niedziela, 13 maja 2018

"Biały kruk" J.L. Weil - recenzja


Matka Piper została zamordowana, a ojciec pogrążył się w rozpaczy. Dziewczyna i jej młodszy brat wyjeżdżają do babci, której nigdy nie widzieli. Wakacje na cudownej wyspie i w przepięknej posiadłości, wydają się spełnianiem marzeń i chwilą wytchnienia od bolesnych wspomnień. Nowo poznany Zane, również intryguję dziewczynę. Prawda jest jednak inna. Babka jest tajemnicza i dziwna, a mieszkańcy wyspy wykazują niezdrowe zainteresowanie jej osobą. Atmosfera jest aż gęsta od wiszących w powietrzy tajemnic, a sama Paper staję się celem. Kto pragnie jej śmierci i kim tak naprawdę są mieszkańcy tej wyspy?

„Biały kruk” zaintrygował mnie opisem, bo liczyłam na powieść z mocnym wątkiem miłosny i taką właśnie dostałam. Ostatnio trafiam a książki, w których uczucia bohaterów są raczej dodatkiem, dlatego zatęskniłam za starym, dobry romansem paranormalnym.

Piper to siedemnastoletnia dziewczyna, która w tak młodym wieku doświadczyła ogromnej straty. Buntowniczka i prowokatorka, jednak potrafi być opiekuńcza i zadbać o bliskich. Bohaterka, która wzbudziła we mnie dużo sprzecznych emocji. Z jednej strony irytuję lekkomyślnością i nieporadnością, którą maskuję ostrym językiem. Jednak ma też młodzieńczy urok i wydaję mi się, że zachowuję się odpowiednio do swojego wieku. Dziewczyna na wyspie szybka zaprzyjaźnia się z Zanem i jego rodziną, choć relację tej dwójki od pierwszej strony są burzliwe, co piekielnie mnie wciągnęło.

Choć mamy dopiero maj, to czytając tę książkę, poczułam wakacje! Wydarzenia rozgrywają się na niewielkiej wyspie, która cieszy się zainteresowaniem wczasowiczów. Klimat lekki i prażące słońce, czyli to, co lubię. Książę czyta się bardzo szybko i świetnie nadaję się na letnie wieczory.


Jeśli szukacie czegoś nowego, to w tej powieści tego nie znajdziecie. Książka raczej schematyczna i chwilami przewidywalna, jednak tajemnica skrywana przez babcię dziewczyny, mocno mnie zaskoczyła. Owszem, wątek paranormalny udany, lecz nim bohaterka odkryła prawdę, przeżywałam momenty wielkiego rozdrażnienia, bo wszystkie istotne sprawy miały zostać rozwiązane „później” i „kiedy Piper będzie już gotowa”. Jak sami widzicie, książka nie ustrzegła się wad, lecz na jej obronę mogę powiedzieć, że w jakiś zadziwiający sposób łatwo się w niej zaczytać.

Zakończenie jest szokujące i pozostawia czytelnika w osłupieniu, dlatego nie mogę doczekać się kontynuacji. Jeśli lubicie lekkie powieści z przystojnymi i niebezpiecznymi bohaterami, to zapewniam, że w tej serii ich nie zabraknie! Wyspa pełna tajemnic i niebezpieczeństw intryguję! Idealna lektura na letnie dni. 6/10!

Dziękuję!
Patronat



1 komentarz:

  1. Szkoda, że jest taka schematyczna. Miałam na nią dużą ochotę...

    OdpowiedzUsuń