środa, 31 maja 2017

"Żerca" Katarzyna Berenika Miszczuk - recenzja

Noc Kupały zakończyła się tragicznie, po tak szokujących wydarzeniach Gosia robi wszystko, by dojść do względnej równowagi psychicznej. Zarówno młoda szeptucha ja i Baba Jaga całkowicie oddają się pracy. Nowy początek nie jest tak piękny jak powinien, bo śmierć pozostawiła po sobie głębokie ślady, a miłość, która winna wzmacniać, jest gorzkim przypomnieniem, że Mieszko wyjechał. W Bielinach pojawia się nowy żerca, który staję się główną atrakcją miasteczka. Bogowie wykazują wzmożone zainteresowania Gosławą, a Swarożyc domaga się spłaty długu. Życie Gosi do najłatwiejszych nie należy, a żeby dziewczyna się nie nudziła, musi odnaleźć jeszcze myśliwego, który przemierza puszcze mordując demony i boginki. Dziewczyna jest bardzo zdeterminowana, bo choć chcę pomóc, to wszyscy myślą, że to ona dokonuję tych bestialskich mordów!

„Żerca” to trzeci tom bestselerowej serii „Kwiat paproci” i mój zachwyt nad tym cyklem nie słabnie, a wręcz rośnie z każdą kolejną książką. Niezwykle oryginalna fabuła i motywy słowiańskie czynią z tej historii coś niewątpliwie wyjątkowego. Nasze legendy również zasługują na uwagę, a panteon słowiański ożywa na kartach powieści i uświadamia czytelnikowi, iż dawno zapomniane legendy i bóstwa są ciekawsze niż hollywoodzkie wizję demonów. Bogowie stanowią personifikację potężnej i nieprzewidywalnej przyrody i tak oto Mokosz jest boginią płodności, a Swarożyc ognia. Bogowie są nieśmiertelni i bardzo kapryśni, o czym przekonacie się czytając tę książę.

Po lekturze „Żercy” myślę o Gosi z pewnym rozczuleniem, bo dziewczyna dorasta na oczach czytelnika. Przyjeżdżając do Bielin była sceptyczną hipochondryczką, która bała się własnego cienia, lecz styczność z bogami szybko nauczyła ją wiary. Dziewczyna staję się kobietą, która zaczyna cieszyć się pracą szeptuchy, co przyjęłam z ulgą i zachwytem. W końcu stała się bohaterką, którą można podziwiać, ale i akceptować jej wybryki, które często wyciskają łzy śmiechu. Baba jaga zeszła na dalszy plan i pozwoliła Gosi się wykazać. Nowy żerca z pewnością wzbudza zainteresowania i coś czuję, że w przyszłości jeszcze namiesza. Co się tyczy Mieszka, to są chwile, kiedy chciałam go zlinczować za to bezsensowne milczenie, by moment później przytulić i ukoić jego smutki. Trochę kontrowersyjny bohater i do tego bardzo tajemniczy, lecz nadal czuję niedosyt, bo chciałabym, aby autorka poświęciła mu więcej uwagi. 


Akcja nie jest szczególnie zawrotna, raczej płynie gładko, chwilami wręcz spokojnie. Dopiero końcówka jest intensywna, a zakończenie dosłownie szokuję, a ja nienawidzę takich zakończeń! Nie wiem, czy mam wrzeszczeć, płakać, zamknąć się w pokoju bez klamek, czy też zacząć czytać serię od nowa, by umilić sobie czekanie na czwarty tom. Chyba wiecie, co wybrałam! Cykl ten mogłabym określić mianem obyczajówki fantastycznej, bo głównie opowiada o życiu Gosi w Bielinach i jej naukach. Oczywiście romans przybiera na sile, co mnie w pełni satysfakcjonuję. Jest to jedna z moich ulubionych serii i wielkie brawa dla Pani Kasi za pomysł i piękne wykonanie.

„Żerca” to połączenie tradycji, zabobonów i wiary, które przetrwały zderzenie z rozwojem techniki. Pięknie napisana książka o słowiańskich legendach, potężnych i nikczemnych bogach oraz ludziach, którzy dla miłości zrobią wszystko. Cudowny, eteryczny klimat, a także  intrygujące postaci, sprawiają, że łatwo pokochać tę książę, a miłość i uznanie dla autorki rośnie z każdą kolejną powieścią!  Aż nabrałam ochoty, by ponownie odwiedzić Góry Świętokrzyskie!

5+/6

Dziękuję!!

niedziela, 28 maja 2017

"Masza i Niedźwiedź - czytam i układam", "Masza i Niedźwiedź - witajcie w moim lesie!" - recenzja

„Masza i niedźwiedź” to bajka, którą poznałam niedawno, a to za sprawą mojej córeczki, domagającej się coraz to nowych bajek. Tym razem padło na niesforną Masze. Cała moja rodzina pokochała szaloną dziewczynkę i jej nieprzewidywalne pomysły. Każda możliwość zabawy z dziećmi, która przy okazji nauczy pociechy czegoś nowego, jest wspaniałą możliwością, a by dziecko z ciekawością i zapałem podeszło do wykonywania zadania, najlepiej wykorzystać jego ulubionych bohaterów.

„Masza i Niedźwiedź – Leśnie szablony” to wspaniale wydana książka dla dzieci! Znajdziecie w niej połączenie wiedzy o niedźwiedziach oraz faktów z filmu. Jednak 8 szablonów znajdujących się w książce, sprawiają, iż ta pozycja jest warta uwagi. Solidność wykonania jest tutaj bardzo ważna, gdyż musi przetrwać naprawdę wiele. Technika i sposób wykorzystania szablonów jest dowolny. Można malować farbami, rysować kredkami oraz pisakami. Jest to prawdziwa i wciągająca zabawa, która sprawi ogromną frajdę dzieciom. Zabawa rozwija zdolności manualne oraz wzmaga koncentrację. Solidne wykonanie i barwne strony są idealnym dopełnieniem.

„Masza i Niedźwiedź - czytam i układam” to połączanie książki oraz puzzli. Po raz pierwszy spotykam się z czymś takim i miałam mieszane uczucia, które szybko przerodziły się w zadowolenie. Moja córeczka z prawdziwa radością zabrała się za układanie puzzli. Pięć, trzydziestoelementowych układanek, które znajdują się wewnątrz książki. Na jednej stronie znajdziecie krótką anegdotkę nawiązującą do obrazka, którą starsze dziecko z łatwości przeszyta samo. Jako pierwsza czytanka sprawdzi się idealnie. Strony są zrobione z grubej i solidnej tektury. Jest to książka idealna na prezent, z pewnością robi wrażenie zarówno na dzieciach jak i dorosłych. Moja córeczka była zachwycona, początkowo należy uważać, by elementy się nie pomieszały i sądzę, iż jest to pozycja dla dzieci powyżej czterech lat, by od razu nie zdewastowały książki. Starsze maluszki docenią możliwość układania obrazków z ulubionymi bohaterami, a czas spędzony z Maszą i jej przyjaciółmi sprawia dzieciom ogromną  radość.

Polecam 5/6 

Dziękuję !!!

środa, 24 maja 2017

"Tysiąc odłamków ciebie" Claudia Gray - recenzja

Marguerite jest córką znanych naukowców, którzy stają na granicy przełomowego odkrycia. Kiedy ojciec dziewczyny ginie w podejrzanym wypadku, wszystko wskazuję, że za zabójstwem stoi jeden ze studentów fizyka. Marguerite pragnie zemsty. Wraz z przyjacielem Theo, wyrusza w podróż i przemierza wymiary, bo ma jeden cel. Zabić Paula Markova.

„Tysiąc odłamków ciebie” to książka bez dwóch zdań wciągająca, ale niepozbawiona wad.

Autorka wykreowała świat podobny do naszego, jednak odrobinę bardziej rozwinięty. Naukowcy odkryli istnienie innych wymiarów. Niektóre są do siebie bardzo podobne, lecz zdarzają się i takie, które potrafią zaskoczyć. W każdym ze światów można spotkać tych samych bohaterów, w niektórych oni nie zaistnieli i do takich nasi bohaterowie nie mogą się przenieść. Wszystko zależy od wyborów i podejmowanych decyzji. Bardzo podoba mi się ten świat, ponieważ daje on niezliczone możliwości pokierowania akcją, która jest zawrotna. Bohaterowie przeskakują z wymiaru do wymiaru, co wprawia ich w dezorientację, lecz szybko wychodzą z szoku i zaczynają działać.


W całej historii chodzi nie tylko o zemstę i to podejrzewałam od samego początku. Nie zawiodłam się pod tym względem, gdyż w tym zakresie pojawiło się kilka szokujących zwrotów akcji i tajemnica, której odkrycie zajęło mi sporo czasu.

Tak jak wspomniałam, książkę czyta się bardzo szybko i z prawdziwą przyjemnością, lecz pojawiło się kilka zgrzytów, których nie mogę pominąć. Wątek miłosny jest wyraźnie zarysowany, lecz tak schematyczny, że aż byłam zdziwiona takim rozwojem spraw. Bohaterka jest młoda i tak też się zachowuję, często myli priorytety i jeśli chodzi o miłość, to jej wątpliwości oraz reakcję były całkowicie przewidywalne. Klasyczny trójkąt miłosny nie zachwyca i całe szczęście, że koniec książki dobrze rokuje na przyszłość.

Marguerite jest główną bohaterką i to bardzo sympatyczna dziewczyna. Z pewnością kieruję się uczuciami, ale jest odważna i szczera. Paul oraz Theo również odgrywają ważną rolę, ale to Paul skradło moje serce. Jest chyba najlepiej wykreowaną postacią i przede wszystkim tajemniczą.

„Tysiąc odłamków ciebie” zabrało mnie w międzywymiarową podróż, dzięki której doświadczyłam nieoczekiwanych uczuć! Zaskakujące światy, które swoją realnością potrafią przerazić, stanowią cudowne tło dla toczących się wydarzeń. Intrygi, żądza władzy oraz uroczy fizyczny żargon, tworzą mieszankę wybuchową! A miłość jest ogniem, który może to wszystko podpalić i  doprowadzić do wybuchu emocji. Świetna książka dla młodzieży, choć nie jest idealna, to na pewno wciągająca. Niecierpliwie czekam na tom drugi! A okładka? Mogłabym na nią patrzeć godzinami! Piękna!

4+/6

Dziękuję!

sobota, 20 maja 2017

"Więzy krwi" Patricia Briggs - recenzja

„Więzy krwi” to drugi tom kultowej serii Urban Fantasy o zmiennokształtnej Mercedes Thompson. Z radością i czystym sumieniem mogę powiedzieć, że ta książka całkowicie przewyższa swoją poprzedniczkę, a podobno dalsze części są jeszcze lepsze, aż zacieram rączki na myśl o kontynuacji przygód Mercy.

Mercedes jest mechanikiem samochodowym i jedyną w swoim rodzaju zmiennokształtną. Wychowana przez wilkołaki nieodwracalnie jest z nimi związana. Dawna miłość nie pozwala o sobie zapomnieć, a Alfa mieszkający po sąsiedzku, nieustannie zaprząta jej myśli. Jeśli sądzicie, że to ckliwy romansik, to całkowicie się mylicie. Jest to kryminał, przygotówka, w malutkiej tylko części romans, a wszystko okraszone jest sporą dawką magii oraz przemocy. Tym razem Mercedes musi zmierzyć się z siłami ciemności, bo w mieście zaczyna dochodzić do niewyjaśnionych aktów przemocy, a miejscowa chmara wampirów prosi ją o pomoc. Czy niepozorny kojot zdoła pokonać zło i samemu przy tym nie zginąć?

Akcja jest zawrotna i zdumiewa złożonością od pierwszej strony! Pierwszy tom mnie oczarował, bo to gatunek, w którym od lat się zaczytuję, lecz znalazłam kilka minusów. Ten akceptuję w pełni takim jakim jest. Jeśli chodzi o kontynuacje serii, to jestem pozytywnie zaskoczona. Autorka ma pociąg do opisów i to mało znaczących. Tutaj również kilka się znalazło i wszystkie zwracają na siebie uwagę, lecz jest ich bardzo mało, co kompletnie mi nie przeszkadzało. Cała reszta jest bardzo dobra. Bohaterka jest w ciągłym ruchu, a ja w wielkim skupieniu śledziłam poczynania Mercy.


Fabuła jest gęsta i przyznaję, że początkowo trudno rozwikłać całą zagadkę, oczywiście jest to plusem. Bohaterka nie jest niezwyciężoną wojowniczką, co przyjęłam z ulgą. Autorka w bardzo rozmyślny sposób obdarzyła Mercy magicznymi zdolnościami, bez większej przesady wykreowała silną i sympatyczną bohaterkę, która lubi się buntować. Adam, alfa miejscowej sfory, należy do moich ulubieńców, lecz nadal nie jestem w pełni zadowolona. Chcę więcej tego wilka! Wampiry zaprezentowały się troszkę z innej strony, a mam tu na myśli szczególnie Stefana! Jest mrocznie, niebezpiecznie i bardzo krwawo.


Nie bez powodu czytelniczy wracają do tej serii, a „Więzy krwi” to tylko potwierdzenie wyjątkowości tego cyklu i co z przyjemnością stwierdzam, książka jest lepsza od pierwszego tomu. Tendencja zwyżkowa rzadko jest spotykana, więc ty bardziej polecam. Nieprzewidywalne zwroty akcji, krwawe sceny, a ostatnia to już przyprawiała mnie o gęsią skórę, oraz Mercy, która bezproblemowo zjednuję sobie sympatię czytelników, czyni z tej serii kawała dobrej literatury fantasy. Może nie krzykniecie WOW! To objawianie roku! Ale westchniecie usatysfakcjonowani z przyjemniej i wartej powtórki lektury!   5/6

niedziela, 14 maja 2017

"Śmiało, Angel!" Joss Stirling - recenzja

Angel jest zdolną i niekrzesaną dziewczyną. Nadmiar energii przelewa na muzykę, lecz czasami ta żywiołowość przysparza jej kłopotów. Sawancki dar, jaki posiada wymaga skupienia i siły, by nikt nie odkrył, kim jest naprawdę. Kiedy na muzycznym festiwalu spotyka gwiazdę rocka Marcusa, jej zdolności zaczynają szaleć równie mocno, co uczucia. Tę dwójkę połączy silna chemia i nieznana siła, lecz chwiejne zaufanie, które może runąć w każdym momencie, uświadamia im, że przed nimi jeszcze długa droga. Zagrożenie czyha z każdej strony, czy Angel i Marcus udźwigną prawdę i nie pozwolą tej miłości zgasnąć?

Świat sawantów jest mi dobrze znany, ponieważ serię o braciach Benedictach czytałam już jakiś czas temu. Pierwsze 3 tomy opowiadały losy trójki z najmłodszych braci i miałam nadzieję, że dogłębnie poznam historię wszystkich przystojniaków. Mój plan się nie powiódł, bo autorka miała inną wizję. Poprzednia książka oraz ta dotyczą dziewczyn, które co prawda są w jakiś relacjach z braćmi i ich historia w pewnym stopniu zostaję ujawniona, lecz jest to drugorzędny wątek, który jest miłym dodatkiem. Sawnci to ludzie posiadający pewnego rodzaju zdolności, które muszą ukrywać, a skoro jest sekret, to i są takie osoby, które są w stanie zrobić wszystko, by owe tajemnice ujawnić światu. Zagrożenie rośnie, ale nie wzbudza tak silnych emocji jak wątek romantyczny, bo jest to przede wszystkim romans dla młodzieży.

W książkach autorki podoba mi się to, że wydarzenia w każdej książce toczą się w innym miejscu. Dodaje to świeżości i zaskakuję czytelnika. Akcja jest zawrotna! Angel wyjeżdża na festiwal muzyczny i to tam rozgrywa się większość wydarzeń. Nie mogłam oderwać się od lektury, dynamiczne dialogi, pełne ciętych ripost, to tylko jeden z plusów. Do kolejnych z całą pewnością zaliczę muzykę, która sączy się z kart powieści. Bohaterowie kochają to, co robią i dzielą się swoim talentem z innym. Nawiązanie więzi z bohaterami jest łatwe!


Największą zaletą książki jest sama główna bohaterka. Angel wymiata! Jest naładowana pozytywną energią, a jej frywolność i bezpośredniość udzielała się również mi. Uwielbiam takie osoby, które w niewymuszony sposób ściągają na siebie uwagę, bo lubią szaleństwa, szybkie działanie i wieczny pościg za marzeniami i przygodą. Taka jest właśnie ta dziewczyna. Wiecznie skora do zabawy! Jest niezwykle emocjonalna, co utrudnia jej kontrolowanie daru. Owszem, popełnia błędy, ale kto tego nie robi? Jej relacje z rockmenem nie należą do najłatwiejszych, jednak ja murem stałam za Angel, co czyni ze mnie mało tolerancyjną osobę, która nie jest skłonna do wybaczania.  Marcus jest słodki, jednak jego sceptycyzm oraz rezerwa, z jaką traktuję Angel, mocno mnie wykurzały. Wydaję mi się, że Angel jest tak wyrazistą postacią, że przyćmiła wszystkich!

„Śmiało, Angel!” To idealna książka dla młodzieży, opowiada o sile przyjaźni i miłości, która wymaga poświęceń. Książkę czyta się wyśmienicie i to w pełnym skupieniu. Angel serwuję czytelnikowi niezapomnianą przygodę. Jej osobowość jest nie do podrobienia, więcej takich bohaterek! Gorąco polecam, bo energia bijąca od Angel wpływa również na czytelnika i sprawia, że uśmiech nie schodzi z twarzy bardzo, bardzo długo.

5/6 

Dziękuję!

Patronat !

środa, 10 maja 2017

"Buntowniczka z pustyni" Alwyn Hamilton - recenzja

Amani najbardziej na świecie pragnie wolności. Surowy wuj, trudne życie i nienawiść ze strony najbliższych nie pozwalają dziewczynie w pełni posmakować młodości. Amani doskonale posługuję się bronią i by ostatecznie uwolnić się od despoty, postanawia wziąć udział w turnieju, co bezpowrotnie odmienia jej los. Poznany cudzoziemiec Jin oraz buntowniczka nie tylko z wyboru, bo i z przeznaczenia, wyruszają w podróż poprzez bezkresne piaski pustyni i zapewnią wam wystrzałową przygodę.

Ostatnio coraz częściej trafiam na powieści przesiąknięte dalekowschodnimi legendami i z każdą kolejną książką, coraz bardziej zakochuję się w tym świece. „Buntowniczka z pustyni” to książka lekka i niewymagająca, ale ekscytacja podczas czytania sięgała zenitu i doskonale spędziłam czas poznając Amani oraz Jina.

Główna bohaterka od samego początku fascynuję niezwykłym hartem ducha i niewyparzonym językiem, jednak momentami jest egoistyczna. Analizując jej postępowanie dochodziłam do różnych wniosków, lecz ostatecznie stwierdziłam, że dobrze, iż autorka nie wykreowała niepokonanej dziewczyny, która jest zdolna ocalić każdego. Towarzystwo Jina również przypadło mi do gustu, lecz od razu zaznaczę, że książka nie jest romansem, choć ten element również się pojawia, to nie dominuję. W książce nie ma zbyt dużo bohaterów, jednak ci, którzy już się pojawili, łatwo zaskarbiają sobie uwagę i sympatię czytelnika.


„Buntowniczka z pustyni” to prosta książka. Wojna między dwoma państwami oraz buntownicy, trochę przewidywalna, ale dobrze się ją czyta. 360 Stron nie pozwoliło na zbyt szczegółowe zgłębienie polityki, a niektóre wątki są tak ulotne, że aż było mi szkoda, że nie zostały pociągnięte dalej. Zbyt wiele zbiegów okoliczności również zwraca uwagę, lecz przymykałam oko na tę momenty, bo zbyt bardzo polubiłam bohaterów, by czepiać się mało istotnych szczegółów.
Mimo kilku trudnych nazw, język jest prosty i bardzo szybko czyta się książkę. Brawura Amani oraz jej ostry język nie pozwijają się nudzić, a cięte dialogi bawią. Akcja jest największym plusem tej powieści. Autorka nie rozwodzi się nad szczegółami, niepotrzebnie się nie rozpisuję, a brak tego zbędnego „pitu, pitu” w pełni mi odpowiada. Bohaterowie podróżują i walczą, więc nieustannie coś się dzieję.


„Buntowniczka z pustyni” to powieść wyjątkowa. Pustynia przeraża swoją potęgą, a bohaterowie zaskakują siłą i wytrwałością. Amani dosłownie żyję pustynią, oddycha nią i jest niczym burza piaskowa, która pustoszy wszystko na swojej drodze. Całość jest przesycona cudowną i zachwycającą magią, a wykreowany świat stanowi idealne tło dla toczących się wydarzeń. Dżiny oraz potężne i zaskakujące stworzenia całkowicie mnie urzekły, uwielbiam takie historię! Niecierpliwie wyczekuję kontynuacji przygód Amani i Jina, bo coś czuję, że jeszcze długa droga przed nimi, a zakończenie pierwszego tomu dobrze rokuję na przyszłość.  Polecam 4+/6 
Dziękuję!

wtorek, 9 maja 2017

"Piękna i Bestia. Kocham ten film" - recenzja

Historię Pięknej i Bestii zna prawie każdy, ale jeśli ktoś zapomniał lub nie kojarzy bohaterów, spieszę z wyjaśnieniami, o czym jest ta książka.

Bella, by ocalić ojca i uwolnić go z niewoli, postanawia zająć jego miejsce i spędzić wieczność u boku Bestii. Czas płynie, a dziewczyna zaczyna darzyć sympatią wielkie domostwo oraz przerażającego gospodarza. Kiedy opadną wszystkie płatki róży, mężczyzna na zawsze pozostanie Bestią, lecz jeśli obdarzy kogoś miłością i sam zostanie takimi uczuciami otoczony, mroczna klątwa przestanie działać. Czy Bella zdoła zmiękczyć serce Bestii? Tego dowiecie się z tej magicznej książki.

Jest to już kolejna książka z tej serii, w której zaczytuję się wspólnie z córką. Pięknie wydana, a twarda okładka jest wysoko przeze mnie ceniona. Zapewnia to trwałość, a młodsze dzieci nie zawsze delikatnie obchodzą się z książkami. Ilustrację są uroczę i w całości pokrywają strony. Tekstu jest mało, co uważam za wielki minus. Owszem, czyta się szybko i łatwo, bo język jest prost ale nie zajmuję to dużo czasu. Ilustrację trochę ten fakt rekompensują, bo moja trzyletnia córeczka analizowała każdą stronę i żądała wyjaśnień. Dłużej opowiadałam zilustrowane poczynania bohaterów niż czytałam. 


„Piękna i Bestia. Kocham ten film” to idealna lektura dla najmłodszych fanów Disneya, ale miałam niedawno okazję przeczytać jedną z książek, również wydanych przez to wydawnictwo, która bardzo przypomina tę serię, zarówno okładka jak i ilustrację były zachwycające. „Złota kolekcja” podobała mi się bardziej, lecz seria „Kocham ten film” nawiązuję do znanych animacji i czytanie tych bajek daję wiele radości małemu czytelnikowi.


Jestem wielką zwolenniczką czytania małym dzieciom. Rozwija to wyobraźnie, wycisza i wzmaga koncentrację. „Piękna i Bestia” w łatwy i niewymagający sposób oczaruję Wasze pociechy i będzie to czas bardzo dobrze spędzony. Polecam 4+/6

Dziękuję!