wtorek, 25 września 2018

"Wierni wrogowie" Olga Gromyko - recenzja


Szelena jest piękną i niezależną kobietą. Nieco zębatą i włochatą, ale uwielbia swoje wilcze oblicze, a ja tym bardziej uwielbiam ją za to! Niestety nie wszyscy podzielają tę fascynację i pragną schwytać wilczyce. Jeden mag w szczególności marzy o zemście na tym gatunku, lecz pech chciał, że to Szelena znajduję nieszczęśnika bliskiego śmierci i postanawia go wyleczyć, bo w końcu pojedynek między tą dwójką powinien być uczciwy. I tak oto wilczyca mieszka z magiem pragnącym jej śmierci, który ma zawziętego ucznia, skrzydlatego przyjaciela i moce, które potrafią przerazić. Kiedy zaczyna dochodzić do tajemniczych zabójstw z udziałem nieznanych potworów, ta zaskakująca grupa zaczyna tworzyć drużynę i wyrusza w podróż, by rozwikłać zagadkę i ocalić własne życie!

„Wierni wrogowie” to idealny tytuł dla tej historii i jeśli liczycie na ponowne spotkanie z Wolhą Redną, to srogo się zawiedziecie. Jest to niezależna historia i opowiada losy całkowicie nowych bohaterów. Łączy je tylko kilka szczegółów, których mniej uważni czytelnicy nie wyłapią, oraz  wspaniałe uniwersum. Wilkołaki, smoki, elfy, krasnoludy i jeszcze wiele innych ras tworzy mieszankę iście ognistą, zapewniając czytelnikowi ogrom radości i emocji.

Główną bohaterkę pokochałam od pierwszej strony i ta miłość z każdą kolejną tylko się umacniała.

Zacznę jednak od tego, że w moim odczuciu jest to książka bardziej dojrzała, niż te, które przeczytałam do tej pory. Autorka nadal ma lekkie pióro i ostry sarkazm, lecz skrzętnie wplątała w całą historię przeszłość wilkołaczycy. Krótkie wspomnienia początkowo niewiele mówią o jej przeszłości, lecz z biegiem wydarzeń nabiera się pewnych podejrzeń. Są to bardzo wzruszające momenty. Wilcza, piękna i nostalgiczna pieśń, była niemal wstrząsająca. I z tego też powodu, główna bohaterka jest twardą babką, która miękkie serce dokładnie ukrywa.

Bohaterowie przemierzają mroźną krainę i podczas tej wyprawy przewija się bardzo barwna plejada postaci. Każdy z nowo poznany jest na tyle charakterystyczny, że szybko zapada w pamięci. Co do samej drużyny, to często dochodzi między nimi do przepychanek słownych, lecz w tych najgorszych chwilach potrafią zawalczyć o towarzysza.

Akcja jest dynamiczna, a dialogi wartka, co niewątpliwie stanowi kolejny plus. Szczerze przyznaję, że „Wierni Wrogowie” są jedną z mich ulubionych powieść i tęsknie za Szel i Weresem, który pomimo wrednego charakterku rozkocha w sobie niejedną czytelniczkę.

„Wierni wrogowie” to raczej klasyczne fantasy, dla wszystkich wielbicieli gatunku! Świetnie wykreowane postaci i jeszcze lepszy humor, który bardzo sobie cenę. Widowiskowe starcia i prawdziwa kryminalna zagadka nie pozwalają oderwać się od lektury, która niestety już za mną. Jak wytrzymać do kolejnego tomu? Ah… jak ja tęsknię za tymi wariatami! Świetna książka! Która udowodniła mi, że jednak mam słabość do nekromantów!  Polecam! 9/10

3 komentarze:

  1. Chętnie poznam ten niezwykły świat wilkołaków!

    OdpowiedzUsuń
  2. podoba mi się mnogość różnych ras jak elfy, krasnoludy w jednej powieści :) przypomina mi się moja fascynacja powieściami Tolkiena ;) ja co prawda nie lubię zimy, ale myślę, że świetnie będzie się czytało książkę gdy temperatura za oknem jest równie mroźna jak w powieści :) a jak do tego dojdzie jeszcze lekkie pióra autorki i sarkazm wylewający się z kart książki to jestem kupiona ;-)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. To musi być świetna książka fantasy w sam raz na weekend :)

    OdpowiedzUsuń