wtorek, 18 czerwca 2019

"Księżycowy medalion" Peter Bunzl - RECENZJA


Jack Door jest słynnym złodziejem, znanym również jako Walet Karo. Iluzjonista i sztukmistrz specjalizuje się w ucieczkach i kiedy nadarza się okazja, Jack ucieka z więzienia i zmierza do Brackenbridge. Pragnie Księżycowego medalionu, który jest kluczem do zdobycia Diamentu Krwawego Księżyca. Na jego drodze stają jednak Robert, Lilly i Malkin, którzy krzyżują mu plany. Przeszłość Roberta powoli wychodzi na jaw, a rodzinne sekrety nie tylko szokują, ale i przerażają! Czy i tym razem trójka przyjaciół wyjdzie cało z opresji?
Peter Bunzl stworzył niezwykły świat, który jest bardzo ciekawy. Dziewiętnastowieczna Anglia, w której mechanika wiedzie prym. Mechanimale, to mechaniczne zwierzęta. Mechanikony, to mechaniczni ludzie, a hybrydy to ludzie z elementami mechanicznymi. Oczywiście jest dużo więcej zmian, a wynalazki  urozmaicają ten świat. Ojciec Lily jest słynnym konstruktorem, którego zdolności ściągają na nich niepożądaną uwagę. Wszystko to wpływa na klimat tej powieści, który jest po prostu wyjątkowy.
Głównymi bohaterami są Lily, Robert i Malkin. Wszechwiedzący narrator relacjonuje wydarzenia dotyczące bezpośrednio trójki przyjaciół. Lily i Robert przyjaźnią się i ta przyjaźń jest bezinteresowna, z prawdziwą przyjemnością spoglądałam na łączącą ich relację. Bardzo sympatyczni bohaterowie. W tej części pojawiają się nowe postaci i każdy z nich ma coś w sobie, co sprawia, że jest bardzo charakterystyczny i łatwo zapada w pamięci.  
Główny wątek, to walka o Księżycowy Medalion i wszystko sprowadza się do tego tematu i zagadki, którą bohaterowie starają się rozwikłać. Jednak nie to wzbudziło moje największe zainteresowanie. Robert czuje się samotny, tęskni za ojcem i pragnie odnaleźć matkę, której nie widział od lat. Ten wątek okazał się najbardziej burzliwy i wzbudził dużo emocji. Przyznaję, że chwilami byłam zła, bo nie rozumiałam postępowania matki Roberta i choć miała swoje powody, to dla nie były one niewystarczające. Młodzi czytelnicy poznając losy chłopca, zauważą jego tęsknotę i próby poradzenia sobie ze stratą, i może dzięki temu sami docenią to, co mają wokół siebie?
Jeśli miałabym się czegoś doczepić, to tego, że bohaterowie mają po trzynaście lat, a beztrosko przemierzają Londyn i nieustannie pakują się w niebezpieczne sytuacje. Jest to trochę naciągane, jednak, kiedy przymknie się na to oko, to całość jest bardzo przyjemna w odbiorze. Choć z drugiej strony, w dziewiętnastym wieku, dzieci miały więcej swobody i  z pewnością były bardziej samodzielne.

„Księżycowy medalion” to powieść przede wszystkim przygodowa, jednak znajdziecie w niej również zagadki kryminalne i elementy magii, co tworzy mieszankę wybuchową. Zawrotna akcja nie pozwala oderwać się od lektury, a nieoczekiwane zwroty akcji, wprawią Was w osłupienie. Jak najbardziej polecam dzieciom i młodszej młodzieży! 7/10

3 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż raczej nie moje klimaty, ale gdybym miała w rodzinie młodszych kuzynów/kuzynki, którzy lubili by czytać to z pewnością bym im poleciła tę książkę. Na dodatek ja nie przepadam za fantastyką, więc nawet jeśli bym przeczytała to mogłaby mi nie przypaść do gustu ;(.

    Pozdrawiam,
    Lady Spark
    [kreatywna-alternatywa]

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten blog oceniam bardzo wysoko,ponieważ jest bardzo dużo informacji na tym blogu.W przyszłości będę tutaj wracał.

    OdpowiedzUsuń