sobota, 10 grudnia 2016

Silver- wyniki konkursu!


Kochani, zaskoczyliście mnie swoimi pomysłami, a przy niektórych uroniłam nawet łezkę. Nagrodzić chciałabym kilka prac, ale zwycięzca może być tylko jeden. Prezentuje zwycięską prace i proszę autora o kontakt mailowy. (szulikmonia@interia.eu)


"Moim pierwszym pomysłem było wkradniecie się do snu wroga, aby mu tak po ludzku „nabruździć”. Ale nie, szkoda byłoby mi marnować mojej umiejętności na zwykłą zemstę, skoro nawet kandydata na ofiarę byłoby mi trudno znaleźć.
Druga myśl: włamać się do umysłu jakiegoś super inteligentnego naukowca, zapamiętać jak najwięcej informacji i następnego dnia opublikować jego pomysły jako swoje.  Bogactwo, sława i poważanie miałabym zapewnione do końca życia. Tylko jeden problem: to byłaby zwykła kradzież, więc odpada.
Trzecim kandydatem na ofiarę mógłby zostać mój były chłopak.  Dowiedziałabym się, o czym myśli przeciwna płeć i jak mnie postrzega. To byłoby pouczające, ale niewykonalne – nie mam byłych chłopaków.
Podczas pisania tej odpowiedzi, wyraźnie słyszę płynącą z pokoju obok piosenkę – oczywiście, siostra zawsze musi mieć głośno puszczoną muzykę. I właśnie dzięki niej, odpowiem, kogo odwiedziłabym we śnie – Anetę. Trochę z braku innych pomysłów, ale równocześnie wydaje mi się to mądrym posunięciem. Nasza relacja z siostrą opiera się na dogryzaniu (przynajmniej z mojej strony), zaczepkach, ale też dbaniu o siebie nawzajem. I chociaż na głos bym tego nie powiedziała, chcę, żeby była szczęśliwa. Dlatego też wkroczyłabym do jej snu i próbowałabym go upiększyć. Nie chciałabym, aby podświadomie rozpamiętywała poprzednią kłótnię z chłopakiem lub śniła jeden z koszmarów. Nie, zmieniłabym jej sen na taki, aby następnego dnia wstała wypoczęta i z uśmiechem na ustach. Dzięki temu byłabym usatysfakcjonowana, że moja zdolność do wchodzenia w czyjeś senne marzenia się przydała.
I tak zupełnie przy okazji może dowiedziałabym się paru sekretów, które bardzo chciałabym poznać, ale nikt mi nie chce o nich powiedzieć ;) "
Postanowiłam przyznać wyróżnienia dla Pani, która lubi karaibski rum, morską bryzę i niesamowitą Czarną Perłę, również proszę o kontakt z dopiskiem wyróżnienie.
Gratuluję wszystkim uczestnikom, którzy obnażyli przede mną swoje
pragnienia i marzenia, bo każda praca zasługuje na uznanie. 
Pozdrawiam
Monika :)

"Srebrny dzwoneczek" Emilia Kiereś- recenzja


Dzieci dorastają i w każdym życiu, nawet tym delikatnym i jeszcze nienaznaczonym fałszem oraz cierpieniem, zachodzą zmiany. Marysia wie, że zbliżają się wakacje, lecz po raz pierwszy nie spędzi ich z rodzicami, bo mama spodziewa się drugiego dziecka. Na lato wyjeżdża do ciotki, która jest zapracowana, co daje dziewczynce bardzo dużo czasu na wędrówki, odkrywanie tajemnic ogrodu oraz zawieranie nowych znajomości.
Książka została pięknie wydana, twarda okładka jak zawsze robi wrażenie, lecz lektura wygląda niepozornie i jakie było moje zdziwienie, kiedy po otwarciu pierwszej strony wniknęłam w historię niebanalną, wręcz oszałamiającą i nawet ja, dorosła czytelniczka, jestem pod niemałym wrażeniem, nie tylko wydania i pięknych, barwnych ilustracji. Wartość merytoryczna jest tak wielka, że każde dziecko przed rozpoczęciem pierwszej klasy powinno przeczytać tę książkę. Nie ma tu znaczenia czy zrobi to samo, czy też z pomocom rodzica, może nawet lepiej by było, gdyby to właśnie oni poczytali maluchowi, bo dzięki temu zrozumieją obawy i leki małego człowieka.

Akcja jest wyważona i niebywale ciepła, lecz pomimo lata oraz pięknego słońca, cała historia podszyta jest lekkim smutkiem i oderwaniem od rzeczywistości. Zmiany zachodzące w życiu są stresujące i każdego mogą lekko przytłoczyć, a Marysia niedługo zostanie starszą siostrą, pójdzie do szkoły i z pewnością doświadczy wielu nowych rzeczy, a dla nieśmiałej dziewczynki to nie lada przeżycie. Historię Marysi czyta się bardzo przyjemnie, z lekką zadumą, ale i czułym uśmiechem na twarzy.
„Srebrny Dzwoneczek” to książka, którą warto przeczytać, bo jest ważna i ponadczasowa, a możliwość przeżycia wspaniałej przygody jest cudownym dopełnieniem. Nie bez powodu wpisano ją na listę Białych Kruków 2011!
Polecam 5-/6


Dziękuję!

Książka dostępna TU!  


piątek, 9 grudnia 2016

"Skaza" Cecelia Ahern- recenzja


Celestine jest idealna. Zawsze wie, co powiedzieć i jak się zachować. Lecz przychodzi taki dzień, kiedy jej racjonale myślenie ściąga na nią kłopoty. Pomaga naznaczonemu, co jest surowa zakazane. Skaza na charakterze jest karana napiętnowaniem i wykluczeniem ze społeczeństwa. Kiedy dziewczyna zostaje naznaczona jej życie się zmienia, powrót do codzienności graniczy z cudem, a ograniczania nieustannie uświadamiają jej, że jest skażona.  Sęk w tym, że jako jedyna okazała dobroć, co czyni z niej pewien symbol zmuszający ludzi do zastanowienia nad dobrem i złem, a to ściąga na dziewczynę nowe kłopoty.
Cecelia Ahern jest znaną pisarką, lecz ta książka wyróżnia się w jej dorobku. Powieść dla młodzieży, w której akcja toczy się w niedalekiej przyszłości. Szczerze powiem, że pisarka nie zaskoczyła mnie. Świat przedstawiony nie jest szokujący. Liczyłam na więcej dramaturgii i zniszczenia. Pani Ahern pokazała społeczeństwo niezwykle ułożone, w którym liczy się wizerunek. Dyskryminacja Naznaczonych początkowo wydała mi się mocno naciągana, tym bardziej, że karano ludzi z błahych powodów.
Bohaterowie mają dwa oblicza. Główna bohaterka nie na początku nie zaskarbiła sobie mojej sympatii.  Momentami jest odważna i waleczna, by moment później analizować wszystko i poddawać w wątpliwość. Miała swoje gorsze momenty, lecz liczy się to, że dynamicznie ulega zmianom. Ludzie żyją w ciągłym stresie i pod stałą kontrolą, co niewątpliwie wpływa na ich postępowanie. Celestine ewoluuje i z każdą kolejną stroną jest lepiej.
Tło dla rozgrywających się wydarzeń nie jest dopracowane, czy też szczególnie
zaskakujące, lecz autorka umiejętnie pokazała emocje bohaterów. Relacje rodzinne odgrywają tu kluczową role, bo absorbują uwagę czytelnika. Mamy do czynienia z zazwyczaj perfekcyjną matką i siostrą, z którą Celestine nie ma zbyt dobrych relacji. Każda kłótnia, czy też troska ze strony rodziców, była emocjonującym doświadczeniem. Wątek romantyczny jest mocny, choć tak naprawdę nie posuwa się do przodu, ale widoki na przyszłość prezentują się obiecująco.
Celestnie wprowadza czytelnika w historię i tak prowadzona narracja pozwala na poznanie dziewczyny lepiej. Widać zachodzące w niej zmiany i wszystkie kotłujące się emocje. Powieść czyta się szybko i płynnie, język jest prosty.
„Skaza” to książka lekka i odprężająca i choć mnie nie zaskoczyła, to widać w niej potencjał. Historia rozwija się w dobrym kierunki i jestem niezwykle ciekawa, z czym jeszcze przyjdzie zmierzyć się bohaterom. Czyta się lekko, a bohaterowie w dziwny sposób zjednują sobie przychylność czytelnika, a biorąc pod uwagę, że trudno zaufać komukolwiek, jest niezwykłym osiągnieciem. Taka odsłona twórczości Ceceli Ahern bardzo mi się podoba! Polecam 4+/6!

Dziękuję!

czwartek, 8 grudnia 2016

"Papuk, czyli opowieść o potwornym apetycie na książki" Kmieć Joanna- recenzja


Jeśli istnieje idealny tytuł dla książki, zabawny, lekko dwuznaczny i zapadający w pamięci, to z pewnością ta lektura go posiada.
„Papuk, czyli opowieść o potwornym apetycie na książki”, to lekka i bardzo przyjemna historia dla dzieci. Pewnego dnia Helena, żona, matka oraz pisarka, kupuje przedziwną maszynę do pisania, która wywraca życie całej rodziny do góry nogami, a i w życiu sąsiadki, co nieco się zmieni. Ta tajemnicza maszyna sprawia, że w domu pisarki pojawia się nieoczekiwany, nowy mieszkaniec. A jest nim przeuroczy Papuk, który pała ogromny apetytem na papier, a że książki, choć piękne, to są z niego zrobione, stanowią nie lada kąsek dla tego małego żarłoka.
Akcja jest zawrotna, usiana licznymi i przezabawnymi epizodami, które wywołują szczery uśmiech. Książkę czyta się szybko i z pewnością spodoba się przedszkolakowi. Idealnie sprawdza się jako bajka na dobranoc, bo w książce znajdziecie liczne i barwne ilustracje. „Papuk” będzie również dokonały dla dzieci starszych, którzy spokojnie mogą sami czytać i szlifować tę umiejętność.
Specjalistką literatury dziecięcej
nie jestem, jednak czytam jej coraz więcej i szczerze mogę powiedzieć, że ta książka jest warta uwagi. Zapewniam, że żaden maluch nie będzie się nudził podczas lektury, a to jest najważniejsze!





Dziękuję!

wtorek, 6 grudnia 2016

"Niebiańskie grzechy" Laurell K. Hamilton- recenzja


W St. Louis dochodzi do bestialskich mordów, a biorąc pod uwagę stan ofiar, sprawcą nie jest zwykły człowiek. Anita, jako egzekutorka oraz szeryf federalny, ma nie lada orzech do zgryzienia, bo seryjny morderca wymaga szybkiego ujęcia. W tym samym czasie do miasta zjeżdżają niezapowiedziani goście. Bezwzględni wysłannicy Belle Marte. Anita, wampiry oraz wszystkie łaki, muszą się zjednoczyć, by nie ulec potędze wampirzycy, tylko jest z tym mały problem, bo Richard nadal nie uporał się z depresją.
Kto nie zna serii o Anicie Black, a jest fanem romansów paranormalnych, to jak najszybciej powinien nadrobić braki. Nie jest to słodka historia miłosna, raczej zmysłowa i pełna uniesień oraz krwawych walk powieść, która wciąga i nadal zachwyca, mimo, że to już jedenasty tom. Może się wydawać, że wilkołaki oraz wampiry to przeżytek, ale nic bardziej mylnego, bo nadal fascynują, a swoją nieprzewidywalnością oraz zmiennością charakterów, zadowolą niejednego czytelnika. W tym roku odświeżyłam sobie cała serię i doskonale pamiętam Anitę poznaną w „Grzesznych Rozkoszach”. Przeszła ona zbyt wiele, by pozostać tą samą, niewzruszoną i ściśle trzymającą się swoich zasad kobietą.
Anita coraz bardziej zapętla się w sprawy związane z polityką wampirów oraz wszelkiego rodzaju łaków z St. Louis. Jej relacja z Mistrzem Miasta nadal jest namiętna, ale egzekutorka jest dręczona przez Ardeur. Jest to stan podniecenia, odbierającego zmysły i wymaga zaspokojenia. A co za tym idzie Anita potrzebuje partnerów, którzy nakarmia Ardeur. Nigdy nie przepadałam za bohaterami, którzy posiadają kilku partnerów seksualnych, ale o dziwo w tej serii mi to nie przeszkadza. Wszyscy przyjaciele bohaterki mają w sobie urok, któremu trudno się oprzeć. Opisy seksu są ostre, niepozostawiające wile miejsca dla wyobraźni, gdyż Laurell K. Hamilton umiejętnie rysuję uczucia, emocje oraz metafizyczne wzloty, a czytelnik ma wrażenie jakby uczestniczył w wydarzeniach rozgrywających się w książce.

Przygody Anity uwielbiam, głównie ze względu na wątki detektywistyczne. Tak jak wspomniałam, opisy są szczegółowe, co robi wrażeniach szczególnie w przypadku brutalnych zabójstw. Krew, szczątki i mroczne poczucie humoru bohaterów jest tym, co uwielbiam, choć nie wiem jak to mnie świadczy, bo opisy rozczłonkowanych ofiar mnie zafascynowały. Z tego powodu jestem rozczarowana, bo sprawa z seryjnym mordercą była na początku niezwykle obiecująca, ale została potraktowana po macoszemu i niestety coś, co mogło odegrać istotna rolę w powieści, zeszło na dalszy plan. Głównie skupiamy się na seksie oraz polityce wampirów, nie twierdzę, że jest to złe, lecz nie jest to też wielce powalające. Jeśli chodzi o cielesny aspekt książki, to jestem zadowolona, wręcz rozleniwiona, ale te wszystkie gierki miedzy krwiopijcami były męczące. Napięte stosunki z Belle nie uległy szczególnej zmianie, a poświęcono im dużo miejsca.
Wydarzenia przedstawione w „Niebiańskich grzechach” rozgrywają się na przestrzeni kilku dni, podczas których dzieję się bardzo dużo. Bohaterowie nieustannie są w ruchu. Istotnych postaci jest sporo i po tylu tomach traktuje ich niemal jak rodzinę, w której pojawiają się i tacy członkowie, których się nie trawi. Do takich należy Richard, przywódca wilków, który postępuje wbrew jakiejkolwiek logice. Choć moja niechęć do niego jest ogromna, to nie skreślam go całkowicie. Doświadczenie z tą serią mówi mi, że jeszcze wile może się wydarzyć, a bohaterowie zmienić, lecz nie zawsze jest to dobra zmiana. Jean-Claude i jego pięknie oczy zahipnotyzowały mnie przy pierwszym spotkaniu, a ta miłość trwa, trwa i chyba nigdy nie przeminie. Jeśli zdecydujecie się na serię, to przygotujcie się na spotkanie bohaterów o przeróżnych osobowościach i zapewniam, że nie dla jednego wasze serce przyspieszy.
„Niebiańskie grzechy” to wspaniała kontynuacja przygód o Anicie Black. Wartka akcja, krwawe sceny, namiętne uniesienia i sprawa morderstw do rozwiązania. Z tą książką nie można się nudzić. Polecam 5/6


Dziękuję!

poniedziałek, 5 grudnia 2016

"Podaruj mi miłość + Ktoś mnie pokocha" Perkins Stephanie- recenzja

Historie o miłości są lekkie, przyjemnie i łatwo się w nich zaczytać. „Podaruj mi miłość” oraz „Ktoś mnie pokocha” są idealnym przykładem, że krótkie, nie znaczy złe. Wręcz przeciwnie, bo moje wrażenia po lekturze tych książek są niezwykle pozytywne.

Zbliżają się Święta, a w tym szczególnym okresie nie ma nic lepszego od książek, w których fabuła koncentruję się właśnie na świętach, tradycji i miłości. Stephanie Parkins zebrała 12 świątecznych opowiadań, by czytelnik mógł poczuć nieziemski klimat i zasmakował miłości. „Podaruj mi miłość” od pierwszej strony mnie porwała, zapewne grudniowe wieczory, jakie przeznaczyłam na lekturę, odegrały tu dużą rolę. Uwielbiam święta i wszystko, co jest z nimi związane, a ten zbiór jest przepełniony śmiechem, tradycją oraz cudami, a kto nie lubi cudów w Boże Narodzenie?

Święta szybko mijają, a wtedy zaczynamy żyć nadzieją, że wiosna i lato wkrótce nadejdą, by można oddać się upragnionym spacerom w promieniach słońca. Wtedy sięgnijcie po „Ktoś mnie pokocha”, czyli książkę, w której zebrano również 12 historii, ale akcja jest osadzona w letnich miesiącach. Autorzy wszystkich opowiadań zawarli w nich młodzieńczość, problemu ówczesnej młodzieży, oraz pierwsze miłostki, które może nie wieczne, to zawsze ważne i mające wpływ na dalsze życie bohaterów.

Obie książki łączy jedno, a mam tu na myśli różnorodność. Jedni lubią obyczajówki, a inni fantasy, w tych zbiorach nie dosyć, że każde opowiadanie jest inne, to i gatunki zmieniają się jak w kalejdoskopie. Oczywiście nie wszystkie historie powalą Was na kolana, śmiem twierdzić, że niektóre są wręcz rozczarowujące. Na szczęście tylko przy kliku nudziłam się, za to pozostała część wynagrodziła mi to z nawiązką. Co ciekawe, dobre wrażenie pozostawili po sobie nie ci znani i rozchwytywani pisarze, lecz ci, całkowicie mi obcy. Zapragnęłam poznać ich lepiej, a po przeczytaniu niektórych historii, żałowałam wręcz, że to już koniec, bo z chęcią zgłębiłabym historię niektórych bohaterów. Moim faworytem i ulubioną historią, do której z pewnością powrócę, jest „Łeb i łuski, jezioro i ogon”, autorstwa Leigh Bardugo. Książki mogą wydawać się przesłodzone i wyidealizowane, ale o to właśnie chodzi, by podczas lektury odpocząć i całkowicie się odprężyć. A prawda jest taka, że w niespełna 50 stronach ciężko zawrzeć skomplikowane intrygi. Do lektury podeszłam bez większych oczekiwań i nie zawiodłam się.

Zarówno „Podaruj mi miłość”, jak i „Ktoś mnie pokocha”, to doskonałe książki
dla tych czytelników, którzy uwielbiają zagłębiać się w historię miłosne i nieziemskie równocześnie, lecz z różnych przyczyn, nie mają na to czasu. Być może pochłonęła ich praca i życie rodzinne, a te książki dadzą im to, czego potrzebują. Krótkie opowiastki czyta się szybko, a każda historia jest wartościowa, czyli ma początek, ciekawe rozwinięcie i satysfakcjonujące zakończenie. Książki sprawdzą się również, jako prezent. Zostały pięknie wydane, w twardej oprawie, a przeróżność stylów i gatunków zadowoli szerokie grono odbiorców.

Cudowny klimat, ciekawe historie i miłość, która zawsze mnie rozczula. Wam również życzę tego błogiego rozleniwienia, którego ja zaznałam podczas lektury. Polecam 4+/6

Dziękuję!


piątek, 2 grudnia 2016

"Kumpelka" Lisa Aldin- recenzja


Toni jest chłopczycą i zawsze trzymała z paczą przyjaciół, lecz jeden głupi wybryk zmienia wszystko. Nowa szkoła i do tego żeńska, jest dla Toni szokiem. Szukając sposobu na utrzymanie przyjaźni z Wodnikiem, Lanserem oraz Kowbojem, wpada na wyjątkowy pomysł. Lipny chłopak, potrzeby? Jak najbardziej. Jej nowe przyjaciółki szukają pomocy przystojnego chłopaka, a Buła-Toni, może im jej udzielić. Interes z płatnymi randkami rozwija się zadziwiająco szybko, ale do czasu.

Toni wychowała się w męskim gronie i jako członkini, w dużej mierze chłopięcej paczki, zatraciła się w wygłupach i szukaniu drogi do wpasowanie się. Bohaterowie zaczynają ostatnia klasę i mają po siedemnaście lat. Tak naprawdę mam mieszane uczucia względem wieku bohaterów. Z jednej strony wydali mi się oni dziecinni. Głupie pomysły, choć zabawne, to były nadzwyczaj nieprzemyślane. Jednak z drugiej strony, w życiu nie ma niespełna osiemnastolatków doświadczonych w różnych sferach życia, w tym i seksualnych, a takich bohaterów jest masę w dzisiejszej literaturze młodzieżowej.   
Duży plus dla autorki za lekkość, z jaką podeszła do tematu i łatwość z jaką  pokazała problemy młodzieży w tym wieku. Ostatnia klasa i planowanie studiów wiąże się z wielkimi zmianami i poważnymi decyzjami, co może przerażać i to zostało pokazane w tej książce. Toni obawia się utraty kontaktu z przyjaciółmi oraz zaczyna dostrzegać ich problemy i sekrety.



Akcja jest szybka, czeto zabawna i przede wszystkim lekka. Czyta się szybko i naprawdę przyjemnie. Narracja jest pierwszoosobowa, prowadzona z perspektywy Toni. Dzięki temu widzimy zmiany zachodzące w dziewczynie, to jak zaczyna dostrzegać własną dziewczęcość i uczucia, które starała się od lat ukryć. Problemy rodzinne również zostały ciekawie przedstawione.

„Kumpela” to idealna lektura dla młodzieży, szczególnie tej, która nadal żyje szkolnym życiem i wszystkimi perypetiami z nim związanymi. Ja być może jestem już za stara na takie książki, ale widzę w niej książkę dobrą i warta lektury. Urocza i sympatyczna historia pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji, które zachwycą nastoletniego czytelnika. Polecam 4+/6

Dziękuję!