czwartek, 15 listopada 2018

Miki. Nowa kolekcja bajek / Masza i Niedźwiedź. Tom 2. Złota księga bajek / Jeremi Przybora małoletnim i stuletnim - RECENZJA


Dziś kilka słów o nowościach dla najmłodszych. Mam syna i córkę, których dzieli półtora roku i choć różnica jest niewielka, to każdy z nich ma już swoje gusta czytelnicze.

„Złota księga bajek. Masza i Niedźwiedź” to świetna odpowiedź na wersje telewizyjną i dzieciom z pewnością się spodoba! Jest pięknie wydana, ilustrację kolorowe i przykuwające wzrok, ale to zawartość jest najważniejsza. Jest niemal identyczna z bajką telewizyjną, nawet czytanie każdej z przygód zajmuje tyle samo czasu, co oglądanie jej w telewizji. Masza ma swój charakterek i książka świetne to pokazuję, a i na końcu każdej z opowieści można dojrzeć jakiś morał, choć przede wszystkim chodzi tu o zabawę i rozrywkę. Polecam ją starszym dzieciom, w wieku przedszkolnym, a nawet wczesnoszkolnym, bo mogą poćwiczyć czytanie. Dla młodszych dzieci może okazać się trudniejszą lekturą, bo nie skupią swojej uwagi na tyle, by doczytać jedną bajkę do końca.
7/10

„Miki i Przyjaciele. Nowa kolekcja bajek” chyba nigdy się nie znudzi dzieciom, bo upływ lat tylko pokazuję wyjątkowość tych bohaterów. Zbiór sześciu bajek sprawdzi się idealnie jako dobranocka, bo historyjki są krótkie i ciekawe. Mój trzyletni synek jest tą książką zachwycony i z prawdziwą radością poznaje kolejne przygody, które przedstawiają przepiękne wartości, o których w dzisiejszych czasach łatwo zapomnieć i pogrążyć się w technice i komputerach. Miki wraz z przyjaciółmi pokazuję, czym jest prawdziwa przyjaźń i zabawa, co niewątpliwie jest ważne. Piękna okładka, która jest nie tylko twarda, ale i z gąbką stanowią kolejny plus. Cenię sobie wytrzymałość książek, szczególnie tych skierowanych do młodszych czytelników, bo oni lubią sami przeglądać bajki i podziwiać ilustracje. Jak najbardziej polecam! 8/10

„Jeremi Przybora. Małoletnim i Stuletnim”, to przepiękny zbiór bajek i baśni, który zachwyca od pierwszej strony. Już sama okładka robi wrażenie prostotą i elegancją, a zawartość olśniewa ilustracjami i pełnymi akcji i humoru opowieściami. Jeremi Przybora zwany również mistrzem słowa, spisał się perfekcyjnie, bo w tych skróconych, ale wszystkim dobrze znanym bajach zwarł wszystko, co dobra opowieść powinna w sobie mieć. Porywającą akcję, prawdziwą przygodę, oryginalnych bohaterów, humor i masę wartości, które są wplecione w fabułę i w subtelny sposób oddziałują na emocje czytelnika, zarówno tego młodszego jak i starszego.  Szesnaście bajek! Herkules, Kopciuszek, Alicja w Krainie Czarów, Bambi, Robin Hood ... Sprawią wiele radości dzieciom i umilą im dużo wieczorów, bo zbiór ten jest całkiem obszerny! Polecam 9/10

piątek, 9 listopada 2018

"Samobójca" Agnieszka Ziętarska - recenzja


Flora jest zamkniętą w sobie dziewczyną, która z bólem i samotnością radzi sobie sama. Nigdy nie zaznała rodzicielskiej miłości, a śmierć brata była druzgocącym przeżyciem. Kiedy jej rodzina zaczyna się rozpadać, Flora musi porodzić sobie z szarą rzeczywistością i nową szkołą. Nie jest to łatwe, bo niektórzy uczniowie czerpią przyjemność, obserwując krzywdę innych. Na szczęście pojawia się Felis, chłopak tajemniczy i pełen sprzeczności. Jednak to jego głęboko skrywana tajemnica zmieni przyszłość tej dwójki.

„Samobójca” to pierwszy tom magicznej serii, która zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie! Coś czuję, że „Niezmienni” z łatwością wkupią się w łaski miłośników paranormali i nietypowych romansów.

Autorka stworzyła świat bardzo podobny do tego, który znamy. Zwykli śmiertelnicy nie wiedzą o istnieniu Niezmiennych. Jest to niezwykła grupa ludzi, którzy nie są nieśmiertelni, ale z pewnością są długowieczni. Można podzielić ich na cztery grupy: Nauczyciel, Opiekun, Koszmar i Twórca.

Felis jest Opiekunem i jego zadaniem jest opieka nad dusza Flory. Ma jej towarzyszyć i opiekować się nią, sęk w tym, że Flora nie powinna być świadoma jego obecności, a jednak w przedziwny sposób go widzi i czuje. I tak miedzy tą dwójką zaczyna rodzić się więź, która zmieni dosłownie wszystko.

Książka jest typowym paranormalem i momentami można zauważyć, że autorka nie ustrzegła się schematów. Jednak… i to jest najważniejsze. Powieść ta jest naprawdę dobrze napisana. Autorka stworzyła bohaterkę, którą z łatwością polubiłam i nawiązałam z nią silną więź. Los Flory jest tak bardzo poruszający, że chwilami zapominałam o całym jej otoczeniu i skupiałam się tylko na tej zranionej dziewczynie. Pani Agnieszka nie stroni od trudnych tematów i w tej książce pokazała, jaki wpływ na młodą osobę ma przemoc w szkole, strata bliskiej osoby i brak wsparcia ze strony bliskich. Większość bohaterów zszokowała mnie swoją bezwzględnością i to te momenty były najbardziej emocjonujące. Felis jest postacią intrygującą, bo chwilami strasznie mnie denerwował. Jego postępowanie było dziwne i irracjonalne, lecz im dalej, tym lepiej i ostatecznie zdobył mnie swoimi wyborami i zdecydowaniem.

Akcja jest szybka i usiana licznymi zaskakującym momentami, lecz to emocje są najważniejsze i zapewniam Was, że wiele z nich mocno Was poruszy. Flora i Felis są narratorami i choć początkowo wolałam poznawać losy bohaterów z perspektywy Flory, to pod konie zmieniłam zdanie i  z prawdziwą przyjemnością poznawałam najskrytsze myśli Felisa.


Jak na debiut, jest to wyśmienita pozycja, która wciąga i wielokrotnie zaskakuję! Lecz… jedno mi się nie podobało. Autorka stworzyła świat niemal identyczny do tego, w którym żyjemy. Jedyną różnice stanowią Niezmienni, o których i tak nikt nie wie. Bohaterowie noszą dziwne imiona i z tego powodu, trudno niektórych zapamiętać. Jest to pewna alternatywa dla czytelników, którzy stronią od polskich powieści. Niektóre imiona były dziwne i musiałam sprawdzić ich znaczenie. Kiedy poznałam cechy tych imion, byłym bardzo zaskoczona, bo ich znaczenie niemal wiernie odzwierciedla charakter bohatera. Może nie jest to błędem i niektórzy do tej sprawy podejdą inaczej. Osobiście wolałabym jakieś bardziej znane imiona, które nie stwarzałyby wrażenia sztuczności.

„Samobójca” to idealna powieść dla młodzieży lubiących sporą dawkę emocji, osnutą licznymi tajemnicami i miłością, która rozkwita na oczach czytelnika!
7-/10

poniedziałek, 5 listopada 2018

"Wiedźmie opowieści" Olga Gromyko - recenzja


„Wiedźmie opowieści” po raz pierwszy w Polsce! Wielu fanów Wolhy czekało na ten moment! Ja również, dlatego kiedy książka wpadła w moje ręce, od razu zaczęłam czytać.

Książka z pewnością dla fanów Kronik Belorskich, bo ktoś nieznający tej serii, miałaby spory problem w odnalezieniu się w tym świecie. Jest to fantastyka w najczystszym wydaniu. Nowy świat, wiele magiczny istot i pomroka beztrosko hasająca po Belorii. Z tego też powodu, Wolha Redna nie ma problemu ze znalezieniem pracy, a Wiedźma przemierza Belorię w poszukiwaniu doświadczenia i przygód.

„Wiedźmie opowieści” to zbiór siedmiu opowiadań z czego sześć dotyczy Wolhy. Są to krótkie historie z dużą ilością nowych bohaterów. Akcja jest bardzo szybka i choć niektóre mają tyko 30-40 stron, to są zgrabnie napisane i dobrze się to czyta. Nie mam obiekcji odnośnie stylu autorki, bo uwielbiam ten świat i jej sarkazm, jednak te opowiadania nic nie wnoszą i niczym nie zaskakują. Nie sądziłam, że kiedyś to powiem, ale Wolha powinna ustąpić pola innym bohaterom, ponieważ jej wredność jakoś mi się znudziła. Być może mam takie odczucia, bo niedawno przeczytałam „Wiernych wrogów” i ta książka zrobiła na mnie piorunujące wrażenie, jedna z najlepszych jakie czytałam. Ponowne spotkanie z Wolhą było przyjemnym i odprężającym przeżyciem i to tyle.

Ostatnie opowiadanie okazało się najlepsze i pozytywnie wpływają na odbiór całości i gdybym miała oceniać tylko je, to dałbym 9/10. Historia Kościeja i Wasylisy jest najdłuższa i skupia się głównie na tej parze, więc można z nimi nawiązać jakiś kontakt. Świetne historia ze sporą dawką magii i burzliwych dialogów. Aż żal było się z nimi żegnać.


Podczas czytania „Wiedźmie opowieści” doskonale się bawiłam. Autorka ma talent do tworzenia wyrazistych postaci, a Wolha jak zawsze ma spore zapasy sarkastycznych uwag, którymi bawiła mnie do łez. Niby nic nowego, ale dobry dodatek do przygód Wolhy. Tak naprawdę historia Kościeja i Wasylisy okazała się najlepsza i całkowicie się w niej zatraciłam. Opowiadania obowiązkowe dla fanów Kronik Belorskich! 7/10

sobota, 3 listopada 2018

"Zdradzieckie serce" Mary E. Pearson - recenzja


Lia i Rafe trafiają do barbarzyńskiego królestwa, które nie bierze jeńców. Ich los wisi na włosku i  nawet najmniejszy błąd mogą przypłacić życiem. Kaden, który miała zabić dziewczynę, teraz pragnie zapewnić jej bezpieczeństwo, lecz nie jest to łatwe. Bezwzględny przywódca Vendy zaczyna interesować się Lią, jej Dar kusi Komizara, bo wie, że może wzmocnić jego władzę. I tak zaczyna się niebezpieczna walko o przetrwanie w mrocznym królestwie, gdzie nie ma litości i wybaczenia.

Pierwszy tom pochłonęłam w zastraszającym tempie i po skończonej lekturze długo leczyłam czytelniczego kaca. Jeśli nie znacie tej trylogii, to warto nadrobić, bo jest niezwykła. Młoda dziewczyna ucieka przed aranżowanym małżeństwem, lecz nikt nie przypuszczał, że cała sprawa przybierze tak dramatyczny obrót. „Zdradzieckie serce” zaczyna się w momencie zakończenia pierwszego tomu.

Venda jest mrocznym miejscem. Wszystko, co się w tej książce dzieje, oscyluje wokół Vendy. Ludzie są Vendą, państwo jest Vendą, nawet kobieta z przeszłości nazywa się Venda. Wiele przesłań i znaczeń, oraz ten niezwykły, przyciężki klimat, który owiał całą to opowieść.  Całość tworzy zgrabne tło dla toczących się wydarzeń i pomimo, że Venda jest surowym miejscem, gdzie dzieci dorastają za szybko, to w dziwny sposób, to miejsce fascynuje. Walka o władze toczy się na najwyższym poziomie i Lia uczy się obracać w tym świecie. Dziewczyna zaczyna grać w grę, której do końca nie rozumie, lecz z czasem nabiera wprawy.

Lia zmienia się na oczach czytelnika i już nie jest beztroską dziewczynką, lecz młodą kobietą, która doświadczyła za wiele. Lubię te dziewczynę, bo pomimo odpowiedzialności, która na niej ciąży, to nie robi z siebie męczennicy. Jest odważna i potrafi być też przebiegła. Troszkę stłamsiła ją Venda, ale takie życie i zagrożenie nie pozwoliło pokazać jej, że potrafi być też zabawna. Rafe i Kaden to bardzo ważne postacie, które wzbudzają masę emocji. Jeśli myślicie, że to kolejny trójkąt miłosny, to możecie odetchnąć, bo wcale tak nie jest. Miłość cały czas przewija się prze tę historię, lecz nie dominuje. Jest pokazana w naturalny sposób, bez ckliwości i patetycznych wyznań. Autorka zgrabnie ujęła uczucia między bohaterami i w naturalny sposób poprowadziła wątek miłosny, co w pełni mnie usatysfakcjonowało. Rafe ma lepsze i gorsze momenty, ale jestem całym sercem za nim! Jednak nad Kadenem załamywałam ręce z bezradności. Aż skręca mnie w dołu z ciekawości, jak potoczą się jego dalsze losy. W tej części pojawia się kolejny bohater. Komizar! Okrutny i przebiegły mężczyzna, który wystawi waszą cierpliwość na próbę. Bardzo burzliwa osobowość i charyzma, która momentami zachwyca.

Tajemnic w tej książce jest naprawdę sporo i powoli zaczynają wypływać na światło dzienne. Czuje ogromny niedosyt, bo autorka zaczęła tyle wątków i tak naprawdę, żadnego nie zakończyła. Mam nadzieję, że w finale wszystko zakończy i rozliczy każdego bohatera z jego przewinień, bo jestem bardzo pamiętliwą i mściwą czytelniczką i ci źli powinni zapłacić za swoje czyny. Jeśli chodzi o Dar, to jest dość tajemniczy i chwilami nie do końca go rozumiem.


Początkowo akcja toczy się równym rytmem. Poznajemy Vendę i jej mieszkańców. Z czasem wydarzenia nabierają tempa, a napięcie przybiera niebezpieczne rozmiary. Uwielbiam styl autorki. Dialogi są ogniste, klimat nieziemski, opisy zgrabne i nie za długie. Czyta się to po prostu obłędnie.

„Zdradzieckie serce” to porywająca powieść! Venda jest mrocznym i fascynującym miejsce, a w tym mroku można się zatracić. Mury zamku skrywają mrożące krew w żyłach tajemnice, które spijałam z kart powieści, delektując się każdym szczegółem. I w całym tym mroku znalazło się też miejsce na miłość, która choć piękna, to trudna i chwytająca za serce. Pięknie napisana powieść, w której znajdziecie sporo intryg, spektakularnych starć i tajemnic do odkrycia!  Gorąco polecam, bo Venda potrafi pochłonąć w całości! Gwałtowne emocje, szalona akcja i niezapomniana przygoda! Kocham to! 9/10