czwartek, 28 września 2017

"Małżeństwo doskonałe" Julia Quinn - recenzja

Elizabeth kocha swoje rodzeństwo całym sercem i od pięciu lat walczy o przetrwanie, by zapewnić rodzinie godne życie. Młoda kobieta jest damą do towarzystwa lady Danbury i to w jej domu znajduję książkę, która bezpowrotnie odmienia jej życie. Każdy dobrze wie, iż najlepsze rezultaty osiąga się przez ćwiczenia, więc Elizabeth pieczołowicie stosuję się do rad zawartych  w książce „Jak poślubić markiza”. Nieoczekiwanie pomoc i rady otrzymuję również od nowego zarządcy Lady Donbury, który notabene jest markizem, tylko aktualnie wypełnia tajną misję.

Tożsamość markiza Riverdale jest znana od samego początku, dlatego z jeszcze większym zainteresowaniem śledziłam losy bohaterów. James to człowiek o silnym i wybuchowym charakterze. Jest lojalny wobec najbliższych i szalenie podobało mi się jego podejście do etykiety, która dawniej była bardzo istotna. Mężczyzna dość swobodnie zwraca się do bliskich mu osób, co zdradza jego miękkie serce. Elizabeth jest dumna, co nie zawsze jest dobre, lecz z drugiej strony dobrze świadczy to o jej osobowości. Młoda, lecz zważywszy na okoliczności, musiała szybko dorosnąć, by zająć się trójką rodzeństwa. Niezdara, ale ostra dziewczyna, która sarkazmem dorównuję lady Donbury, co niewątpliwie jest zaletą. Oboje tworzą parę ognistą i to zderzenie dwóch silnych charakterów jest zjawiskowe.

W powieść zostały opisane losy Jamesa i Elizabeth, jednak lady Donbury, również zasługuję na uwagę. Ze swoim charakterystycznym poczuciem humoru  jest legendom na londyńskich salonach. Malcolm jest postacią, która nieustannie gdzieś przemyka w tle, a jego zmienny i zazwyczaj wredny charakterek daje o sobie znać w najmniej oczekiwanych momentach, ale jemu można wybaczać wszystko, bo jest kotem.

Świetnie napisana książka, lekka, przyjemna oraz osnuta cudownym klimatem. Momentami przewidywalna do bólu, jednak miło spędziłam czas czytając tę książkę. Akcja jest szybka, dialogi cięte, a za sprawą lady Donbury, humor wkradała się w niemal każdą rozmowę. Romans historyczny, to gatunek który nadal potrafi mnie oczarować i uwielbiam powieści, które swoją delikatnością potrafią wywołać rozmarzone westchnienie. Namiętność między bohaterami chwilami sięga zenitu, a autorka umiejętnie przedstawiła namiętne sceny. W książce nie znajdziecie szczegółowych opisów pocałunków, jednak są tak ujęte, że czytelnik mocnej je przeżywa, niż gdyby wszystko było podane jak na tacy. Zakończenie to prawdziwy chaos śmiechu, złości, oraz namiętności. Pomimo swoje prostoty, książka jest przesycona emocjami.

Niepowtarzalny klimat, barwni bohaterowi, delikatne uczucia i rozpalająca namiętność! Czego chcieć więcej?


Polecam 6/10! 

Dziękuję!
Książka pod patronatem:


1 komentarz: