poniedziałek, 26 sierpnia 2013

"Ukryta" P. C. Cast + Kristin Cast - recenzja


„Ukryta” to już dziesiąta część słynnego cyklu „Dom Nocy”, którym panie Cast zyskały wielką popularność i miliony nastoletnich fanek.

W poprzedniej książce krąg Zoey ujawnił prawdziwą naturę Neferet i dzięki temu Najwyższa Rada Wampirów dostała dowody, co do nikczemnych zamiarów kapłanki. W książce pojawiło się kilka zwrotów akcji, lecz nie jakiś fenomenalnych. Kalona zmienił front i stanął po stronie Zoey, Smok został pochowany, przyjaźń Bliźniaczek się rozpada a Auroks robi wszystko, aby przeciwstawić się mrocznej naturze, jednak najbardziej wstrząsające wydarzenie to porwanie babci Zoey. Młodzi adepci są w stanie zrobić wszystko, aby ją uwolnić, jednak zadanie to okazuje się bardzo trudne.

Przyznaję, że „Ukryta” mnie rozczarowała. Akcja okazała się bardzo słabym punktem książki. Przez pierwsze dwieście stron praktycznie nic się nie działo. Większość wydarzeń była raczej przegadana i pełna przemyśleń, które nawiązywały do wydarzeń z poprzednich części i było to mało ciekawe, ponieważ ile można czytać o tym samym. Całe szczęście, że ostatnie sto stron okazoło się wciągające. Kiedy babcia Zoey została uprowadzona a bohaterowie zaczęli działać. Tutaj już z przyjemnością oddałam się lekturze.

Jeśli chodzi o bohaterów to nikt mnie nie zaskoczył, może tylko Erin i fakt, że coraz bardziej oddala się od bogini mnie zdziwił, ale poza tym nie pojawiły się żadne zaskakujące przebłyski.

„Ukryta” okazała się słabą odsłoną cyklu. Jest to już dziesiąta książka i fakt, że tak mało posunęliśmy się do przodu skłania mnie do zastanowienia się nad kontynuowaniem „Domu nocy”. Mam wrażenie, że autorki naciągają całą historie, co niekoniecznie jest dobre. Pomimo, że ta część jest słaba sięgnę po kolejną książkę, ponieważ chce poznać finał i rozwiązanie wszystkich tajemnic. Czy polecam? Tylko i wyłącznie zakochanym w „Domu Nocy”.

3/6
Dziękuję!!!
 

10 komentarzy:

  1. Jeszcze tej części nie czytałam, ale na pewno ją przeczytam, bo już od dawna mam ją w planach, ale dzięki Tobie już wiem, że niczego wielkiego nie mam się spodziewać. :) Fajna recenzja. Oby tak dalej! Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jestem po Ukrytej. ;) Jakbyś zauważyła, to autorki mają taki styl, przez pierwsze 200 stron nic się nie dzieje, by potem wszystko wybuchło na raz. ;) Ja milo wspominam tą część, jak i wcześniejsze i z pewnością sięgnę po kontynuację ;)

    Pozdrawiam serdecznie! :)
    D.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyli dobrą decyzję po ósmym tomie podjęłam o niekontynuowaniu czytania tej serii... W drugim akapicie o Kalonie to zdanie - masz błąd w jego imieniu :) A i widze z tego akapitu, że autorki jakoś tak, chwytają się wszystkiego, żeby tylko jakoś urozmaicić serię. Może lepiej by było, gdyby skończyły trochę wcześniej niż po tych kilkunastu tomach...

    OdpowiedzUsuń
  4. Przebrnęłam chyba tylko przez pierwsze trzy tomy i jakoś nie ciągnie mnie dalej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja również przeczytałam tylko trzy. jak dla mnie to szkoda czasu na te książki, lepiej zabrać się za coś ciekawszego ;)

      Usuń
  5. Ja już jakiś czas temu zakończyłam przygodę z tą serią i kolejne tomy nie wzbudzają mojego zaintersowania

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak dla mnie tylko początek był w miarę dobry. Później zaczęło się kombinowanie i o jakoś mnie to zniechęciło ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zostałaś nominowana do The Versatile Blogger! Więcej na: http://projekt-raj.blogspot.com/p/the-versatile-blogger.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Zastanawiam się czy ten cykl się kiedykolwiek skończy. Mi osobiście już pierwsza część się nie podobała, podczas gdy Ciebie zawiodła dopiero (albo AŻ) dziesiąta :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przyjaźń jest jak ognisko jeśli przy nim uśniesz to wygaśnie.

    OdpowiedzUsuń