatni Mag” to kawał dobrze skrojonej historii. Urban fantasy z najwyższej półki i jedna z najlepszych powieści młodzieżowych ostatnich lat. W końcu coś nowego i zaskakującego. Na to właśnie czekałam!

Kreacja bohaterów to prawdziwy majstersztyk. Powieść z pewnością nie tylko dla młodzieży, bo i starszy czytelnik może pokochać tę historię. Bohaterowie to nie tylko nastolatkowie, bo tych jest całkiem mało. Większość ma powyżej dwudziestki, a i tacy w okolicy trzydziestki też się znajdą. Brak w tej książce ckliwych rozterek i beztroskich rozmów. Autorka skupiła się na misji i wyszło jej to naprawdę dobrze. Ciężko powiedzieć, kto tu jest dobry, ponieważ każdy z bohaterów ma ukryte zamiary i cele. Tylko Esta jest dobra i uczciwa. Dziewczyna bardzo lojalna i momentami nękają ją wyrzuty sumienia, czego nie można powiedzieć o pozostałych postaciach. Dziewczyna wkupuję się w łaski Dolpha, przywódcy jednego z gangów. Zostaję jedną z najsprawniejszych złodziejek. Drużyna bosa to zbiór dziwnych i zazwyczaj zamkniętych w sobie Maginów. Nibs, Viola, Jianyu oraz niechętny do współpracy Harte! Długo by można o nich opowiadać, bo każdy z nich ma własną przeszłość i tajemnice, które odkrywałam z prawdziwym podekscytowaniem.

Początkowo byłam zdezorientowana. Wszechwiedzący narrator lawiruję między bohaterami i serwuje, z pozoru niepowiązane ze sobą zdarzenia, lecz już po kilkudziesięciu stronach przepadłam! Powieść wciąga i nawet na moment nie pozwala się nudzić. Dużo tu kryminału, o choć fabuła wydaję się prosta, bo chodzi o zdobycie księgi, a wielu ma na nią ochotę, to bohaterowie błyszczą i skupiają na sobie uwagę tak bardzo, że każda kwestia poruszona przez autorkę, jest ważna. Akcja może nie jest najszybsza, ale jest bardzo ciekawa. Wątek miłosny pojawia się, lecz nie jest szczególnie rozwinięty, co jednych zasmuci, a innych zadowoli. Moim zdaniem autorka nie przesadziła i nie wyszedł z tego kolejny romans, a prawdziwa powieść awanturnicza z licznymi intrygami.


„Ostatni Mag” to jedna z najlepszych książek tego roku i z niecierpliwością wyczekuję kolejnego tomu! Świetnie wykreowani bohaterowie stanowią największą zaletę tej powieści, bo z prawdziwą przyjemnością odkrywałam ich motywy. Nowy Jork to kolejny atut i ten świat osnuty zakazaną magią jest naprawdę kuszący. Watek podróży w czasie nie jest może czymś nowym, a jednak kilka zaskoczeń w tym temacie mnie spotkało. Jeśli chodzi o zakończenie, to nadal jestem w lekkim szoku! Podsumowując, jest to z pewnością książka warta przeczytania. Gorąco polecam! 9+/10

piątek, 31 sierpnia 2018

Zapowiedzi: Szaleństwo wrześniowych premier!

Premiera: 19.09.2018


Krwawa zbrodnia na zawsze odmienia los trzech sióstr. Zostają porwane do świata elfów, mrocznego Elysium.

Rozmiłowani w intrygach i władzy piękni, nieśmiertelni elfowie zdolni są do każdej podłości.
Siedemnastoletnia Jude wcale nie pragnie dorównać okrutnym elfom: zamierza ich przewyższyć... Czy dzięki pewnej niedostępnej magicznym istotom umiejętności zdoła przetrwać w obcym świecie i osiągnąć upragniony, nieosiągalny cel?


***
Premiera: 26.09.2018
Zdesperowana, by wieść życie u boku płatnego mordercy, który pomógł jej uciec z niewoli, Sarai postanawia na własną rękę wyrównać rachunki z okrutnym sadystą, Arthurem Hamburgiem. Jednak brak doświadczenia w zabijaniu sprawia, że jej plan spełza na niczym, a ona sama ledwo uchodzi z życiem. Lekkomyślne decyzje Sarai sprowadzają ją na ścieżkę, z której nie ma odwrotu. Dlatego stawia Victorowi ultimatum: albo nauczy ją zabijać i da jej szansę na przeżycie w okrutnym świecie, do którego chce przynależeć, albo pozwoli, by sama zrealizowała plan zemsty, nie zważając na konsekwencje. Victor wie, że Sarai nie stanie się bezwzględną zabójczynią z dnia na dzień, postanawia więc udzielać jej lekcji. Ich skomplikowana relacja staje się coraz to bardziej zażyła.
Gdy prawa ręka Arthura Hamburga, Willem Stephens, zaczyna deptać Sarai po piętach, dziewczyna zdaje sobie sprawę, że porwała się z motyką na słońce. Mimo to, przyjmując rolę Izabel Seyfried, wciąż ma w rękawie kilka śmiertelnych sztuczek, które zapewnią jej miejsce u boku Victora. Izabel czeka jednak test, który może zniszczyć wszystko, na co tak ciężko pracowała i podać w wątpliwość zarówno jej decyzję o prowadzeniu tak niebezpiecznego życia, jak i zaufanie do Victora Fausta.
***
Premiera: 12.08.2018
Atlanta to miasto dręczone przez magiczne problemy.
Najemniczka Kate Daniels i Curran, Władca Bestii borykają się z rozdzierającym serce kryzysem. Niezdolne do kontrolowania swoich bestii dzieci Gromady umierają. Istnieje lek, który może im pomóc, lecz sekretnej formuły strzegą europejskie gromady, a dostęp do lekarstwa w Atlancie jest bardzo ograniczony.
Europejscy zmiennokształtni, którzy kiedyś przechytrzyli Władcę Bestii, poprosili go, by rozstrzygnął spór. W zamian podarują my lekarstwo. Gdy w grę wchodzą przetrwanie młodych zmiennokształtnych i przyszłość całej Gromady, Kate i Curran muszą przyjąć propozycję, jednak nie wątpią, że wchodzą prosto w pułapkę…

***
Premiera: 28.09.2018
Zapytała, czy może zostać, a on jej pozwolił.
Tej feralnej nocy, kiedy świat Mackenzie całkowicie runął, dziewczyna miała nocować w obcym domu. Przez przypadek trafiła do pokoju Ryana. Powinna od razu odejść, powinna czuć się zażenowana, powinna przeprosić, ale nie zrobiła żadnej z tych rzeczy. Tej nocy zupełnie obcy chłopak sprawił, że czuła się bezpieczna, a jego pokój stał się dla niej jedynym miejscem, gdzie w końcu mogła uspokoić swoje myśli. To właśnie tej nocy, jej siostra bliźniaczka odebrała sobie życie.




***
Premiera: 21.09.2018 
Riley ukończyła szkołę średnią. Kiedyś była popularną dziewczyną i  cheerleaderką, a teraz jest… właśnie, kim? Wyjeżdża na wakacje do ciotki i spotyka tam zdolnego artystę. Aby Zeke zwrócił na nią uwagę, kłamie, że ma zdolności manualne. Mówi, że specjalizuje się w wytwarzaniu mydeł. Czy uda im się zbudować relację na tym „lekkim” niedomówieniu?





***
Premiera: 19.09.2018
Rudowłosa piętnastolatka Ryiah (zwana Ry) i jej brat bliźniak Alexander mają jedno marzenie: zostać magami. Realizacja tego celu się przybliża, gdy zostają przyjęci do Akademii Magii. Okazuje się jednak, że kandydatów na adeptów jest wielu, zaś rodzeństwo wyróżnia się na tle rówieśników niskim pochodzeniem, brakami w wiedzy i niedostatkiem siły fizycznej. Wywodzący się z arystokratycznego rodu książę Darren i jego przyjaciółka Priscilla szczególnie dają odczuć rodzeństwu, gdzie jest ich miejsce. Ry odstaje od grupy tak wyraźnie, że padają nawet sugestie, iż powinna zrezygnować. Dziewczyna jednak się nie poddaje, potajemnie przesiaduje w bibliotece, ćwiczy walkę wręcz z córką rycerza Ellą. Nieoczekiwanie z pomocą Ry przychodzi jej dotychczasowy wróg, Darren. Chłopak zaczyna okazywać jej swoją sympatię. Czy to podstęp? Czy Ry uda się zdać egzaminy i kontynuować naukę w wymarzonej szkole?


***
Premiera: 12.09.2018
Ta kobieta musi odejść! Niestety, jest jeden problem…
Ellen Rodgers wydawała się idealną kandydatką do zamieszkania nad biurem Flinta Hopkinsa. Miła, dobrze wyglądająca kobieta sprawiała przy tym wrażenie cichej i spokojnej. Tymczasem dziewczyna okazała się… bardzo energiczną muzykoterapeutką. Teraz Flint, zamiast skupić się na pracy, musi wysłuchiwać dźwięków bongosów, gitar i śpiewania. 
Co gorsza, Ellen jest wkurzająco szczęśliwa i odczuwa ciągłą potrzebę naruszania przestrzeni osobistej Flinta – bez przerwy poprawia mu krawat, zapina guziki w koszuli i robi wiele innych rzeczy, wprowadzających w głowie mężczyzny niezły zamęt. Na dodatek kobieta trzyma w charakterze zwierzątek domowych… szczury. Tak, szczury!
Choć Flint marzy o wręczeniu Ellen wypowiedzenia najmu, jego autystyczny syn Harrison zdaje się przepadać za kobietą. Tych dwoje jest więc chwilowo na siebie skazanych, a z czasem ich miłosno-nienawistna relacja zaczyna się przeradzać w coś jednocześnie pięknego i tragicznego.
***
Premiera: 24.09.2018
Nie wszystkie bitwy wygrywa się dzięki sile…
Theodosia miała sześć lat, kiedy jej kraj został zaatakowany, a jej matkę, Królową Ognia, zamordowano na jej oczach. Tego dnia Kaiser odebrał jej rodzinę, kraj i imię. Theo została koronowana na Księżniczkę Popiołów, otrzymując hańbiący tytuł, którego miała się wstydzić w nowym życiu spędzonym jako więzień. Przez dekadę była niewolnicą we własnym pałacu. Znosiła niezliczone akty przemocy i kpiny ze strony Kaisera i jego dworu. Była bezsilna, a przeżyć w nowym świecie udało jej się tylko dzięki zakopaniu głęboko w swoim wnętrzu dziewczyny, którą była wcześniej.
Pewnej nocy Kaiser zmusza ją do zrobienia czegoś niewyobrażalnego. Z krwią na rękach i nadzieją na odzyskanie utraconego tronu, Theo zdaje sobie sprawę, że przetrwanie już jej nie wystarczy. Posiada przy tym broń – umysł ostrzejszy niż jakikolwiek miecz. Przez dziesięć lat Księżniczka Popiołów patrzyła, jak plądrowano jej kraj i niewolono naród. Teraz to wszystko się jednak kończy...
"Sebastian Laura stworzył w »Księżniczce Popiołów« mroczny i czarujący epos. Lepiej się czegoś przytrzymaj, ponieważ Theodosia Houzzara – zraniona, ambitna i zabójcza – wykuje dla siebie miejsce w twoim sercu".
Sara Holland, autorka "Everless"
"Historia przeskakuje i wiruje niczym walcząca mieczem kobieta, a jej ostrze od początku rzeźbi bohaterów i nastawia ich przeciwko sobie. Ta gorąca powieść stanowi zniewalające stadium złożoności zarówno dobra, zła, jak i ludzkiej wytrzymałości".
Sarah Porter, autorka "Vassa in the Night"
"»Księżniczka Popiołów« stanowi inteligentną, feministyczną odmianę tradycyjnej opowieści o upadłej bohaterce, z mnóstwem dworskich intryg, miłości i kłamstw na dokładkę. Całe szczęście, że przelano tę opowieść na papier".
Virginia Boecker, autorka cyklu "Łowczyni"
***
Premiera: 19.09.2018
Magiczne połączenie "Gry o Tron" i "Czerwonej Królowej".
Valenia to Królestwo, w którym wyjątkowo uzdolnione dziewczyny uczą się w prestiżowej szkole, aby rozwinąć jedną z pięciu pasji. Dziadek Brienny umieścił swoją wnuczkę w jednej z placówek, chociaż doskonale wiedział, że dziewczyna nie ma w sobie odpowiednich zdolności, aby zdobyć patrona.
W dniu letniego przesilenia Brienna jako jedyna z uczennic zostaje bez opiekuna, przez co nie może dalej się rozwijać. Kilka miesięcy później na jej progu zjawia się tajemniczy mężczyzna, który oferuje pomoc. Nowy sojusznik tak naprawdę chce ją wykorzystać, aby obalić króla i przywrócić tron prawowitej królowej przylegającego królestwa.
W świecie, w którym to kobiety mogą władać magią, a ostatnia królowa Maevany została zdetronizowana podstępem, Brienna będzie musiała dokonać trudnego wyboru. Czy stanie po stronie biologicznego ojca, którego nigdy nie poznała czy może wraz z nowym opiekunem zwróci tron królowej?
***
Premiera: 05.09.2018
Trzymająca w napięciu powieść dla młodzieży, w której nie zabraknie wątku sensacyjnego i miłosnego, a to wszystko z niewielką szczyptą magii oraz sporą dawką humoru. Dzięki oryginalnemu stylowi pisania, nieodłącznej dawce humoru i niesztampowym bohaterom, "Podniebny" to powieść, która oszołomi, zauroczy i zapewni czytelni(cz)kom doskonałą zabawę.
Siedemnastoletnia Fanny rzuciła szkołę i w Alpach Szwajcarskich odbywa praktykę w hotelu Château Janvier, który wszyscy pieszczotliwie nazywają Podniebnym. W okresie świąteczno-noworocznym podupadły już nieco hotel z tradycjami przeżywa prawdziwe oblężenie. Zjeżdżają tu najróżniejsi goście – od światowej sławy łyżwiarki, przez autora krwawych thrillerów i dziennikarzy po rosyjskich oligarchów – a przychylać im nieba będzie cały zastęp świeżo zatrudnionych pracowników.
Wraz z pomocą Bena, przystojnego syna właściciela, i tajemniczego Tristana, który potrafi wspinać się po fasadzie budynków jak kot, Fanny spróbuje pokrzyżować szyki pewnym złym ludziom. Postara się też zachować zimną krew (i pracę!), oraz znaleźć pomysł na życie, a może nawet miłość…
Niezwykle wyczekiwana powieść jednej z najlepiej sprzedających się pisarek niemieckojęzycznych – bestsellerowej autorki Trylogii Silver i Trylogii Czasu, wyróżnionej za Trylogię Czasu również w Polsce nagrodą Małego Donga od polskiej sekcji IBBY. Niebanalna, inteligentna i pięknie wydana książka dla nastolatek, do której – jak dowodzi popularność autorki w mediach społecznościowych – sięgną także młode kobiety.
***
Premiera: 24.09.2018
Callie i Kayden w końcu odkrywają, czego tak naprawdę pragną od życia – razem i każde z nich z osobna.
Kayden i Callie ułożyli sobie życie. Wciąż zmagają się z przeszłością i bólem, który czują na jej wspomnienie, ale powoli udaje im się myśleć o niej coraz mniej. Nadal jednak pod jej wpływem pojawiają się lęki, nawet jeśli ich związek wydaje się doskonały. To one powodują, że gdy obydwoje stają przed najpoważniejszą decyzją, jak dalej mają iść przez życie, Kayden waha się, rozdarty między pragnieniem, by dać Callie wszystko, na co ona zasługuje, a ucieczką. Jakby tego było mało, przeszłość kładzie się cieniem na jego życiu. Razem więc muszą stawić czoła trudnym wyborom i znaleźć rozwiązanie skomplikowanej sytuacji rodzinnej. W końcu Callie i Kayden dowiadują się, że jak długo mają siebie nawzajem, wszystko uda im się przetrwać. Kayden przekonuje się, że rodzina nie zawsze musi oznaczać ból i cierpienie, zaś Callie dowie się wreszcie, jak daleko sięga miłość Kaydena do niej...

Callie i Kayden tworzą szczęśliwy związek. Wszystko układa się pomyślnie. Czują się ze sobą pewnie i bezpiecznie. Tyle już w życiu razem przeszli. Callie jeszcze nigdy nie była taka silna. Jednak Kayden wciąż walczy ze swoimi demonami. Niestety, jego przeszłość powraca, by wystawić go na próbę. Callie dostrzega, że coś złego dzieje się z Kaydenem. Zawsze pragnęła być u jego boku i pomóc mu zapomnieć o przeszłości. Chciała go ocalić, tak jak on ocalił ją. I to właśnie robi. Bez niej Kayden by zginął.
***
Premiera: 19.09.2018
Kasie West, jakiej nie znacie!
Życie Addison Coleman sprowadza się do nieustannego pytania „a co, jeśli...”? Nie byłoby w tym nic nietypowego, gdyby nie fakt, że dziewczyna ma moc Sprawdzania – może wejrzeć w przyszłość i poznać skutki swoich decyzji. Kiedy więc okazuje się, że rodzice Addison postanawiają się rozwieść i stawiają ją przed wyborem, z kim chce zamieszkać, jej niezwykłe zdolności nabierają zupełnie nowego znaczenia... W jednej z wersji przyszłości Addie mieszka z mamą i wiedzie dotychczasowe, dobrze sobie znane życie, które jednak nie jest usłane różami - nęka ją najpopularniejszy chłopak w szkole i sprawa wygląda co najmniej nieciekawie... W drugiej wersji Addison zaczyna nową szkołę i zakochuje się w spokojnym artyście. Uroczo, prawda? Ale i ta rzeczywistość nie jest tak różowa, jak mogłoby się wydawać, bo dziewczyna zostaje wciągnięta w śledztwo w sprawie morderstwa, a sprawy przybierają mroczniejszy obrót. Wiedząc tak wiele i mając równie wiele do stracenia, Addie musi zadecydować, w jakiej rzeczywistości... i bez kogo chce żyć.
***
Premiera: 27.09.2018
Autorka książki "Chłopak taki jak ty" przywraca wiarę w drugą szansę.
Po tragicznych wydarzeniach z przeszłości Rowe próbuje poukładać sobie życie na nowo. Chociaż każdego dnia towarzyszy jej strach, który zostawia głębokie blizny na duszy, dziewczyna decyduje się na odważny krok. Wyjeżdża na studia z dala od rodzinnego domu.  
Kiedy na drodze dziewczyny staje przystojny Nate, Rowe powoli rozważa wyjście ze swojej skorupy. Zaprzyjaźnia się z popularnym sportowcem, skrycie zastanawiając się, czy jest warta czegoś więcej. 
Czy jest gotowa zakochać się na nowo i pozwolić, aby ktoś pokochał ją? Czy uda się jej pogodzić z przeszłością i zacząć żyć bez strachu?


***
Premiera: Wrzesień/Październik 
Jeremy Thorn jest amerykańskim ambasadorem w Wielkiej Brytanii. Jego cierpiąca na depresję żona, po latach bezowocnych starań o potomstwo i kilku poronieniach, w końcu rodzi dziecko. Gdy jednak ambasador zjawia się w rzymskim szpitalu, słyszy od pracującego tam księdza, że jego nowo narodzony synek nie żyje, lecz może przyjąć dziecko, jako własne, kobiety, która zmarła podczas porodu. Thorn zgadza się na propozycję duchownego, nikomu o tym nie mówiąc, nawet żonie. Chłopcu nadano imię Damien.
Kilka lat później, podczas hucznej imprezy urodzinowej czteroletniego już Damiena, jego niania popełnia samobójstwo. To jedynie początek całej serii tajemniczych i złowróżbnych wydarzeń, które Thorn będzie próbował zrozumieć, aby zapobiec kolejnym nieszczęściom…
Omen to powieściowa wersja słynnego i kultowego już filmu z Gregorym Peckiem. Jej autorem jest scenarzysta tego obrazu, David Seltzer, będący również producentem i reżyserem filmowym.
***

Premiera: 05.09.2018
Oszałamiający debiut! ​Alice Broadway po mistrzowsku łączy fantastykę z tajemnicą i utopią. 

Każde zachowanie, każdy uczynek, każda ważna chwila zostawia ślad na twojej skórze. Leora jest przekonana, że jej zmarły ojciec powinien zostać zapamiętany na zawsze. Wie, że zasługuje on, aby wszystkie jego tatuaże zostały usunięte i przekształcone w księgę skóry jako dowód dobrego życia, jakie wiódł. Jednak kiedy odkrywa, że jego tusz zmieniono, a księga jest niekompletna, zaczyna się zastanawiać, czy tak naprawdę kiedykolwiek go znała.







***


Premiera: Wrzesień 2018

Buntownicza Zoe Collins poprzysięgła sobie, że jej stopa już nigdy nie postanie w Copper Creek. Nie chciała już nigdy rozmawiać z mężczyzną, który złamał jej serce. Śmierć ukochanej babci zmusza ją jednak do powrotu – starsza kobieta zapisała Zoe w testamencie rodzinną spuściznę, jaką jest brzoskwiniowy sad u podnóża gór Pasma Błękitnego.
Kiedy Zoe wraca do domu z córeczką i chłopakiem Kyle’em, okazuje się, że wszyscy wokół oczekują od niej, by porzuciła swoje dotychczasowe życie, które ułożyła sobie daleko od Copper Creek. Uważają, że jest wprost stworzona do prowadzenia sadu – ale niby jak po tylu latach ma poczuć się tutaj jak w domu?
Cruz Huntley nigdy nie uporał się z utratą swojej pierwszej miłości, Zoe Collins, młodszej siostry swojego najlepszego przyjaciela Brady’ego. Nawet po tym, jak zdradziła go podczas krótkiej „przerwy” w ich związku, ani po tym, jak wyjechała w nieznane z tym łajdakiem, Kyle’em Jimmersonem, ani nawet teraz – gdy minęło już pięć lat.

W miarę jak Zoe mierzy się z życiowymi decyzjami, a jej przeszłość z Cruzem daje o sobie znać, między nią i Kyle’em narasta napięcie. Chociaż Zoe godzi się z tym, że jej relacje ulegną zmianom, wciąż nie jest pewna, czy może pozostać w Copper Creek, gdzie czekają na nią nowe obowiązki… I pierwsza miłość.

****
Premiera: 19.09.2018

„Zabójczy mróz” to drugi tom bestsellerowej serii o Armandzie Gamache’u, pełnym uroku i niezwykle błyskotliwym pięćdziesięcioletnim szefie wydziału zabójstw Sûreté du Québec.

Podobnie jak poprzednio, Armand Gamache zostaje oddelegowany do Three Pines, sielskiego miasteczka położonego na południe od Montrealu. Trwają rozgrywki dorocznego turnieju curlingowego. Podczas meczu na zamarzniętym jeziorze porażona prądem ginie CC de Poitiers, tak bardzo nielubiana przez mieszkańców, że niemal każdy mógłby mieć motyw zbrodni. Długa lista podejrzanych to jednak dopiero początek kłopotów. Gdy wszystkim wydaje się, że na pytanie o to, kto zabił, odpowiedź jest oczywista, nadinspektor Gamache wkracza do akcji…

Louise Penny, tak jak w pierwszej książce z serii, zatytułowanej „Martwa natura”, nawiązuje do najlepszych tradycji literatury kryminalnej. Ze szczegółami maluje świat ofiary, a w śledztwie kładzie nacisk na metodę dedukcji.