wtorek, 30 kwietnia 2013

Reckless- kamienne ciało" Cornelia Funke - recenzja


„Reckless – kamienne ciało” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Pani Corneli Funke. Jej książka mnie oczarowała do tego stopni, że od dziś jestem jej wierną fanką.

Ojciec Jakuba i Willa zaginął, kiedy byli jeszcze dziećmi. Matka bardzo cierpiała a i chłopcy z tego powodu nie mogli sobie poradzić. Jakub Reskless w chwilach zapomnienia udawał się do gabinetu ojca i w nim szukał pociechy. Pewnego razu odkrył, że lustro wiszące w gabinecie ojca przenosi do innego świata. Tam poznaje nowych ludzi i zaczyna inne życie. Stał się sławnym łowcą skarbów. Znalazł szklany pantofelek, czy magiczną chustkę, która potarta rodzi złote monety. Po latach jego dość niebezpieczne życie, staje się jeszcze trudniejsze. Will również udaję się na drugą stronę lustra. Lecz zostaje dotknięty  klątwą Czarnej Nimfy. Jego ciało zamienia się w kamień, unikalny nefryt. Will staję się Goylem, co dla Klary staję się ciosem, ukochana studentka podąża za nim, aby ocalić miłość swojego życia. Jak się okazało Nefrytowego Goyla chcą pojmać inni z kamiennymi z ciałami.

Cała ta sytuacja uświadamia Jakubowi, że popełnił błąd. Przez wiele lat ograniczał kontakty z bratem, aż do chwili klątwy. Kocha Willa i postanowił zrobić wszystko, aby go ocalić. Jest w stanie prosić o pomoc Czerwoną Nimfę , kobietę, od której zdołał uciec.

W tym świecie nic nie jest takie, jakie się wydaję. Na pozór przyjaciel a w rezultacie wróg, gdyż ma ukryte zamiary, często śmiertelne w skutkach. Kraina, w której rozgrywa się akcja jest w stanie wojny, co  utrudnia Jakubowi uratowanie brata. Ta misja jest jego celem i robi wszystko, aby brat go nie zapomniał, choć czasami prawda jest bardzo bolesna

„Jakubie, zapomnij, że miałeś brata. On zapomniał”

W tej książce naprawdę wiele się dzieję i nie jestem w stanie streścić wszystkiego. Jest w niej tyle akcji i szczegółów, że idealnie nadaję się do wielokrotnego czytania, za każdym razem dostrzeżecie coś nowego lub jakiś brakującą informacje, co prędzej wam umknęła.

Bohaterowie to barwna elita, w której nikt nie przynudza. Lisica, uratowana przez Jakuba wiecznie mu towarzyszy. Za sprawą magicznej sukienki zamienia się w zwierze, nie używa swojego prawdziwego imienia, po prostu jest Lisicą. Polubiłam ją, bo z pewnością draży Jakuba uczucie, tak głębokim i szczerym, że przez lata oglądała jego amory z innymi. Chłopak względem niej jest również opiekuńczy i ma nadzieję, że w przyszłości coś między nimi będzie. Jakubowi, Klarze i Lisicy towarzyszy karzeł Valiant, wydaje się zwykłym, chciwym wyzyskiwaczem, lecz były momenty, kiedy mnie zaskakiwał swoją wiernością i odwagą.

Narrator trzecioosobowy pokazuje nam przygody Jakuba, jak i przemyślenia Willa zmieniającego się w kamień. Wzruszyło mnie to niejednokrotnie. Jakub na naszych oczach traci brata, mimo to walczy równie zawzięcie jak na początku.
„Był sobie kiedyś chłopiec, który wyruszył z domu, żeby poznać, czym jest strach.”

Jak byłam mała nie czytałam baśni i teraz to nadrabiam. „Reckless” stworzyła niemiecka pisarka zainspirowana twórczością „baśniowych pisarzy” i przyznaję, że wykreowany przez nią świat w stu procentach do mnie przemawia. Unowocześniła go i przystosował do bardziej wymagającej młodzieży. Obawiałam się, że to będzie czytadełko dla dzieci. Mówię wam, że tak nie jest. Każdego uwiedzie, pełen pasji barwny świat usiany krwawymi przygodami, gdzie nawet jednosorożec jest niebezpieczny. Świetnie napisana książka, której fabuła intryguje i uzależnia. Książka o bratniej miłości, w której wszystko może się zdarzyć.

 Polecam i jeszcze raz polecam. 5/6
Dziękuję!!!


niedziela, 28 kwietnia 2013

"Odmieniec" Philippa Gregory - recenzja (przedpremierowa)


Philippa Gregory- już samo to nazwisko przekonało mnie do przeczytania tej książki. Z wykształcenia historyczka, zakochana w czasach Tudorów. Wielki sukces zdobyła dzięki książce  „Kochanice Króla”, która została zekranizowana. „Odmieniec” to pierwsza część jej najnowszego cyklu „Zakon ciemności”

Luca Vero wychował się w klasztorze, gdyż jego rodzice zostali porwani i prawdopodobnie nie żyją. Jego wieczna ciekawość i zapał do nauki doprowadzają, do tego, że bohater staję się wysłannikiem samego Papieża w celu ochrony świta i chrześcijaństwa przed końcem świata. Jego pierwsza misja polega na wyjaśnieniu tajemniczych zajść w klasztorze na ziemiach Lucretili. W drogę wyruszają z nim skryba Piotr, sługa i jednocześnie przyjaciel Freize. Od zawsze wyróżniał się urodą i znajomością języków i to Luca jest tytułowym „Odmieńcem”

Na miejscu odkrywają, że ksienią klasztoru jest Izolda. Dziewczyna straciła niedawno ojca i ziemie, które podstępem odziedziczył jej brat. Wysłał ją do klasztoru, w którym od jej przybycia zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Zakonnice lunatykowały,  miały stygmaty, ale sytuacja dziewczyny ulega zmianie, kiedy jedna z zakonnic umiera. Izolda i jej wierna przyjaciółka zostają oskarżone o ten okrutny czyn.

Bohaterowie książki są bardzo oryginalni. Właściwie to tylko Luca i Izolda są dość jasno przedstawieni. Izolda to typowa Pani Dworu, która zawsze była posłuszna swojemu Ojcu. Odnośnie jej towarzyszki Iszrak, nie dowiadujemy się o niej zbyt wiele. Tajemnicza i niezwykle zdolna. Uwielbiałam jej przekomarzanie z Freizem. Często pyskowała i była nieokiełznana. Sługa ma wielki  talent do zajmowania się zwierzętami, co przydało się  w drugiej części utworu. Wydaję się głupi, ale taki nie jest, niezwykle sympatyczny i uroczy. O bracie Piotrze nie wiemy prawie nic. Freize cichaczem nazywa go szpiegiem. Co z tego wyniknie? Prawdopodobnie dowiemy się w przyszłych częściach.

Narrator trzecioosobowy świetnie się sprawdza i miarowo rozwija akcje, tworzy napięcie  i wprowadza elementy thrilleru, niejednokrotnie dreszcz niepokoju przebiegł mi po plecach, kiedy wyobraziłam sobie obłąkane siostry. Przyznaję się, że obawiałam się wielu przypisów, gdyż akcja toczy się w 1453r, lecz język okazał się prosty i przystępny, co powoduje, że książkę dosłownie się pochłania. Dostrzegłam kilku powtórzeń a szczególności słowa herezja. Jego wielokrotność sprawiła, że słowo wyryło się w mojej głowie i nie chce jej opuścić.

„Odmieniec” to książka wciągająca i szczerze polecam. Autorka pokazuję nie tylko zaściankowość, ale i głupotę ludzką. Jest to wartościowe i znacznie podwyższa wartość książki. Wieśniacy osądzali ludzi bez zastanowienia i było to spowodowane strachem i niewiedzą. Nasi bohaterowie podczas swojej podróży dążą do rozwikłania intrygujących zagadek. Książa miła i sympatyczna, lecz sądzę, że to dopiero wstęp do serii i w następnym tomach lepiej poznamy naszych tajemniczych bohaterów, na czym bardzo mi zależy.

4+/6

Szczerze  i cieplutko dziękuję !!!!
 

sobota, 27 kwietnia 2013

KONKURS - majówka z wydawnictwem Egmont

Konkurs- Majówka z Wydawnictwem Egmont
 
 
 

REGULAMIN KONKURSU

 
 

1.         Organizatorem konkursu jestem ja, autorka bloga ZACZYTANA, nagrodą jest jeden egzemplarz książki „Króletwo łabędzi” i jeden egzemplarz „ Anioł stróż”

Sponsorem nagród jest wydawnictwo Egmont – zapraszam na stronę
 
2. Konkurs trwa od 27 kwietnia do 19 maja 2013r

 3. Wyniki zostaną ogłoszone do 3 dni od daty zakończenia konkursu.

4. Zwycięzca zostanie poinformowany drogą e-mailową i będzie miał 3 dni na wysłanie adresu na mój adres

5. Udział w konkursie mogą wziąć osoby zamieszkałe na terenie Polski.

6. Zwycięzca zostanie wyłoniony drogą losowania. I otrzyma jedną książkę.

7. Proszę o dołączenie do obserwatorów bloga. (nieobowiązkowe, ale miło by było)

ZADANIE:


Zostaw wpis w komentarzu poniżej, zawierający „zgłaszam się” oraz książkę którą wybierasz , podaj adres e-mail

Jedna osoba może wpisać się jeden raz

Powodzenia!!!


piątek, 26 kwietnia 2013

"Nowa Ziemia" Julianna Baggott- recenzja


Przyznaję, że ciężko mi pisać tę recenzję. Książka ta walnęła mnie w głowę i wstrząsnęła, do tego stopnia, że nie potrafię zebrać  myśli. Pani Julianna Baggott stworzyła intrygującą antyutopie, o której można czytać, ale nie w niej żyć!

Ziemie dopada globalny kataklizm. Wybuchy jak milion słońc, niszczą ziemię. Tylko nielicznym udaję się przeżyć, ludzie są zdeformowani i upośledzeni. Większość jest stopiona z jakimiś przedmiotami np. nasza bohaterka Pressia zamiast lewej pięści ma głowę lalki, inni stopili się z innymi ludźmi tworząc grupony lub pyły- ludzie stopieni z ziemią. Wśród tych nieszczęśników i ich świata ocalała kopuła, miejsce gdzie wybrańcy- znani, jako czyści, żyją spokojnie. Pozornie bezpieczne miejsce gdzie  władze sprawuję Willux, człowiek okrutny i zmodyfikowany. Koduje umysły młodych ludzi, a gdy nadchodzi czas Portrige, chłopiec ucieka przed bezwzględnym ojcem i szuka matki. W ucieczce, co prawda nie świadomie, pomaga mu piękna Lyda.

Narrator trzcioosobowy skacze pomiędzy Pressią, Pirtrige, Lidą i czasami El. Capitano. Pomimo tego, uważam, że to Pressia, dziewczyna z lalką jest główną bohaterka, to na niej narrator skupia większość swojej uwagi. Dziewczyna dba o swojego dziadka, lecz szesnaste urodziny są dla niej przełomowym momentem, to czas, aby wkroczyła do oddziałów   OPR- jednostki wojskowej, która krzywdzi, a jednocześnie walczy o obalenie kopuły- ale czy na pewno?

Mogłabym opowiadać tak bez końca, w tej książce akcja nie ustaje. Narrator pokazuje sceny z różnych perspektyw, zapewniając najsmaczniejsze kąski.
Odnośnie bohaterów to brak mi słów. Czy jest tu czarny charakter? Powiedziałabym, że to Willux, co do pozostałych, mam mieszane uczucia. El Capitano- zabija i walczy o życie. Powiedzenie tego uświadomiło mi, że nie ma w tym nic złego. Autorka stworzyła okrutny świat jednocześnie, aż za bardzo realny. Świat niszczy bomba atomowa, przecież to może się zdarzyć i to najbardziej mnie poruszyło. W tym przepełnionym głodem świecie ludzie potrafią zrobić wszystko, czy to jest złe? Nie mnie oceniać. Jednak trzeba się zastanowić, co my byśmy zrobili w obliczu głodu lub śmierci? To wszystko sprawia, że rozumnie bohaterów. Pressia w tym straszliwym świecie zaufała Bradwellowi, co stopniowo przerodziło się w głębszą znajomość- przyznaję, że tych dwoje mnie „porwało” swoją determinacją i silnymi charakterami.    

„Nowa Ziemia” to książka poruszająca. Mówi o rzeczach wartościowych. Oddziałuje na czytelnika i pokazuje ludzką naturę. Nie zawszę dobrą. W tej lekturze jest ogrom okrutnych scen, czy to złe? Myślę, że nie! Dzięki temu mamy możliwość poznawania  ograniczeń ludzkiej psychiki, w tak przepełnionym bólem świecie. Zmiękłam, kiedy zaczęłam ją poznawać. Najbardziej spodobało mi się, że w tym osobliwym środowisku, nadzieję niesie miłość i przyjaźń oraz nieprzewidywalność !!!

Czytając tę książkę, żyłam razem z bohaterami, widziałam w mojej wyobraźni wszystko co robili, odczuwałam  ich problemy, czułam nadzieje i ból. Książka ta we mnie  wniknęła i nie wyobrażam sobie poprzestania na tylko jednym tomie. Już nie mogę się doczekać  kolejnej części- mam nadzieję, że będzie równie wartościowa jak „Nowa Ziemia”

5+/6   ta książka was urzeknie realnością!!! Fenomenalny początek trylogii „świat po wybuchu”




Gorąco dziękuję !!!
 

 

piątek, 19 kwietnia 2013

"Wybrani' C. J. Daugherty - recenzja


„Wybrani” to książka, której nie mogłam się doczekać. Wielka reklama, ogrom pozytywów i świetna okładka. Musiałam przeczytać.

Allie jest zwykłą dziewczyną, która ma problemy. Jej sposobem na radzenie sobie z nimi jest alkohol, wandalizm i wszystko inne, co łamie prawo. Nie umie poradzić sobie z odejściem swojego brata, Christophera. Kiedy jej wybryki przekraczają ostateczną granice, rodzice wysyłają ją do prywatnej szkoły o nazwie Akademia Cimmeria. Szkoła jest mroczna i tajemnicza. Pierwszą osoba, która okazał je sympatie jest przystojny Sylvain. Szybko zbliżają się i zaczynają się spotykać. Allie zaprzyjaźnia się z jego przyjaciółmi. Jo- dziewczyna z problemami staję się jej przyjaciółka, oczywiście do czasu. W szkole przebywa intrygujący Carter- nie lubi snobów za to bardzo lubi Allie. Ich drogi z każdym dniem są coraz bardziej ze sobą splecione a bohaterowie pałają do siebie gorącymi uczuciami. Wszyscy kłamią a Allie robi co może, by odkryć prawdę. Tajemnicy dopełnia fakt, że niektórzy uczniowie należą do Nocnej Szkoły, która zajmuję się niewiadomo czym.

Co do bohaterów to sądzę, ze byli dość przewidywalni. Sylvain stwarzał pozory miłego i sympatycznego, lecz od razu rzuciła mi się w oczy jego oślizgłość i  fałsz. Cartera od razu polubiłam. Początkowo sprzeczał się z dziewczyną, ale robi wszystko, aby była bezpieczna. Łamie zasady i wyjaw jej kilka sekretów. Carter okazał się się bohaterem przykuwającym uwagę  swoją osobą i postawą, potrafi rozczulić  czytelniczki.

Okładka na pierwszy rzut oka wydała się idealna, lecz po przeczytaniu, kompletnie do mnie nie przemawia. Lubię okładki mniej osobowe, kiedy to czytelni wdraża w nie życie. Allie mi nawet pasuję, lecz chłopcy już mniej.  Ta zbyt mocno narzuca obraz bohaterów, przez co nic,  nie pozostaje dla myśli i wyobrażenia.

Akcja jest dynamiczna, i szybko się czyta, dzięki prostemu i młodzieżowemu językowi. Narrator trzecioosobowy skupia się tylko na Allie, miałam wrażenie, że to ona jest sprawozdawcą wydarzeń.

Ogólnie rzecz biorąc, to wszystko już było. Mroczna szkoła, gdzie tajemnica goni tajemnice. Dwóch chłopców zabiegających o tę samą uczennicę? SCHEMAT !!! Niebezpieczeństwo grożące główniej bohaterce? Do przewidzenia.   Lecz pomimo tych kilku wad, książkę pochłonęłam bardzo szybko. Mam na to tylko jedno wytłumaczenie. Jeśli ktoś czytał książki  o tej tematyce, to nie znajdzie w niej nic nowego, jeśli ktoś nie czytał, to powinien. Uwielbiam Lektury z prywatną szkołą, nawet, jeśli już jest ich pełno. Moje ogólne wrażenia, prowadzą do wniosku, że to najlepsza książka ze szkołą w tle, nie znajdziecie w niej wampirów, wilkołaków a nawet końca świta, choć nie wiem, czego się jeszcze spodziewać . Książka mówi o elitarnej grupie, która intryguje i ciekawi.  „Wybrani” pozostawili po sobie wiele pytań a żadnych odpowiedzi, więc z nie cierpliwością czekam na następną część.

PS: I mam nadzieję, ze autorka nie z partaczy  sprawy z Allie i Carterem, bo po tym zdarzeniu z Sylvainem nie zdzierżę kolejnego trójkąta.

4+/6  

wtorek, 16 kwietnia 2013

"ATLANCI TOM I- Kakrachan" Olis Nari Lang - recenzja


Azyl, to nowe wydawnictwo, które powstało, aby wydać tą właśnie książkę. Fakt ten mnie zafascynował i zaskoczył. Nabrałam ogromnej ochoty na poznanie „Kakrachana”, wydawnictwo  zaufało autorowi, który chcąc pozostać anonimowy, pisze pod pseudonimem. Wydawnictwo uwierzyło w sukces jego talentu a ja uległam czarowi dążenia do osiągnięcia wyznaczonego celu i spełniania marzeń.

Nie ukrywam, że z wielkimi oczekiwaniami otworzyłam książkę. Bałam się, że nie sprosta moim wymogom, ale jaki był mój szok, kiedy tak podstępnie mnie omotała.

„Kakrachan” to historia opowiadająca życie Dalemy. Dziewczyna ma siedemnaście lat, właściwie cykli, gdyż taką miarą liczą upływający czas . Mieszka z rodzicami w Supali, jest to jedna z koloni Atlantydy. Dalema rozpoczyna naukę w Ilumenie. Szkoła jest przepustką do spełnienia jej marzeń- pragnie wziąć udział w wyborze. Dzięki zajęciom szkolnym ma okazję być bliżej Zamira, którego darzy wieloletnim uczuciem. Zajęcia szkolne są lekkim szokiem, ponieważ nie zawsze są prowadzone tak jak powinny. Dalema buntuję się okrucieństwu, a to stwarza nowy problem. Ma zostać jedną z Widzących Prawdę, lecz wtedy jej marzenie się nie spełni.

Bohaterka jest żądna wiedzy. Z początku trochę mnie irytowała, była wystraszona i jąkała się, lecz z biegiem wydarzeń zaczęła dorastać. Nabrała pewności siebie i odwagi, co mi zaimponowało. Potrafiła stanąć w obronie swojego zdania i choć często na tym traciła mówiła to, co myśli. Jej niewyparzony język, kilka razy ściągnął na nią kłopoty, ale i uznanie Namiestnika. Dalema należy do bohaterów, których nie sposób nie lubić, z przyjemnością poznawałam jej dalsze przygody. Kiedy odkryła, że Zamir należy do Podziemia, zaczęła silnie dążyć do poznania prawdy. Chłopak jest bardzo tajemniczy i mam nadzieję, że w przyszłości poznamy go lepiej.

Początek książki, jest troszkę dezorientujący.  Trzecioosobowy narrator skacze między Dalemą, innymi koloniami oraz wspominkami z przeszłości, przez co nie mogłam się skupić. Tylko to mi się nie podobało. Kiedy już całkowicie oddałam się lekturze nie mogłam się dosłownie oderwać. Książka wygląda na niepozorną, lecz taka nie jest. Prawie 600 stron i to drobnego druku, świetnie się sprawdza na kilka dni. Język jest prosty a opisy niezwykle barwne, dzięki czemu czyta się szybko i przyjemnie.

„Kakrachan” okazał się książką wartą przeczytani i godną polecenia. Całość jest owiana tajemnicą, a czytelnik momentami pragnie bardziej od bohaterów poznać odpowiedzi. Temat jest oryginalny i niepowtarzalny, wiec jeśli macie ochotę na coś nowego, to ta książka wam to zapewni.  Znajdziecie w niej to co najlepsze, intrygę, tajemnicę i miłość a całości dopełniają bohaterowie z silnymi charakterami. Po zakończeniu „Kakrachana” nie pozostało mi nic innego, jak wyczekiwać tomu II.

Polecam szczerze zafascynowaną, tym olśniewającym debiutem 5-/6
 
dziękuję :
 

niedziela, 14 kwietnia 2013

"Zbrodnia i Kojot" Kevin Hearne - recenzja


Aż trudno uwierzyć, że „Zbrodnia i kojot” to czwarta część „Kronik Żelaznego Druida”. Seria stworzona przez Kevina Hearna, okazała się  bardzo przyjemnym oddechem na ponury dzień. Potrzebowałam czegoś lekkiego i optymistycznego, dlatego bez obaw sięgnęłam po kolejne przygody Irlandzkiego Druida.

Z ostatniego tomu wiemy, że Atticus nieźle namieszał i ściągnął na siebie nowe kłopoty. Nie wiem czy to jeszcze możliwe, ponieważ bohater ma dziwne skłonności pozyskiwania nowych wrogów. Działa jak magnes z niekorzyścią dla siebie, ale z korzyścią dla czytelnika, nie pozwalając nam się nudzić. A jeśli nasz druid umiera ( nie bójcie się, to upozorowana śmierć, każdy ratuję się jak może) zapowiada nowe kłopoty. Bohatera przytłaczają problemy i czasami wydaję się nimi zmęczony do tego stopni, że szuka pomocy u Kojota. Kojot to Bug oszustów i nie zdziwiłam się, kiedy w ich umowie (nieuczciwie) uszczknął coś dla siebie. Tak, więc O’Sullivan po zawiłej intrydze musi walczyć i z groźnymi bestiami skórokształtnymi. Sama walka wymaga wiele trudu a sytuacji nie poprawia gniew Hel. Druid jest paranoikiem i stara się być uważny, lecz dziwnie łatwo daję się wkręcić w układy, na których on traci. Sama nie wiem, czy jest to spowodowane jego lekkomyślnością, pośpiechem czy nadzwyczajnym pechem.

Jak zawsze uległam czarowi Druida i Oberona. Tworzą udany i zżyty duet. W tej części wilczarz wydaję się jakby mądrzejszy a ich rozmowy poważniejsze. Oczywiście nadal mnie bawił ich ironiczny wydźwięk, ale też podchodziłam do nich z czułością. Uwielbiam ich rozmowy w myślach i zawsze mi ich mało. Co do Granuaile, bardzo ją polubiłam, co prawda zawsze tak było, jednak teraz udowodniła swoją wartość. Bardzo pilna i oddana swojemu sensie, pokazała, że jest godna zaufania. Na początku swojej znajomości troszkę flirtowali, lecz odkąd jest uczennicą Atticusa ich relacje uległy zmianie. Osobiście uważam, że idealnie do siebie pasują i tworzyliby piękną parę.

„Kroniki Żelaznego Druida” słyną ze swojego humoru i oryginalnego bohatera. Ten, kto czytał, to wie, a kto nie, powinien nadrobić zaległości, bo naprawdę warto. Jeśli chodzi o „ Zbrodnie..” czuję lekki zawód. Podczas czytania nie chichotałam tak często jak przy poprzednich tomach. Autor skopił się na wierzeniach indiańskich, co niekoniecznie do mnie przemówiło. Pomimo tych kilku wad, nadal jestem pod urokiem Atticusa i z pewnością przeczytam następy tom z jego przygodami. Jestem ciekawa, co jeszcze Pan Kevin wymyśli. Pokłady jego wiedzy i wyobraźni najwidoczniej są niewyczerpalne. W umiejętny sposób do swoich książek wplata, zdrady, intrygi i kradzieże. Książka jest niezwykłą, niepowtarzalną przygodą, podczas której spędziłam miłe chwile.

Polecam 4/6
Bardzo dziękję!